5G_main

5G – o co w tym chodzi

5G

Od kilku lat pojawił się pęd do rozwoju coraz to nowszych technologii z zakresu łączności. Ma być szybciej i szybciej. Wszystko ma działać błyskawiczniej i wydajniej, a także ma być jak najprędzej wprowadzone w życie.

Pęd ku nowym technologiom wymaga jednak tego, aby się zatrzymać i postawić kilka pytań: w imię czego i jakim kosztem ta technologia ma tak szybko być wdrażana i czy będzie ona nam szkodzić czy służyć?

Mówiąc kolokwialnie w świecie nie ma nic za darmo, więc trzeba zadać sobie zasadnicze pytanie: jakie mogą być następstwa wprowadzania zmian i wdrożenia nowej technologii telekomunikacyjnej? – w tym przypadku mamy na myśli technologię 5G.

Niecierpliwość pobudzana chęcią zysku i posiadania, jest złą motywacją w działaniu i dawania przyzwolenia innym.

Rzesze mas mogą być nieświadome. Nie każdy musi znać się na skomplikowanych technologiach i procedurach ich wprowadzania oraz zależności pomiędzy zjawiskami z dziedziny fizyki, czy biologii.

Potencjalnych klientów nowych technologii można usprawiedliwić częściowo, ale reklamodawców nowych technologii i tych, którzy to akceptują tworząc prawo w tym kierunku, już nie. Przedstawianie tylko pozytywów jest pewnego rodzaju kłamstwem medialnym. Brak przedstawiania zagrożeń, negatywnych skutków, jest wysoce niemoralne i nieetyczne.

Dla specjalistów z dziedziny cybernetyki jest to rodzaj wojny informacyjnej, aby poprzez właściwe operowanie informacją, uzyskać odpowiedni zysk.

Niedopowiadanie pewnych kwestii i nieposzukiwanie innych możliwych rozwiązań, to bardzo nieuczciwe, a ludzie „władzy”, którzy dopuszczają takowe rozwiązania, nigdy nie powinni jej sprawować.

Wszystkie działania w kraju legalizuje potocznie mówiąc tzw. „władza”. W naszych rozważaniach nie jest ważne, na tym etapie które np. ministerstwo, czy jakaś izba parlamentarna ma większe kompetencje we wprowadzaniu zmian w/w temacie.

W poniższym artykule zwracamy uwagę na pewien proceder w ustalaniu prawa i wprowadzaniu go w życie. Co gorsze, takie postępowanie uległo pewnej standaryzacji. W tym przypadku mamy na myśli zmiany prawne dające możliwość szybszego wprowadzenia technologii 5G, od momentu stworzenia ustawy „Prawo ochrony środowiska” z 2001 roku, po Rozporządzenie Ministra Zdrowia „w sprawie dopuszczalnych poziomów pól elektromagnetycznych w środowisku” z grudnia 2019 roku.

Dwa przeciwne stanowiska (zauważamy jako organizacja Normalny Kraj).

Stroną przeciw wprowadzaniu nowej technologii (5G) jest:

KOALICJA POLSKA WOLNA OD 5G.

Grupa podmiotów podejmująca próbę podejścia naukowego do tego zagadnienia, starając się argumentować swoje przekonania dostępnymi dowodami.

Drugą stroną, która dąży do jak najszybszego wprowadzenia technologii 5G, jest tzw. „władza” i operatorzy sieci komórkowych. Kwestię czy są lobbyści oraz w jaki sposób oddziaływali i oddziałują na tzw. „władzę” (czy zgodnie z prawem, czy nie zostawmy wymiarowi sprawiedliwości).

My, jako organizacja Normalny Kraj zauważamy brak racjonalności działania, oczywiście po stronie tzw. „władzy”. Swoje stanowisko podpieramy pewną argumentacją oraz w dużej mierze zgadzamy się ze stanowiskiem KOALICJI POLSKA WOLNA OD 5G.

Technologia 5G jest nowym rozwiązaniem, które będzie wykorzystywać w inny sposób zakres fal elektromagnetycznych, a niżeli dotychczasowe technologie 2G, 3G, 4G. Zasadnicza różnica będzie polegać na wykorzystaniu nowych zakresów fal o dużo wyższych częstotliwościach oraz jednoczesnym wykorzystaniu kilku zakresów do przesyłu informacji w tym samym czasie.

