Edukacja

Category Archives — Edukacja

Sterowany upadek cywilizacji łacińskiej

Polska jest wyjątkowym krajem, a my należymy do wyjątkowego Narodu. Wyjątkowego, ponieważ przynależymy do cywilizacji łacińskiej, w której ważniejszą rolę odgrywa etyka niż prawo czy ideologia. Jednak od lat powojennych w Polsce następują po sobie wydarzenia zmierzające do unicestwienia cywilizacji łacińskiej poprzez zmianę światopoglądu, sposobu postrzegania świata oraz zmiany m.in. cywilizacyjnego systemu wartości.

W Europie ścierają się cywilizacje: bizantyjska, łacińska i Orientu (w której wyróżniamy cywilizacje kolektywistyczne: turańską, bramińską i cywilizację żydowską). Każda z tych cywilizacji niesie za sobą własne wartości, własne, pożądane typy tworzenia państwowości, własny kodeks bądź etyczny, bądź prawny.

Dlaczego wiedza o tych zjawiskach ma tak fundamentalne znaczenie dla nas?

Od wiedzy oraz przyjętej, bądź narzuconej cywilizacji zależy jak będziemy się zachowywać, oceniać zjawiska społeczne, wydarzenia polityczne, a także jak będziemy funkcjonować jako społeczeństwo oraz Naród w Polsce, Europie i na świecie.
Według F. Konecznego cywilizacjami sakralnymi tzn. takimi które we wszystkich kategoriach bytu zostały uformowane przez odpowiednie religie są cywilizacja żydowska i bramińska należące do cywilizacji Orientu.

Cywilizację bizantyńska cechuje biurokracja i formalizm prawny. Cywilizacja bizantyjska (zwana często „bizantynizmem”) w XIX i XX wieku wprowadziła kategorię pozytywizmu prawniczego i typowej dla cywilizacji bizantyńskiej koncepcji państwa prawa, które nie musi liczyć się z etyką i opartym na niej prawem naturalnym. W “państwie prawa” bada się prawomocność ustaw z punktu widzenia formalnego legalizmu prawnego, bez porównywania ich z prawem naturalnym opartym na etyce. Skrajną konsekwencją pozytywizmu prawnego były np. hitlerowskie ustawy norymberskie, które pozbawiały praw ludzkich osoby uznane przez władze państwowe za Żydów (stworzono przy tym formalistyczno-prawną definicję pojęcia “Żyd”, którą władze państwowe III Rzeszy obowiązane były stosować). W państwach współczesnych analogicznym przejawem funkcjonowania pozytywizmu prawnego jest uchwalanie ustaw dopuszczających zabijanie dzieci nienarodzonych, które – analogicznie jak niegdyś Żydów – pozbawia się praw ludzkich.

W XX i XXI wieku przejawem walki cywilizacyjnej w Unii Europejskiej jest walka łacińskiej koncepcji Europy Ojczyzn (cywilizacja łacińska) z typowo bizantyńską koncepcją zunifikowanej przez biurokrację brukselską Europy jako jednego wielkiego państwa prawnego, opartego na doktrynie pozytywizmu prawnego (cywilizacja bizantyńska).
Cywilizacja łacińska łączy wszechstronny rozwój prawdy i dobra, którego istotą jest podporządkowanie życia społecznego etyce – a więc normom postępowania dobrowolnie uznawanym przez społeczeństwo. W cywilizacji łacińskiej powstało i funkcjonuje pojęcie “państwa etyki i prawdy”.

Warto przypomnieć, że zderzenie cywilizacji łacińskiej z Orientem, które miało miejsce w Polsce po II wojnie światowej, łączyło się ściśle z niszczeniem kategorii prawdy w rozumieniu łacińskim. Reforma nauki i szkolnictwa dokonana w okresie stalinowskim w PRL, polegała m.in. na usunięciu z programu szkół średnich propedeutyki filozofii, a wraz z nią historii filozofii, logiki i psychologii – a więc przedmiotów, które uczyły krytycznego, samodzielnego myślenia. Usunięto też z programu szkół średnich naukę łaciny, która uczyła precyzyjnego wyrażania myśli. Stwierdzić należy, że z programu kształcenia przyszłej inteligencji usunięto przedmioty, które uczyły precyzyjnego kodowania informacji oraz krytycznego, samodzielnego ich oceniania. Do dziś zresztą wspomniane przedmioty nie wróciły do obowiązkowego programu naszych szkół średnich. Analogicznie w nauce, w miejsce nowoczesnych metod badawczych wprowadzono metody marksistowskie w wydaniu stalinowskim (chociażby teorie dowodów sądowych A. Wyszyńskiego).

