Edukacja

Tag Archives — Edukacja

Dlaczego Normalny Kraj?

 

„Często słyszę czy to od znajomych, czy od przypadkowych ludzi spotkanych na ulicy, że żyjemy w nienormalnym kraju. Niestety także utożsamiam się z tym stwierdzeniem, ponieważ niemal każdego dnia jestem świadkiem absurdalnych sytuacji, które mają miejsce w przestrzeni publicznej. Zdarzają się również sytuacje, które tylko z pozoru wydają się absurdalne, natomiast w rzeczywistości są skrupulatnie zaplanowaną dywersją, mającą na celu narzucenie nam destrukcyjnych w skutkach ideologii, bądź współczesnej formy niewolnictwa w postaci zniewolenia ekonomicznego.

I właśnie dlatego powołaliśmy do życia organizację, której celem jest przeciwstawianie się zarówno absurdom aktualnego systemu społeczno-gospodarczego, jak również działaniom, które mają za zadanie doprowadzenie nas do uzależnienia się od różnego rodzaju grup interesów (typu międzynarodowa banksterka, korporacyjni lobbyści, czy kolaborująca z nimi biurokracja).

Naszym marzeniem jest żyć w kraju pozbawionym absurdów. W kraju, w którym mamy zaufanie do organów państwowych, w którym obywatel przestrzegający dobrze skonstruowanego prawa, nie odczuwa lęku na widok policjanta, lecz ma poczucie bezpieczeństwa i szacunek do służb pilnujących tego prawa. Chcielibyśmy żyć w państwie, w którym dobrze wynagradzani nauczyciele przekazują wartościową wiedzę naszym dzieciom, a szkoła nauczy je samodzielnego myślenia i doszlifuje odkryte w nich talenty.

Uważamy, że normalny kraj to forma organizacji społeczeństwa, w której wszyscy jesteśmy równi wobec prawa, gdzie każdy z nas może czuć się prawdziwym gospodarzem swego kraju, a władza godnie reprezentująca interesy narodu, służy obywatelom, by poziom ich życia -a zwłaszcza poziom zadowolenia z tego życia – rósł.

Takiego kraju chcemy i konsekwentnie dążymy do realizacji postawionych przez nas celów – stąd nazwa Normalny Kraj.”

– Wiesław Lewicki

 

____________________

Jeśli utożsamiasz się z naszą ideą, chciałbyś / chciałabyś otrzymywać powiadomienia o spotkaniach lub wartościowych inicjatywach odbywających się w Twoim mieście, jeśli masz ciekawe pomysły, które moglibyśmy wspólnie zrealizować zapraszamy Cię do zapisania się do naszej organizacji lub wspierania nas jako sympatyk: http://normalnykraj.pl/dolacz/

Facebook: https://www.facebook.com/normalnykraj
Zachęcamy również do subskrypcji naszego kanału na YouTube:
https://www.youtube.com/channel/UCfFcwH6VzI7dnEUnPbdKcyA

 

 

Ustawa Wilczka – krok w stronę normalności

Dziś przypada kolejna rocznica ustawy z dnia 23 grudnia 1988 roku – zwana potocznie “ustawą Wilczka”, która przyczyniła się do uwolnienia przedsiębiorczego potencjału Polaków.


Źródło: Prosta Ekonomia

Ustawa obowiązywała do 31 grudnia 2001 roku, jednak jej kolejne nowelizacje tylko w niewielkim stopniu przypominały swój pierwowzór i skutkowały powolnym hamowaniem rozwoju gospodarki. Proces ten przyspieszyło wstąpienie Polski do Unii Europejskiej, w tym m.in. lobbing wielkich koncernów oraz dbanie o strategiczne interesy jedynie państw – organizatorów, kosztem pozostałych członków UE, co ma na celu niedopuszczenie do wzrostu mniejszej, lecz prężnie działającej konkurencji.

Warto pamiętać, że w tym okresie sprywatyzowano również wiele państwowych zakładów, często metodą tzw. “wrogiego przejęcia” oraz z pominięciem uczciwej licytacji, czyli za bezcen.

Czy ustawa Wilczka była konieczna?
Pośredniej odpowiedzi na to pytanie dostarczy poniższy materiał archiwalny:


Źródło: TVPolandAntena na YouTube / TVP Historia

Kto wybiera, kogo wybrać?