Brak zastosowania przez tzw. „władzę” pewnych algorytmów, które powinny być stosowane przy wprowadzaniu uregulowań, jest niedopuszczalne. Niestety, wprowadzenie nowej technologi – 5G, ukazuje brak zachowania, jakiegokolwiek standardu postępowania, dla dobra obywateli.

Rys. 1. Ogólny algorytm postępowania przy wprowadzaniu nowych czynników do środowiska, które mogą wywoływać negatywne skutki.

Wynikiem zakończonych badań, każdego nowego rozwiązania powinny być przedstawione wnioski, jako korzyści i zagrożenia, które może ponieść społeczeństwo. Oczywiście korzyści i zagrożenia powinny zostać poddane konsultacjom społecznym, czy godzą się na zagrożenia kosztem pewnych korzyści. Krytykując w tym momencie środowiska tzw. „władzy”, należy im przypomnieć, że już w szkole podstawowej uczy się analizy na bazie bardzo prostych doświadczeń i przedstawiania wniosków. Niestety przedstawiciele władzy tytułują się różnymi stopniami naukowymi, ale postępują, jakby ich nigdy nie mieli. Posiadanie jakichkolwiek stopni naukowych do czegoś zobowiązuje, niestety „władza” o tym zapomniała.

Każde nowe rozwiązanie, które nie zostało gruntownie przebadane i sprawdzone pod względem bezpieczeństwa nie powinno zostać wdrażane. Takie mamy zdanie, jako organizacja Normalny Kraj.


Obecnie wiemy, że wykorzystywane obecnie zakresy fal elektromagnetycznych niosą ze sobą pewne zagrożenia w postaci:

1. bezpośredniego oddziaływania na organizm ludzki podczas eksponowania na działanie pola elektromagnetycznego,

2. pośredniego oddziaływania na skutek oddziaływania na organizm ludzki energii pól zgromadzonej w eksponowanych obiektach.

Ad. 1.

Ekspozycja ciała ludzkiego na pola elektromagnetyczne może negatywnie wpływać na zdrowie człowieka, a w szczególności przy pracach zawodowych dodatkowo obniżając zdolność do pracy.

Badania skutków zdrowotnych ekspozycji na pola o różnych częstotliwościach dotyczą m.in. długotrwałej ekspozycji zawodowej na pola o dużych natężeniach. Wiele reakcji organizmu ustaje po zakończeniu ekspozycji. Badania skutków zdrowotnych ekspozycji na pola o różnych częstotliwościach dotyczą różnych funkcji organizmu tj.:

  • warunków pobudzenia nerwów i mięśni prądami indukowanymi,

  • wywołania wrażeń słuchowych lub wzrokowych,

  • funkcjonowania układu sercowo-naczyniowego,

  • warunków wywołania lokalnego przegrzania tkanek wskutek absorpcji pola w organizmie lub przepływu prądów kontaktowych oraz jego skutków krótkoterminowych i odległych,

  • ryzyka zachorowania na choroby nowotworowe /białaczki, nowotwory mózgu i piersi/,

  • zaburzeń neurologicznych /choroby Parkinsona i Alzheimera, aktywności mózgu, procesów pamięciowych/,

  • podrażnień oczu i zmętnienia soczewek,

  • dolegliwości subiektywnych /zaburzenia snu, drażliwość nerwowa, osłabienie ogólne, bóle głowy, szybkie męczenie się, ospałość/,

  • zaburzeń hormonalnych,

  • zaburzeń płodności,

  • zaburzeń rozwoju potomstwa,

  • zmian skórnych,

  • nadwrażliwości na pola elektromagnetyczne.

Ad. 2.

Pośrednie oddziaływanie przejawia się głównie jako prądy kontaktowe przepływające przez ciało człowieka, który dotyka obiektu o różnym potencjale elektrycznym (jeśli ta różnica potencjału wynika z oddziaływania pola elektromagnetycznego). Zjawiska tego typu mają znaczenie dla częstotliwości mniejszych od 100 MHz.

Przy częstotliwościach mniejszych od 100 kHz mogą wywoływać stymulację tkanek elektrycznie pobudliwych (mięśni i nerwów) do odczucia bólu włącznie.

Wielkość i rozkład przestrzenny prądów kontaktowych zależy od częstotliwości pola elektromagnetycznego, wielkości obiektu, wymiarów człowieka i wielkości powierzchni jaką się stykają.

Prądy kontaktowe o odczuwalnych natężeniach mogą występować wówczas, gdy w obszarze silnego pola znajdują się obiekty o dużych rozmiarach (np. samochód ciężarowy, wysoki dźwig).