Wyróżnikiem cywilizacyjnym jest kategoria prawdy (stosunek norm poznawczych do norm ideologicznych. Chodzi o to czy w hierarchii wartości społecznych normy poznawcze górują nad ideologicznymi, czy też odwrotnie; inaczej mówiąc – czy żyjemy w państwie prawdy, w którym obiektywna prawda jest większą wartością niż ideologia, czy też w państwie ideologii, w którym ideologia jest ważniejsza niż prawda.

Drugi zasadniczy wyróżnik cywilizacyjny należy do kategorii dobra. Chodzi o to czy w hierarchii wartości społecznych normy etyczne górują nad prawnymi, czy też odwrotnie, oraz czy mamy państwo etyki w którym normy etyczne dominują nad prawem, czy też państwo prawa w którym prawo jest ważniejsze niż etyka.

W hierarchii wartości cywilizacji łacińskiej prawda stoi wyżej niż ideologia, co oznacza, że ideologia musi być oparta na prawdzie obiektywnej. Normy ideologiczne w cywilizacji łacińskiej są tylko częścią norm poznawczych. Normy etyczne stoją wyżej niż normy prawne, co oznacza, że prawo musi być oparte na etyce. W społeczeństwach należących do cywilizacji łacińskiej przestrzegane jest tylko takie prawo, które jest zgodne z dobrowolnie uznawaną przez społeczeństwo etyką, gdy zaś prawo stanowione przez władze jest z nią sprzeczne, wówczas nie tylko nie jest przestrzegane, ale nawet uważa się, że ludzie mają obowiązek przeciwstawiać się tego rodzaju normom prawnym. Na tej podstawie po II wojnie światowej traktowano jako zbrodniarzy hitlerowców, którzy wykonywali zbrodnicze prawa III Rzeszy. Analogicznie zwolennicy cywilizacji łacińskiej w PRL podchodzili do prawa legalizującego zabijanie nienarodzonych dzieci.

W hierarchii wartości cywilizacji sakralnych (zarówno bramińskiej jak i żydowskiej) ideologia stoi wyżej niż prawda, co oznacza, że prawda jest podporządkowana normom ideologicznym. W cywilizacjach bramińskiej i żydowskiej występuje z jednej strony silny element roszczeniowy, a z drugiej dobrowolne poddanie się obowiązkom i roszczeniom. Dzięki temu właśnie cywilizacja żydowska i kultywująca ją społeczność mogła przetrwać dwa tysiąclecia bez własnego państwa i aparatu przymusu, w obcym otoczeniu, aby w XX wieku odbudować własne państwo.

W cywilizacji turańskiej nie rozwija się ani norm poznawczych ani ideologicznych, zastępują je nakazy władzy – w klasycznej postaci jednoosobowego władcy, które określają co należy uważać za prawdę i jakie normy ideologiczne należy uznawać. W cywilizacji turańskiej brak jest etyki w życiu społecznym, funkcjonuje w nim tylko prawo dowolnie stanowione przez władcę, który nie musi się krępować żadnymi normami. Istnieje więc tylko prawo, bez etyki.

Z kolei w cywilizacji bizantyńskiej formalizm prawny dominuje zarówno nad sferą poznania jak i ideologii. Za prawdziwe uznaje się to, co określone prawem biurokratyczne autorytety za prawdę uznają. Analogicznie, prawo określa jaką ideologię ma uznawać społeczeństwo. W nauce biurokratyczny formalizm i powoływanie się na urzędowe autorytety stanowi podstawową metodę badawczą, zaś w sądownictwie i administracji prawda formalna zastępuje prawdę materialną. Określona prawem ideologia urzędowa funkcjonuje w życiu społecznym jako zbiór sformalizowanych deklaracji ideologicznych. Inaczej mówiąc zarówno normy poznawcze jak i ideologiczne stanowią w cywilizacji bizantyńskiej część norm prawnych.

W hierarchii wartości cywilizacji bizantyńskiej etyka musi być oparta na prawie; inaczej mówiąc normy etyczne w cywilizacji bizantyńskiej to tylko ta część norm prawnych, którą się dobrowolnie przestrzega. W społeczeństwach należących do cywilizacji bizantyńskiej etyka stanowi tylko pewne wsparcie dla prawa i nie może być z nim sprzeczna. To co jest przez prawo nakazane lub dozwolone, z natury rzeczy jest uznawane za dobre. Tak właśnie było w Prusach, a także w hitlerowskiej III Rzeszy.

Oddziaływanie cywilizacji sakralnych na cywilizację łacińską prowadzi do pełnej ideologizacji życia społecznego. W Polsce można je było obserwować w okresie stalinowskim. Oddziaływanie to prowadzić musi najpierw do cywilizacji bizantyńskiej, która następnie ewoluuje w kierunku cywilizacji turańskiej.