W każdym normalnym kraju narzędziem sprawowania władzy przez obywateli – czyli przez Suwerena – są referenda oraz wybory przedstawicieli zdolnych do jak najlepszego reprezentowania interesu zarówno jednostki, jaki i całego narodu. W Polsce od kilku dziesięcioleci wmawia się nam, że w trakcie wyborów (czy to do Parlamentu, czy samorządowych) możemy wybrać swoich przedstawicieli, którzy w naszym imieniu sprawują władzę.

Kto tak naprawdę dokonuje realnego wyboru i w czyim interesie?

Aby ktoś mógł zostać wybrany w dowolnych wyborach, najpierw musi znaleźć się na liście kandydatów, która zgłaszana jest przez partię lub komitet wyborczy. Zazwyczaj dosłownie kilka osób decyzyjnych w partii układa i zatwierdza listy wyborcze. Krótko ujmując: o tym, kto będzie w ogóle mógł być wybrany nie decydują obywatele, lecz działacze partyjni. W takim systemie wybrani nie muszą poczuwać się do odpowiedzialności wobec wyborców, ponieważ wystarczy, że będą lojalni wobec osób z partii, które miały wpływ na umieszczenie danego posła na listach wyborczych oraz przeznaczyły środki na jego kampanię.

Bywają przypadki, że nawet najzdolniejsze osoby o silnych motywacjach moralno-etycznych, które bardzo dobrze rozumieją realne potrzeby społeczeństwa lub są ekspertami w którejś z istotnych dziedzin życia społeczno-gospodarczego, sprzeciwiając się jakiemuś absurdalnemu stanowisku partii, bądź stanowią konkurencję dla mniej zdolnych karierowiczów, którzy są jedynie bardziej przebiegli, nie zostaną wpisane na listę. Często uczciwe osoby zostają zmuszone do “zlagrowania się” z tym patologicznym systemem, dochodząc ostatecznie do wniosku, że lepiej nie wychylać się i robić to, co góra partyjna każe, nawet jeśli jest to wbrew interesom obywateli i / lub własnym sumieniem.

Aktualna ordynacja wyborcza w Polsce.

Jeśli dana partia przekroczy pięcioprocentowy próg wyborczy i uzyskuje w danym okręgu dwa mandaty, przy czym druga osoba z największą liczbą głosów spośród wszystkich kandydatów na liście tej partii uzyskał np. tyko 10 głosów, mimo tak niskiego poparcia ze strony wyborców zostaje posłem. Natomiast jeśli na kandydata z innej partii zagłosuje 100 tys. wyborców, lecz partia nie przekroczyła progu wyborczego, osoba ta nie zostanie posłem, co jest co najmniej krzywdzące dla wybieranych oraz wyborców. Ponadto nie mamy możliwości odwołania rządzących w czasie kadencji, natomiast oni dysponują immunitetami zapewniającymi im niemal absolutną bezkarność. Taki stan rzeczy powoduje, że pozostaje nam jedynie nadzieja w to, że rządzący zechcą choć trochę zadbać o kraj i interesy narodu.

Władza wymaga od nas, abyśmy byli posłusznymi obywatelami i uczciwie płacili podatki – posłusznymi wobec norm prawnych, które sami tworzą i płacącymi podatki, których wysokość sami regulują. Jednak rządzący często nie zdają sobie sprawy z tego, że ludźmi kierują odmienne motywacje, oraz że nie każdy bodziec jest w stanie zainicjować pożądaną przez rządzących reakcję u poszczególnej jednostki. Nic więc dziwnego, że są osoby, które wypowiadają posłuszeństwo np. nie płacąc (czy unikając płacenia tych najbardziej niesprawiedliwych) podatków, gdyż często słusznie uważają, że podatki są za wysokie i nie są przeznaczane na realizację tylko niezbędnych celów, lub nie mają zamiaru spełniać jedynie marzeń i fanaberii rządzących. Podobnie na osoby o silnych motywacjach moralno-etycznych nie zadziała przymus przestrzegania niemoralnego / nieetycznego prawa.

W jakim systemie przyszło nam żyć? Jedni próbują nam wmawiać, że to demokracja i robią wszystko, aby maksymalnie zakonserwować obecny stan rzeczy w postaci jedynie “styropianowej demokracji”. Inni uważają demokrację za ustrój niesprawiedliwy, proponując zmianę na rządy elit. Następnie wmawia się nam, że obecne rządy są rządami elit, pomijając jakiekolwiek starania zdefiniowania tego pojęcia oraz pozostawiając nam jedynie wybór pomiędzy opcjami zaproponowanymi właśnie przez te “elity”. Obywatelom pozostaje ponoszenie wszelkich konsekwencji nieudolnych działań “elit”, które na końcu wmawiają nam, że wszelkie niepowodzenia to nasza wina, bo to my – obywatele wybraliśmy takich, a nie innych poprzedników i mogliśmy sobie wybrać lepszych dozorców niewolników.