Jeśli człowiek znajdzie się bardzo blisko przewodzących obiektów, które są w silnym polu elektromagnetycznym, to mogą zajść również wyładowania iskrowe między nimi.

Pole elektromagnetyczne może stwarzać również zagrożenie dla ludzi na skutek oddziaływania na infrastrukturę techniczną, która nas otacza.

Odbiór energii pola elektromagnetycznego przez urządzenia techniczne może być przyczyną:

  • zakłóceń pracy automatycznych urządzeń sterujących i elektronicznej aparatury medycznej w tym elektrostymulatorów serca oraz innych elektronicznych implantów medycznych,

  • detonacji urządzeń elektrowybuchowych (detonatorów),

  • pożarów i eksplozji związanych z zapaleniem się materiałów łatwo palnych od iskier wywoływanych przez pola indukowane lub ładunki elektrostatyczne.


Polecamy również: “Szwajcaria może nie przyjąć 5G. Prof. Matyja: Tu wszystko zależy od obywateli. Rząd jest ostrożny”:

Źródło: Radio WNET / YouTube: https://youtu.be/wtNbIk5N-rQ [dostęp: 27.05.2020]

________________________

Wprowadzenie do użytku publicznego nowych zakresów fal elektromagnetycznych będzie obarczone potencjalnymi zagrożeniami dla zdrowia i życia człowieka oraz przyrody. Nie ulega wątpliwości, że nieprowadzenie rzetelnych badań w/w kwestii jest pewnego rodzaju brakiem racjonalnego działania.

Niepublikowanie zagrożeń oraz niepoddawanie ich pod konsultacje naukowe i społeczne jest ignorancją nauki oraz społeczeństwa. Uczestnicząc czynnie w życiu politycznym zauważamy, że kolejny raz głos społeczeństwa nie jest brany pod uwagę przez „władzę”.

W przypadku stwierdzenia zagrożeń dla życia i zdrowia, powinny zostać podjęte rozważania, czy jest konieczność wprowadzenia nowych rozwiązań /w tym przypadku technologi 5G/, bo może istnieją inne alternatywne. W przypadku braku rozwiązań alternatywnych, powinny zostać podjęte działania zapobiegające negatywnym skutkom lub takie, które maksymalnie obniżą ich możliwość zajścia w sytuacjach koniecznego użycia. Niestety nikt praktycznie nie podjął takowych prac, aby zaproponować nowe alternatywne rozwiązania, nieszkodzące lub szkodliwe w minimalnym stopniu dla człowieka i środowiska. Prawdopodobnie sprawy finansowe biorą górę i to w różnych aspektach oraz powiązaniach pomiędzy różnymi kręgami.

Pęd do jak najszybszego wprowadzania nowych zmian /czyli technologii 5G/, to tylko możliwość zaoferowania większej ilości usług, pozyskania większej ilości klientów. Wychodzi na to, że wszystko jest oparte o biznes, w którym patrzy się na koszty i zyski, reszta się nie liczy. Biznes liczy zyski, a odbiorcy zapłacą za koszty, bezpośrednie i te co będą wygenerowane później, jako negatywne skutki nieprzemyślanych działań.

Nad tym wszystkim powinna czuwać „władza”. Podejmować wyważone i racjonalne decyzje. Niestety takowych przy wprowadzaniu technologii 5G nie zauważamy. Wprowadzając Rozporządzenie Ministra Zdrowia w grudniu 2019 roku, podnosi się przez to dopuszczalną gęstość mocy pola elektromagnetycznego z 0,1w/m2 do 10w/m2 – to istny eksperyment na człowieku i żywych istotach w środowisku. Zwiększając dopuszczalną gęstość mocy pola elektromagnetycznego na 1m2 o 100x bez przeprowadzenia badań udowadniających brak szkodliwości, jest kompletną ignorancją wobec społeczeństwa.

W opracowaniach rządowych przedstawiane są same superlatywy i korzyści. Bez wnikliwej analizy tematu już widać, że jest zachowana pewna stronniczość, a inaczej mówiąc manipulacja informacją.

W opracowanym przez Ministerstwo Cyfryzacji i Instytut Łączności oraz Collegium UJ „Przewodniku po 5G” w rozdziale „Czy Technologia 5G Została Przebadana Pod Kątem Wpływu Na Zdrowie Ludzi?” /dosłowny tytuł/ można przeczytać:

Technologia 5G, podobnie jak poprzednie generacje łączności komórkowej, wykorzystuje fale elektromagnetyczne. Ich wpływ na człowieka i otoczenie został gruntownie przebadany i jest cały czas monitorowany”.