Oddziaływanie cywilizacji bizantyńskiej na cywilizację łacińską polega na biurokratyzacji m.in. nauki, ideologii i administracji. Może to doprowadzić do dominacji cywilizacji turańskiej. Proces taki polega najpierw na bizantynizacji życia społecznego, a następnie ewolucji w kierunku cywilizacji turańskiej. Procesy tego typu można było zaobserwować w Niemczech w okresie dwudziestolecia międzywojennego, a następnie w III Rzeszy.

Polska pchana rękoma polityków zmierza ku zmierzchowi cywilizacji łacińskiej. Wyznaczone kierunki rozwoju Polski – począwszy od przemian ustrojowych w 1989 r. – powodują nieustanną bizantynizację życia społecznego Polaków, poprzez oddanie suwerenności na rzecz wstąpienia do Unii Europejskiej, czy tworzenie tysięcy słabych merytorycznie ustaw na barierach prawno-proceduralnych, które obecne są w codziennym życiu Polaków. Patriotyzm Polski stara się wykorzenić budując „nobilitujący patriotyzm europejski”. Polska zalewana jest tanią tandetą zarówno z Zachodu jak i Wschodu. Przeszczepia się do Polski obce obyczaje i burzy dotychczasowe systemy wartości. Modą staje się tzw. „wyzwolenie obyczajowe”. Miejsce etyki i prawdy zajmuje żądza posiadania i pieniądz.

Pamiętać musimy, że wszystko co się dzieje obecnie w naszym kraju, społeczeństwie ma podłoże zarówno cywilizacyjne („słabe kręgosłupy moralne”, brak zakorzenionego systemu łacińskich wartości) i służy czyimś interesom, niestety najczęściej interesom środowisk wrogich Polsce i Polakom. Warto wiedzieć czym cechują się poszczególne cywilizacje, by nauczyć się je rozpoznawać i przyporządkowywać krajom europejskim, oraz by móc diagnozować czyje interesy realizowane są rękoma polskich polityków.”

Źródło: Powyższy cytat pochodzi z artykułu pt. „Sterowany upadek cywilizacji łacińskiej”, opublikowanego na blogu TWX (dostęp: 06.03.2018)

Konflikty – jak im zaradzić? (część 1.)

Artykuły z cyklu: Konflikty – jak im zaradzić? nie mają na celu narzucania “jedynie słusznej drogi”, zależy nam przede wszystkim na wskazaniu źródeł wszelkiego rodzaju konfliktów, które utrudniają życie każdemu z Nas; a także na przedstawieniu alternatywnego podejścia do polityki oraz ukazaniu sensownej płaszczyzny porozumienia, ponad podziałami.

Ogólne źródło wszelkich konfliktów można sprowadzić do jednego zdania:

Jeśli ludzie nie mogą dojść do porozumienia, to świadczy to, że istnieje u nich rozbieżność terminologii albo rozbieżność interesów.

– Prof. Marian Mazur*

*Marian Mazur (1909 – 1983) – naukowiec zajmujący się elektrotermią, prakseologią i cybernetyką, twórca Polskiej Szkoły Cybernetycznej, autor cybernetycznej teorii układów samodzielnych (w tym cybernetycznego wzorca systemu autonomicznego) oraz jakościowej teorii informacji.


Źródło: Dr hab. Jolanta Wilsz / Facebook

KONWENCJĘ TERMINOLOGICZNĄ wymieniłam jako pierwszy z rygorów metodologicznych, które powinny być przestrzegane przy tworzeniu teorii. Przestrzeganie konwencji terminologicznej powinno obowiązywać wszystkich naukowców, a nie tylko z dziedziny nauk ścisłych. Powinni ją również znać i stosować wszyscy ludzie, ponieważ, by mogli oni dojść do konsensusu muszą posługiwać się tym samym systemem pojęciowym, dzięki temu nie zaistnieje między nimi rozbieżność terminologiczna – uniemożliwiająca im dojście do porozumienia. Jest to zgodne z tym, co napisał prof. M. Mazur w swym aforyzmie, „Jeśli ludzie nie mogą dojść do porozumienia, to świadczy to, że istnieje u nich rozbieżność terminologii…”
W książce „Teoria pracy” napisałam:
konwencje terminologiczne: opieranie terminów na konwencjach terminologicznych polega na tym, że najpierw należy rozpoznać dany obiekt, zjawisko czy proces, a potem nazwać je. Dzięki temu uniknie się używania nazw z języka potocznego, pod którymi różni ludzie nie zawsze rozumieją te same rzeczy. Stosowanie konwencji terminologicznych spowoduje wyeliminowanie sformułowań „gołosłownych”, sprawi, że wszyscy badacze przez ten sam termin będą rozumieli to samo zjawisko, a ich dyskusja będzie sprowadzała się do argumentów merytorycznych, a nie do licytowania się, co kto rozumie przez dane pojęcie, ponieważ „kiedy pojęcie jest pełne znaczeń i emocji, nie znaczy ono nic” – autorem, tych ostatnich zawartych w cudzysłowie słów jest Denis Charles Phillips – profesor Stanford University w Dolinie Krzemowej, w Stanach Zjednoczonych.