Zmiana systemu na normalny.

Partia Normalny Kraj dąży do tego, by polscy obywatele stali się prawdziwymi właścicielami kraju, a władzę sprowadzić do roli realizatorów celów zgodnych zarówno z interesami jednostki, jak i całego narodu. Dlatego proponujemy m.in. likwidację immunitetów oraz subwencji na partie polityczne z budżetu państwa, możliwość odwołania posła w czasie kadencji, ustanawianie prawa w drodze referendum, które jest wiążące bez względu na frekwencję, a także zmianę ordynacji wyborczej, aby to obywatele stali się najważniejszymi osobami decyzyjnymi w państwie.

Nie istotne jest czy przy okazji jakichkolwiek wyborów zagłosujesz Szanowny Czytelniku na członka naszego, czy innego ugrupowania, bądź jakiegokolwiek partyjnego lub bezpartyjnego kandydata. Ważne, abyś kierował się własnym rozumem i sumieniem, szukał obiektywnych zalet i wad danego kandydata, oraz wybrał spójną, realną wizję zmian na lepsze dla Polski lub lokalnej społeczności. Niemniej dokonamy wszelkich starań, aby docelowy program reform Normalnego Kraju sprawił, że obywatel RP odzyska pełną podmiotowość i stanie się prawdziwym gospodarzem we własnej ojczyźnie, a Polski Naród uzyska pełną niepodległość wewnętrzną oraz zewnętrzną, stając się wzorcem dla innych narodów. Wierzymy także, że również w Tobie drzemie iskierka, która będzie zapalnikiem do prawdziwej, jakościowej zmiany na lepsze, dlatego serdecznie zapraszamy Cię do współtworzenia oraz realizacji naszej idei.

Patriotyzm, nacjonalizm, szowinizm

Od 11. listopada minęło już kilka dni, lecz nadal docierają do nas komunikaty nawiązujące do obchodów tegorocznego Narodowego Święta Niepodległości. Pod znakiem zapytania stoi m.in. kwestia uczestnictwa osób odpowiedzialnych za organizację ostatniego Marszu Niepodległości w Komitecie Narodowych Obchodów 100. Rocznicy Odzyskania Niepodległości. Pomimo tak licznej frekwencji, był to jeden ze spokojniejszych Marszów, dlatego Normalny Kraj nie godzi się na antypolską propagandę zachodnich mediów (wraz z ośrodkami nimi kierującymi), dla których suwerenność i samoświadomość Polskiego Narodu są sprzeczne z ich interesami oraz narzucanymi przez nich ideologiami, przypinając uczestnikom marszu plakietkę “faszystów” i “nazistów”. Nie zgadzamy się również z twierdzeniem Prezydenta Andrzeja Dudy jakoby nacjonalizm był postawą negatywną, a jedynie patriotyzm był postawą godną praktyki.

Patriotyzm, nacjonalizm, szowinizm – definicje oraz zjawisko manipulacji semantycznej.

„Po II wojnie światowej miała w Polsce miejsce manipulacja semantyczna, której istotą była zmiana znaczenia pewnych kluczowych dla życia społecznego słów. Do słów takich należały: patriotyzm, nacjonalizm i szowinizm.

W dominującej części narodu polskiego, przed II wojną światową, słowo patriotyzm rozumiano jako miłość ojczyzny, przy czym ojczyzną tą mogło być zarówno państwo narodowe jak i np. wielonarodowa monarchia. Słowo nacjonalizm rozumiano jako miłość do własnego narodu, która bynajmniej nie musiała oznaczać wywyższania go w stosunku do innych narodów – tak właśnie rozumieli to słowo twórcy polskiego nacjonalizmu z Romanem Dmowskim na czele. Słowo zaś szowinizm rozumiano jako skrajną odmianę nacjonalizmu, w której miłość własnego narodu łączyła się z pogardą, a czasem wręcz nienawiścią wobec innych narodów. Szowinizm narodowy w skrajnej formie reprezentował nacjonalizm niemiecki, którego wyraźne sformułowanie znajdujemy w hitleryzmie. Były też zresztą nienarodowe odmiany szowinizmu – np. szowinizm klasowy występujący u komunistów internacjonalistów. Szowinizm niejednokrotnie stanowił ideologiczne uzasadnienie różnych odmian imperializmu – zarówno narodowego (hitleryzm) jak i kosmopolitycznego (radziecka odmiana komunizmu).