Dalszy tekst przewodnika (w tym rozdziale):

Innowacyjność 5G polega przede wszystkim na wprowadzeniu nowego zarządzania siecią. Natomiast z punktu widzenia fizyki i biologii oddziaływanie na człowieka nie różni się od oddziaływania nań innych urządzeń wykorzystujących fale radiowe. Niektóre z nich – tak jak choćby telefony komórkowe – są z nami od przeszło dwudziestu lat, inne – jak radio – od wielu pokoleń. Do dziś żadne przekonujące i wiarygodne badania naukowe nie wykazały, że nam szkodzą”.

Propaganda z poprzedniego ustroju – taki styl narracji (jak widać) przedstawia ówczesna władza. Jest to praktycznie cały tekst odpowiadający na pytanie, a w zasadzie wymijająco przedstawiający ogólnikowe komunikaty w odniesieniu do tytułu rozdziału zapowiadającego te treści. Dalej nie można się dowiedzieć, jakie badania były przeprowadzane, kto i gdzie je robił oraz gdzie są zamieszczone wyniki. W dalszej treści informatora czytamy: „Do dziś żadne przekonujące i wiarygodne badania naukowe nie wykazały, że nam szkodzą” twierdzenie jest pewnego rodzaju manipulacją słowną w przekazie. Wiemy, że świat jest podzielony w zależności od powiązań i wpływów różnych kręgów, świadomości oraz posiadanej wiedzy.

W jednych sytuacjach ośrodki „władzy” dają wytyczne w zależności od zagrożeń i negatywnych skutków, a w innych przekonują, że wszystko jest bezpieczne. I tu poddajemy do przemyślenia pytanie, skąd mogą wynikać tak różne zdania w zależności od punktu wiedzenia? Badania mogą się różnić pod wpływem wielu czynników, metod badawczych itp., ale żeby stanowiska decydentów były aż tak skrajne, w zależności od innych (często bliżej nieokreślonych) celów, jest niedopuszczalne.

Skoro technologia 5G rzekomo nie niesie ze sobą zagrożeń, to powinno się to opublikować w jasny sposób, a jeśli jest inaczej, to również powinno być to jasno wyszczególnione w jaki sposób i jak to będzie monitorowane. Jak na razie, dzisiaj zagadnienie jest omijane, co źle świadczy o „władzy” i wszystkich tych, co formułują tego typu przekazy.

Nikt nie da gwarancji, że wprowadzane obecnie limity są w stu procentach bezpieczne. Nikt się pod taką treścią nie podpisze, ponieważ nie ma takowych badań, które dogłębnie, z różnych punktów widzenia, uwzględniałyby wszelkie zależności i wpływy.

Czy promieniowanie elektromagnetyczne jest szkodliwe, najlepiej jest wywnioskować na podstawie instrukcji użytkowania telefonów komórkowych. Producenci telefonów komórkowych asekurują się, dając pewne wytyczne odnośnie użytkowania ich aparatów telefonicznych. Warto zapoznać się z tymi informacjami. Obserwując jednak, jak ludzie użytkują telefony komórkowe, niestety można bez większej wnikliwości stwierdzić, że niestety, ale w większości przypadków nie przestrzegają zasad bezpieczeństwa ich użytkowania.

Kolejnym dowodem na to, że jest ryzyko zagrożenia, można stwierdzić nie będąc fachowcem od telefonii, stawiając pytanie: jak podchodzą do tego zagadnienia firmy ubezpieczeniowe. Firmy z tej branży nie ubezpieczą użytkowników, jeśli nie będą miały konkretnych, jasnych i jednoznacznych informacji. Wystarczy sprawdzić ile firm ubezpieczeniowych na świecie zaczęło się wycofywać z pewnych usług w ramach świadczenia odszkodowań w tym zakresie. Czyli jest bliżej nieokreślone zagrożenie. Jeśli zagrożenia nie ma lub jest mało prawdopodobne, to usługi są świadczone w danym zakresie, bo jest to opłacalne lub jeśli jest powszechne i statystycznie można przewidzieć, to reguluje się wielkością składek.

Kolejny dowód, że użytkowanie telefonii komórkowej niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwa, można wywnioskować na podstawie różnych zakazów używania telefonów w określonych miejscach. Tymi miejscami najczęściej są: samoloty, stacje benzynowe, banki, rejony urządzeń zautomatyzowanych itp. Wnioskując dalej można postawić tezę, że jest jednak zagrożenie poprzez oddziaływanie fal elektromagnetycznych zakłóceniem pracy innych urządzeń. Wobec powyższego, można przypuszczać, że tak samo może zachować się organizm ludzki, który jest chodzącym zestawieniem różnych pasm fal elektromagnetycznych.