– Dr hab. Jolanta Wilsz

 

Prawo Mazura działa we wszystkich dziedzinach życia społeczno-gospodarczego, jego działaniu podlega więc nie tylko nauka, lecz również polityka / geopolityka, mikro i makroekonomia etc. W pierwszej części artykułu skoncentrujemy się na źródłach konfliktów (czyli rozbieżności terminologii lub interesów) pomiędzy władzą a obywatelami:

a) rozbieżność terminologii:

Źródło: Sławomir Mentzen / Facebook

Powyższy przykład świetnie ilustruje konsekwencje braku ścisłego definiowania pojęć oraz zaksjomatyzowanej – spójnej logicznie siatki pojęciowej w normach prawnych, czego następstwem jest błędne rozumowanie przez obywateli danego państwa narzuconego mu prawa i niemal nieograniczona swoboda w tworzeniu interpretacji norm prawnych przez administrację państwową. Problem ten nasila się, gdy normy prawne oderwane są od prawa naturalnego i norm moralno-etycznych funkcjonujących w dominującej części danego społeczeństwa. Bizantyjskie podejście do administracji – w tym dominacja norm ideologicznych nad normami poznawczymi oraz dominacja norm prawnych nad normami moralno-etycznymi – pozwala na tworzenie absurdalnego prawa, co w społeczeństwie zaburza wszelkiego rodzaju procesy poznawcze i decyzyjne.** Stąd też wynika możliwość uznania przez prawo, że ślimak to ryba, bagietka to mrożone danie, ale może też być pieczywem lub ciastkiem (choć pewnie może też być lodem lub napojem, bo w jej składzie chemicznym jest woda), a Żyd lub przedstawiciel narodów słowiańskich to taki gorszy człowiek, jak swego czasu wskazywało prawo Zachodnich Sąsiadów. Warto również mieć na uwadze, że powyższy problem obejmuje też relacje typu władza wyższego szczebla – urzędnik oraz urzędnik – obywatel. Często zdarza się, że urzędnicy, którzy mają bezpośredni kontakt z petentem, są narażeni na różnego rodzaju ataki agresji słownej przez bezradność (np. wielokrotne odsyłanie do innego pracownika urzędu) wynikającą z nieścisłości norm prawnych. Dodatkowo prawo najczęściej skonstruowane jest tak, że ostatecznie konsekwencje jego niespójności ponosi obywatel.

**Czytelnika zainteresowanego powyższą tematyką zachęcamy do zapoznania się z książką docenta Józefa Kosseckiego, pt. Metacybernetyka, która dostępna jest w wersji elektronicznej na stronie: www.autonom.edu.pl

b) rozbieżność interesów:

 

Źródło: primo loco / Narodowa Akademia Informacyjna / YouTube

W tej kwestii życie dostarcza nam niemal każdego dnia empirycznych przykładów rozbieżności interesów pomiędzy władzą a obywatelami. Rozbieżność interesów może w tym przypadku wynikać m.in. z niekompetencji kadry w strukturach administracji państwowej  (co z kolei przekłada się na brak możliwości wytworzenia właściwego obrazu norm społecznych dominujących w danym społeczeństwie, który będzie zgodny z rzeczywistością, a także doboru odpowiednich bodźców, które będą służyły rozwojowi społeczno-gospodarczemu), nieetycznych motywacji rządzących etc. Rozbieżność interesów nie zawsze musi wynikać ze złej woli i celowego działania pracowników administracji państwowej, ponieważ możemy mieć również do czynienia z tzw. oddziaływaniem pośrednim strony trzeciej, gdzie konflikt interesów władza-obywatel odbywa się w interesie zewnętrznego organizatora.*** Kwestia ta zostanie szerzej opisana w kolejnym artykule, w którym dokonamy analizy źródeł konfliktów pomiędzy poszczególnymi ugrupowaniami politycznymi.

***Czytelnika zainteresowanego powyższą tematyką zachęcamy do zapoznania się z rozdziałem “5. Naród jako system – proces autonomiczny“, zawartym w książce doc. J. Kosseckiego pt. Naukowe podstawy nacjokratyzmu, która dostępna jest w wersji elektronicznej na stronie: www.autonom.edu.pl

 

cdn.

Polecamy również profil Pani dr hab. Jolanty Wilsz w serwisie Facebook: https://www.facebook.com/drhabjolantawilsz/

oraz Jej stronę internetową, na której zamieszczone są niezwykle ciekawe publikacje naukowe: www.jolantawilsz.pl

Ustawa Wilczka – krok w stronę normalności

Dziś przypada kolejna rocznica ustawy z dnia 23 grudnia 1988 roku – zwana potocznie “ustawą Wilczka”, która przyczyniła się do uwolnienia przedsiębiorczego potencjału Polaków.