Po II wojnie światowej imperializm szowinistyczno-narodowy w wydaniu niemieckim przegrał, zwyciężyły zaś kosmopolityczne odmiany imperializmu w wydaniu sowieckim (ZSRR) i liberalno-wolnomularskim (USA). Zgodnie z ich interesem dokonano w skali globalnej manipulacji lingwistycznej, polegającej na zmianie znaczenia wymienionych wyżej trzech kluczowych słów. Słowu patriotyzm, w oficjalnych masowych procesach wymiany informacji, nadano znaczenie takie jak dawniej nadawano słowom patriotyzm i nacjonalizm, słowu nacjonalizm nadano znaczenie takie jak miało dawniej słowo szowinizm narodowy, zaś słowo szowinizm zaczęło znikać z masowego społecznego obiegu informacji. Po doświadczeniach z hitlerowską odmianą szowinizmu niemieckiego, wszelki nacjonalizm zaczął się w społecznej świadomości – czy może nawet podświadomości – kojarzyć ze zbrodniczym hitleryzmem. Na tym właśnie polegała manipulacja semantyczna, której dokonano po II wojnie światowej, a jej skutki trwają do dzisiaj.

Zjawisko to zaobserwowali twórcy Ligi Narodowo Demokratycznej już w latach 50-tych i postanowili się jej przeciwstawić, przywracając w swych opracowaniach – z Programem LND* na czele – dawne przedwojenne znaczenie powyższych kluczowych słów.” 1
______

*Por. Program Ligi Narodowo Demokratycznej, [w:] Akta sprawy Józefa Kosseckiego i innych, Archiwum Sądu Wojewódzkiego w Warszawie, sygn. akt IV K. 51/61.

Jak wynika z treści zacytowanej publikacji, problem manipulacji związanej z pojęciem “nacjonalizm” zauważono już około 60 lat temu. Obecnie w głównym nurcie (zwłaszcza w mediach) funkcjonuje ono jako negatywny stereotyp, który nacechowany jest emocjami, nie niosąc ze sobą precyzyjnej informacji o zjawisku kryjącym się za tym terminem. Na słowa uznania zasługuje poniższy wpis prof. Krystyny Pawłowicz, która stanęła w obronie nacjonalizmu, rozumiejąc właściwe znaczenie tego pojęcia:


Źródło wpisu: Facebook / Krystyna Pawłowicz (dostęp: 21-11-2017)

 

Wpis prof. Pawłowicz stoi niestety w sprzeczności z wyobrażeniami nacjonalizmu Prezydenta Andrzeja Dudy, który podczas swej wizyty w Krapkowicach (mającej miejsce 13.11.2017) wypowiedział następujące słowa (od 14:34):

(…) nie można postawić znaku równości pomiędzy patriotyzmem a nacjonalizmem. To są dwa zupełnie inne zjawiska i dwie zupełnie przeciwne postawy. Patriotyzm to miłość. Patriotyzm to miłość ojczyzny, to miłość bliźniego, to miłość do rodaków, to miłość do wszystkich tych, którzy właśnie chcą szczęścia ojczyzny, powodzenia dla tych, którzy tutaj mieszkają. Nacjonalizm to spojrzenie negatywne. To spojrzenie, że nasz kraj jest tylko dla nas. To nie prawda. Nasz kraj jest dla wszystkich tych, którzy chcą żyć uczciwie i którzy chcą go budować – i to jest właśnie podstawowe kryterium. To jest podstawowe kryterium, którym zapewniam, że kieruje się Prezydent Rzeczypospolitej.

Źródło cytatu oraz nagrania: YouTube / Radio Opole (dostęp: 21-11-2017)

Wytrwałym czytelnikom zalecamy przesłuchanie całości nagrania, aby zrozumieć istotę rozumowania m.in. Prezydenta Andrzeja Dudy – będącego prawdopodobnie jedną z wielu ofiar powyżej opisanego zjawiska manipulacji semantycznej (de facto opisując zjawisko szowinizmu, przypisuje mu termin “nacjonalizm”). Manipulacja ta odcisnęła silne piętno w polskim społeczeństwie oraz w systemie kształcenia tzw. elit narodowych. Szerzenie wiedzy na ten temat jest niezwykle ważnym procesem, aby zahamować antypolską propagandę, która jest jednym z kluczowych narzędzi wojny informacyjnej wymierzonej przeciwko Polsce oraz unikatowemu na skalę światową dorobkowi Polskiej Myśli Narodowej.
 