Źródło: Prosta Ekonomia

Ustawa obowiązywała do 31 grudnia 2001 roku, jednak jej kolejne nowelizacje tylko w niewielkim stopniu przypominały swój pierwowzór i skutkowały powolnym hamowaniem rozwoju gospodarki. Proces ten przyspieszyło wstąpienie Polski do Unii Europejskiej, w tym m.in. lobbing wielkich koncernów oraz dbanie o strategiczne interesy jedynie państw – organizatorów, kosztem pozostałych członków UE, co ma na celu niedopuszczenie do wzrostu mniejszej, lecz prężnie działającej konkurencji.

Warto pamiętać, że w tym okresie sprywatyzowano również wiele państwowych zakładów, często metodą tzw. “wrogiego przejęcia” oraz z pominięciem uczciwej licytacji, czyli za bezcen.

Czy ustawa Wilczka była konieczna?
Pośredniej odpowiedzi na to pytanie dostarczy poniższy materiał archiwalny:


Źródło: TVPolandAntena na YouTube / TVP Historia

Kto wybiera, kogo wybrać?

W każdym normalnym kraju narzędziem sprawowania władzy przez obywateli – czyli przez Suwerena – są referenda oraz wybory przedstawicieli zdolnych do jak najlepszego reprezentowania interesu zarówno jednostki, jaki i całego narodu. W Polsce od kilku dziesięcioleci wmawia się nam, że w trakcie wyborów (czy to do Parlamentu, czy samorządowych) możemy wybrać swoich przedstawicieli, którzy w naszym imieniu sprawują władzę.

Kto tak naprawdę dokonuje realnego wyboru i w czyim interesie?

Aby ktoś mógł zostać wybrany w dowolnych wyborach, najpierw musi znaleźć się na liście kandydatów, która zgłaszana jest przez partię lub komitet wyborczy. Zazwyczaj dosłownie kilka osób decyzyjnych w partii układa i zatwierdza listy wyborcze. Krótko ujmując: o tym, kto będzie w ogóle mógł być wybrany nie decydują obywatele, lecz działacze partyjni. W takim systemie wybrani nie muszą poczuwać się do odpowiedzialności wobec wyborców, ponieważ wystarczy, że będą lojalni wobec osób z partii, które miały wpływ na umieszczenie danego posła na listach wyborczych oraz przeznaczyły środki na jego kampanię.

Bywają przypadki, że nawet najzdolniejsze osoby o silnych motywacjach moralno-etycznych, które bardzo dobrze rozumieją realne potrzeby społeczeństwa lub są ekspertami w którejś z istotnych dziedzin życia społeczno-gospodarczego, sprzeciwiając się jakiemuś absurdalnemu stanowisku partii, bądź stanowią konkurencję dla mniej zdolnych karierowiczów, którzy są jedynie bardziej przebiegli, nie zostaną wpisane na listę. Często uczciwe osoby zostają zmuszone do “zlagrowania się” z tym patologicznym systemem, dochodząc ostatecznie do wniosku, że lepiej nie wychylać się i robić to, co góra partyjna każe, nawet jeśli jest to wbrew interesom obywateli i / lub własnym sumieniem.

Aktualna ordynacja wyborcza w Polsce.

Jeśli dana partia przekroczy pięcioprocentowy próg wyborczy i uzyskuje w danym okręgu dwa mandaty, przy czym druga osoba z największą liczbą głosów spośród wszystkich kandydatów na liście tej partii uzyskał np. tyko 10 głosów, mimo tak niskiego poparcia ze strony wyborców zostaje posłem. Natomiast jeśli na kandydata z innej partii zagłosuje 100 tys. wyborców, lecz partia nie przekroczyła progu wyborczego, osoba ta nie zostanie posłem, co jest co najmniej krzywdzące dla wybieranych oraz wyborców. Ponadto nie mamy możliwości odwołania rządzących w czasie kadencji, natomiast oni dysponują immunitetami zapewniającymi im niemal absolutną bezkarność. Taki stan rzeczy powoduje, że pozostaje nam jedynie nadzieja w to, że rządzący zechcą choć trochę zadbać o kraj i interesy narodu.

Władza wymaga od nas, abyśmy byli posłusznymi obywatelami i uczciwie płacili podatki – posłusznymi wobec norm prawnych, które sami tworzą i płacącymi podatki, których wysokość sami regulują. Jednak rządzący często nie zdają sobie sprawy z tego, że ludźmi kierują odmienne motywacje, oraz że nie każdy bodziec jest w stanie zainicjować pożądaną przez rządzących reakcję u poszczególnej jednostki. Nic więc dziwnego, że są osoby, które wypowiadają posłuszeństwo np. nie płacąc (czy unikając płacenia tych najbardziej niesprawiedliwych) podatków, gdyż często słusznie uważają, że podatki są za wysokie i nie są przeznaczane na realizację tylko niezbędnych celów, lub nie mają zamiaru spełniać jedynie marzeń i fanaberii rządzących. Podobnie na osoby o silnych motywacjach moralno-etycznych nie zadziała przymus przestrzegania niemoralnego / nieetycznego prawa.

W jakim systemie przyszło nam żyć? Jedni próbują nam wmawiać, że to demokracja i robią wszystko, aby maksymalnie zakonserwować obecny stan rzeczy w postaci jedynie “styropianowej demokracji”. Inni uważają demokrację za ustrój niesprawiedliwy, proponując zmianę na rządy elit. Następnie wmawia się nam, że obecne rządy są rządami elit, pomijając jakiekolwiek starania zdefiniowania tego pojęcia oraz pozostawiając nam jedynie wybór pomiędzy opcjami zaproponowanymi właśnie przez te “elity”. Obywatelom pozostaje ponoszenie wszelkich konsekwencji nieudolnych działań “elit”, które na końcu wmawiają nam, że wszelkie niepowodzenia to nasza wina, bo to my – obywatele wybraliśmy takich, a nie innych poprzedników i mogliśmy sobie wybrać lepszych dozorców niewolników.

Zmiana systemu na normalny.

Partia Normalny Kraj dąży do tego, by polscy obywatele stali się prawdziwymi właścicielami kraju, a władzę sprowadzić do roli realizatorów celów zgodnych zarówno z interesami jednostki, jak i całego narodu. Dlatego proponujemy m.in. likwidację immunitetów oraz subwencji na partie polityczne z budżetu państwa, możliwość odwołania posła w czasie kadencji, ustanawianie prawa w drodze referendum, które jest wiążące bez względu na frekwencję, a także zmianę ordynacji wyborczej, aby to obywatele stali się najważniejszymi osobami decyzyjnymi w państwie.

Nie istotne jest czy przy okazji jakichkolwiek wyborów zagłosujesz Szanowny Czytelniku na członka naszego, czy innego ugrupowania, bądź jakiegokolwiek partyjnego lub bezpartyjnego kandydata. Ważne, abyś kierował się własnym rozumem i sumieniem, szukał obiektywnych zalet i wad danego kandydata, oraz wybrał spójną, realną wizję zmian na lepsze dla Polski lub lokalnej społeczności. Niemniej dokonamy wszelkich starań, aby docelowy program reform Normalnego Kraju sprawił, że obywatel RP odzyska pełną podmiotowość i stanie się prawdziwym gospodarzem we własnej ojczyźnie, a Polski Naród uzyska pełną niepodległość wewnętrzną oraz zewnętrzną, stając się wzorcem dla innych narodów. Wierzymy także, że również w Tobie drzemie iskierka, która będzie zapalnikiem do prawdziwej, jakościowej zmiany na lepsze, dlatego serdecznie zapraszamy Cię do współtworzenia oraz realizacji naszej idei.

Patriotyzm, nacjonalizm, szowinizm

Od 11. listopada minęło już kilka dni, lecz nadal docierają do nas komunikaty nawiązujące do obchodów tegorocznego Narodowego Święta Niepodległości. Pod znakiem zapytania stoi m.in. kwestia uczestnictwa osób odpowiedzialnych za organizację ostatniego Marszu Niepodległości w Komitecie Narodowych Obchodów 100. Rocznicy Odzyskania Niepodległości. Pomimo tak licznej frekwencji, był to jeden ze spokojniejszych Marszów, dlatego Normalny Kraj nie godzi się na antypolską propagandę zachodnich mediów (wraz z ośrodkami nimi kierującymi), dla których suwerenność i samoświadomość Polskiego Narodu są sprzeczne z ich interesami oraz narzucanymi przez nich ideologiami, przypinając uczestnikom marszu plakietkę “faszystów” i “nazistów”. Nie zgadzamy się również z twierdzeniem Prezydenta Andrzeja Dudy jakoby nacjonalizm był postawą negatywną, a jedynie patriotyzm był postawą godną praktyki.

Patriotyzm, nacjonalizm, szowinizm – definicje oraz zjawisko manipulacji semantycznej.

„Po II wojnie światowej miała w Polsce miejsce manipulacja semantyczna, której istotą była zmiana znaczenia pewnych kluczowych dla życia społecznego słów. Do słów takich należały: patriotyzm, nacjonalizm i szowinizm.