 
______________
Przypisy:
[1] J. Kossecki, Naukowe podstawy nacjokratyzmu, Warszawa 2015, s. 5-6.

J. Kossecki, Podstawy naukowe nacjokratyzmu (WSTĘP), Warszawa 2009, [https://socjocybernetyka.wordpress.com/2009/08/28/podstawy-naukowe-nacjokratyzmu-nowosc/] (dostęp: 21-11-2017).
 

 

Biurokratyczna imitacja nauki

Dopóki społeczeństwo nie będzie decydować o tym, jak ma przebiegać proces edukacji, kto ma uczyć nasze dzieci, jeśli nie będziemy rozliczać pracowników oświaty ze słuszności stosowanych przez nich metod nauczania, a przede wszystkim rządzących z tworzonych przez nich rozporządzeń oraz innych aktów normatywnych dotyczących szkolnictwa, możemy zapomnieć o prawdziwej suwerenności.

Po II wojnie światowej, zwłaszcza za sprawą celowych działań ludzi pokroju Jakuba Bermana, jakość nauczania w Polsce drastycznie spadła. Kluczowa była eliminacja z programów nauczania przedmiotów, które uczyły samodzielnego myślenia, w tym przede wszystkim: logika, propedeutyka filozofii itp. Celem tych działań była indoktrynacja marksistowsko-leninowska w wydaniu stalinowskim, a skutkiem ubocznym “bizantynizacja” nauki i oświaty.1 Ponadto ogłupionym społeczeństwem łatwiej się steruje, dlatego rządzącym nie zawsze jest po drodze odwrócenie tego stanu rzeczy. “Miniona epoka” podobno już się skończyła, lecz nie trudno zauważyć, że nie w każdej sferze naszego życia. Współczesnemu maturzyście jeszcze daleko do poziomu maturzysty przedwojennego, który zazwyczaj już po liceum był w pełni samodzielnie myślącym, dojrzałym człowiekiem, a bizantynizm w nauce i oświacie nadal króluje.

Co musimy zrobić, aby powrócić do normalności?

W tej sytuacji są jedynie dwa rozsądne rozwiązania, w obu (nie)stety będziemy musieli wziąć sprawy we własne ręce. Albo sami będziemy uczyć nasze dzieci, albo to my będziemy wystawiać oceny szkole nauczycielom oraz rządzącym. System zmusza szkoły do nauczania w klasach liczących po 30 osób, gdzie nauczyciel nie jest w stanie przekazać swej wiedzy wszystkim uczniom jednoczenie (w zależności od predyspozycji danego ucznia do przyswajania nowych informacji). Rodzice zaś często są później wrogo nastawieni do nauczycieli, choć oni nie zawsze są winni. Zdecydowana większość wolałaby, aby nauczać w mniej liczebnych klasach, uczyć konkretnie, by rodzice i uczniowie byli zadowoleni i darzyli nauczycieli szacunkiem oraz respektowali ich autorytet. Dzięki utworzeniu klas z mniejszą liczbą uczniów, zwiększyłoby się również zapotrzebowanie na nauczycieli, ze względu na zwiększoną ilość klas, które liczyłyby np. po 10 uczniów. Dodając do tego uczciwy i sprawnie funkcjonujący system społeczno-gospodarczy, nauczyciele zarabialiby zdecydowanie więcej, przez co mieliby dodatkową motywację, aby podejść bardziej życzliwie i indywidualnie do każdego ucznia.

Oczywiście “nauczyciele” nienadający się do tego typu aktywności zawodowej straciłaby pracę, ale ich wbrew pozorom nie jest aż tak wielu. Dużo zależy od środowiska, w jakim przyjdzie człowiekowi pracować. Zdecydowana większość to nauczyciele, którzy chcieliby rzetelnie i z pasją przekazywać wiedzę, lecz są zmuszani do takiego, a nie innego systemu edukacji, co często przyczynia się do ich wypalenia zawodowego. Niestety najbardziej cierpią na tym nasze dzieci.

______________
Przypisy:
[1] Por. J. Kossecki, Metacybernetyka, Kielce – Warszawa 2005, s. 220-257;
J. Brochocki, Rewolta Marcowa: Narodziny, życie i śmierć PRL, Warszawa 2000, passim.