W dominującej części narodu polskiego, przed II wojną światową, słowo patriotyzm rozumiano jako miłość ojczyzny, przy czym ojczyzną tą mogło być zarówno państwo narodowe jak i np. wielonarodowa monarchia. Słowo nacjonalizm rozumiano jako miłość do własnego narodu, która bynajmniej nie musiała oznaczać wywyższania go w stosunku do innych narodów – tak właśnie rozumieli to słowo twórcy polskiego nacjonalizmu z Romanem Dmowskim na czele. Słowo zaś szowinizm rozumiano jako skrajną odmianę nacjonalizmu, w której miłość własnego narodu łączyła się z pogardą, a czasem wręcz nienawiścią wobec innych narodów. Szowinizm narodowy w skrajnej formie reprezentował nacjonalizm niemiecki, którego wyraźne sformułowanie znajdujemy w hitleryzmie. Były też zresztą nienarodowe odmiany szowinizmu – np. szowinizm klasowy występujący u komunistów internacjonalistów. Szowinizm niejednokrotnie stanowił ideologiczne uzasadnienie różnych odmian imperializmu – zarówno narodowego (hitleryzm) jak i kosmopolitycznego (radziecka odmiana komunizmu).

Po II wojnie światowej imperializm szowinistyczno-narodowy w wydaniu niemieckim przegrał, zwyciężyły zaś kosmopolityczne odmiany imperializmu w wydaniu sowieckim (ZSRR) i liberalno-wolnomularskim (USA). Zgodnie z ich interesem dokonano w skali globalnej manipulacji lingwistycznej, polegającej na zmianie znaczenia wymienionych wyżej trzech kluczowych słów. Słowu patriotyzm, w oficjalnych masowych procesach wymiany informacji, nadano znaczenie takie jak dawniej nadawano słowom patriotyzm i nacjonalizm, słowu nacjonalizm nadano znaczenie takie jak miało dawniej słowo szowinizm narodowy, zaś słowo szowinizm zaczęło znikać z masowego społecznego obiegu informacji. Po doświadczeniach z hitlerowską odmianą szowinizmu niemieckiego, wszelki nacjonalizm zaczął się w społecznej świadomości – czy może nawet podświadomości – kojarzyć ze zbrodniczym hitleryzmem. Na tym właśnie polegała manipulacja semantyczna, której dokonano po II wojnie światowej, a jej skutki trwają do dzisiaj.

Zjawisko to zaobserwowali twórcy Ligi Narodowo Demokratycznej już w latach 50-tych i postanowili się jej przeciwstawić, przywracając w swych opracowaniach – z Programem LND* na czele – dawne przedwojenne znaczenie powyższych kluczowych słów.” 1
______

*Por. Program Ligi Narodowo Demokratycznej, [w:] Akta sprawy Józefa Kosseckiego i innych, Archiwum Sądu Wojewódzkiego w Warszawie, sygn. akt IV K. 51/61.

Jak wynika z treści zacytowanej publikacji, problem manipulacji związanej z pojęciem “nacjonalizm” zauważono już około 60 lat temu. Obecnie w głównym nurcie (zwłaszcza w mediach) funkcjonuje ono jako negatywny stereotyp, który nacechowany jest emocjami, nie niosąc ze sobą precyzyjnej informacji o zjawisku kryjącym się za tym terminem. Na słowa uznania zasługuje poniższy wpis prof. Krystyny Pawłowicz, która stanęła w obronie nacjonalizmu, rozumiejąc właściwe znaczenie tego pojęcia:


Źródło wpisu: Facebook / Krystyna Pawłowicz (dostęp: 21-11-2017)

 

Wpis prof. Pawłowicz stoi niestety w sprzeczności z wyobrażeniami nacjonalizmu Prezydenta Andrzeja Dudy, który podczas swej wizyty w Krapkowicach (mającej miejsce 13.11.2017) wypowiedział następujące słowa (od 14:34):

(…) nie można postawić znaku równości pomiędzy patriotyzmem a nacjonalizmem. To są dwa zupełnie inne zjawiska i dwie zupełnie przeciwne postawy. Patriotyzm to miłość. Patriotyzm to miłość ojczyzny, to miłość bliźniego, to miłość do rodaków, to miłość do wszystkich tych, którzy właśnie chcą szczęścia ojczyzny, powodzenia dla tych, którzy tutaj mieszkają. Nacjonalizm to spojrzenie negatywne. To spojrzenie, że nasz kraj jest tylko dla nas. To nie prawda. Nasz kraj jest dla wszystkich tych, którzy chcą żyć uczciwie i którzy chcą go budować – i to jest właśnie podstawowe kryterium. To jest podstawowe kryterium, którym zapewniam, że kieruje się Prezydent Rzeczypospolitej.

Źródło cytatu oraz nagrania: YouTube / Radio Opole (dostęp: 21-11-2017)

Wytrwałym czytelnikom zalecamy przesłuchanie całości nagrania, aby zrozumieć istotę rozumowania m.in. Prezydenta Andrzeja Dudy – będącego prawdopodobnie jedną z wielu ofiar powyżej opisanego zjawiska manipulacji semantycznej (de facto opisując zjawisko szowinizmu, przypisuje mu termin “nacjonalizm”). Manipulacja ta odcisnęła silne piętno w polskim społeczeństwie oraz w systemie kształcenia tzw. elit narodowych. Szerzenie wiedzy na ten temat jest niezwykle ważnym procesem, aby zahamować antypolską propagandę, która jest jednym z kluczowych narzędzi wojny informacyjnej wymierzonej przeciwko Polsce oraz unikatowemu na skalę światową dorobkowi Polskiej Myśli Narodowej.
 

 
______________
Przypisy:
[1] J. Kossecki, Naukowe podstawy nacjokratyzmu, Warszawa 2015, s. 5-6.

J. Kossecki, Podstawy naukowe nacjokratyzmu (WSTĘP), Warszawa 2009, [https://socjocybernetyka.wordpress.com/2009/08/28/podstawy-naukowe-nacjokratyzmu-nowosc/] (dostęp: 21-11-2017).
 

 

Biurokratyczna imitacja nauki

Dopóki społeczeństwo nie będzie decydować o tym, jak ma przebiegać proces edukacji, kto ma uczyć nasze dzieci, jeśli nie będziemy rozliczać pracowników oświaty ze słuszności stosowanych przez nich metod nauczania, a przede wszystkim rządzących z tworzonych przez nich rozporządzeń oraz innych aktów normatywnych dotyczących szkolnictwa, możemy zapomnieć o prawdziwej suwerenności.

Po II wojnie światowej, zwłaszcza za sprawą celowych działań ludzi pokroju Jakuba Bermana, jakość nauczania w Polsce drastycznie spadła. Kluczowa była eliminacja z programów nauczania przedmiotów, które uczyły samodzielnego myślenia, w tym przede wszystkim: logika, propedeutyka filozofii itp. Celem tych działań była indoktrynacja marksistowsko-leninowska w wydaniu stalinowskim, a skutkiem ubocznym “bizantynizacja” nauki i oświaty.1 Ponadto ogłupionym społeczeństwem łatwiej się steruje, dlatego rządzącym nie zawsze jest po drodze odwrócenie tego stanu rzeczy. “Miniona epoka” podobno już się skończyła, lecz nie trudno zauważyć, że nie w każdej sferze naszego życia. Współczesnemu maturzyście jeszcze daleko do poziomu maturzysty przedwojennego, który zazwyczaj już po liceum był w pełni samodzielnie myślącym, dojrzałym człowiekiem, a bizantynizm w nauce i oświacie nadal króluje.

Co musimy zrobić, aby powrócić do normalności?

W tej sytuacji są jedynie dwa rozsądne rozwiązania, w obu (nie)stety będziemy musieli wziąć sprawy we własne ręce. Albo sami będziemy uczyć nasze dzieci, albo to my będziemy wystawiać oceny szkole nauczycielom oraz rządzącym. System zmusza szkoły do nauczania w klasach liczących po 30 osób, gdzie nauczyciel nie jest w stanie przekazać swej wiedzy wszystkim uczniom jednoczenie (w zależności od predyspozycji danego ucznia do przyswajania nowych informacji). Rodzice zaś często są później wrogo nastawieni do nauczycieli, choć oni nie zawsze są winni. Zdecydowana większość wolałaby, aby nauczać w mniej liczebnych klasach, uczyć konkretnie, by rodzice i uczniowie byli zadowoleni i darzyli nauczycieli szacunkiem oraz respektowali ich autorytet. Dzięki utworzeniu klas z mniejszą liczbą uczniów, zwiększyłoby się również zapotrzebowanie na nauczycieli, ze względu na zwiększoną ilość klas, które liczyłyby np. po 10 uczniów. Dodając do tego uczciwy i sprawnie funkcjonujący system społeczno-gospodarczy, nauczyciele zarabialiby zdecydowanie więcej, przez co mieliby dodatkową motywację, aby podejść bardziej życzliwie i indywidualnie do każdego ucznia.

Oczywiście “nauczyciele” nienadający się do tego typu aktywności zawodowej straciłaby pracę, ale ich wbrew pozorom nie jest aż tak wielu. Dużo zależy od środowiska, w jakim przyjdzie człowiekowi pracować. Zdecydowana większość to nauczyciele, którzy chcieliby rzetelnie i z pasją przekazywać wiedzę, lecz są zmuszani do takiego, a nie innego systemu edukacji, co często przyczynia się do ich wypalenia zawodowego. Niestety najbardziej cierpią na tym nasze dzieci.

______________
Przypisy:
[1] Por. J. Kossecki, Metacybernetyka, Kielce – Warszawa 2005, s. 220-257;
J. Brochocki, Rewolta Marcowa: Narodziny, życie i śmierć PRL, Warszawa 2000, passim.