Nauki związane z zarządzaniem, kierowaniem, dowodzeniem, zawsze przy podejmowaniu decyzji określonego sposobu działania podają pewne standardy. Przedstawiane lub przyjęte warianty /sposoby działania, rozwiązania techniczne itp./ powinny w swoim opisie uwzględniać: wady i zalety, szanse i zagrożenia, plusy i minusy lub silne i słabe strony.

W zależności od poziomu działań oraz specyfiki mówiąc kolokwialnie, zawsze należy przedstawić to, co jest dobre i złe.

Jak widać po raz kolejny, rządzący naszym krajem są na bakier z nauką.

Dla nas, jako organizacji Normalny Kraj jest to niedopuszczalne, aby nie podchodzić w sposób naukowy do kierowania państwem.

Czy ustanawiający prawo zadbali o czyjeś interesy? Wychodzi na to, że tak, ponieważ w ustanowionym prawie możemy przeczytać w objaśnieniu do rozporządzenia:

Dopuszczalne poziomy podane w tabeli określono do oceny oddziaływania pól elektromagnetycznych emitowanych podczas użytkowania stałych sieci elektroenergetycznych i radiokomunikacyjnych. Wymagania te nie mają zastosowania do oceny pól elektromagnetycznych emitowanych przez elektryczne urządzenia przenośne i urządzenia użytkowane w mieszkaniach”.

Niestety, o interes korporacyjny zadbano. Natomiast wychodzi na to, że przeciętny obywatel (jako użytkownik czynny lub bierny) korzysta ze wszelkich urządzeń emitujących promieniowanie elektromagnetyczne na własną odpowiedzialność.

Na temat jak można zmniejszyć zagrożenie stwarzane przez przenośne urządzenia emitujące energię elektromagnetyczną, można by stworzyć cały szereg opracowań.
Na pewno wiele takowych rozwiązań będzie się wiązało z wprowadzeniem kolejnych technologii monitorujących, alarmujących i ograniczających automatycznie moce użytkowanych urządzeń. Szkoda, że nikt obecnie nie porusza tej kwestii w szerszej perspektywie. Być może jest to klucz do bezpieczeństwa ludzkości w zakresie posługiwania się urządzeniami emitującymi energię elektromagnetyczną.

Podsumowując na koniec, aby czytający nie uważali nas za skrajnych konserwatystów, którzy wstrzymaliby wprowadzanie rozwoju, oświadczamy, że:

jesteśmy za rozwojem naszego państwa w sposób racjonalny, oparty na dowodach i nauce – w taki sposób, aby nie wywoływać negatywnych skutków; a jeśli jest to niemożliwe, to tak, aby powstałe szkody w społeczeństwie i środowisku były ograniczone do racjonalnego minimum.

Zainteresowane osoby chcące zgłębić bardziej powyższą tematykę, nie tylko od strony politycznej, lecz również z perspektywy naukowej i wzbudzonych kontrowersji związanych z pochopnym wprowadzeniem technologii 5G, zachęcamy do odwiedzenia strony: KOALICJA POLSKA WOLNA OD 5G: http://stop5g.com.pl/

Polska wolna od 5G

Powyższy znak, którym posługuje się Koalicja Polska Wolna od 5G, uważamy obecnie za adekwatny z powodu braku właściwych uregulowań oraz norm uzasadnionych dowodami.

_____________________

LITERATURA:

1. https://businessinsider.com.pl/technologie/nowe-technologie/normy-promieniowania-elektromagnetycznego-w-polsce-wyzsze-100-razy/dd7v9xl
“Polska nawet 100 razy podnosi normy promieniowania elektromagnetycznego. Inaczej nie dałoby się zbudować sieci 5G.”, Business Insider Polska, PAP.

2. https://www.gov.pl/web/5g/przewodnik-po-5g
“Przewodnik po 5G”,
Ministerstwo Cyfryzacji i Instytut Łączności oraz Collegium UJ

3. http://nop.ciop.pl/m6-5/m6-5_4.htm
“Pola elektromagnetyczne”, dr inż. Krzysztof Gryz, dr inż. Jolanta Karpowicz – Centralny Instytut Ochrony Pracy – Państwowy Instytut Badawczy.

4. Ustawa „Prawo ochrony środowiska” z dnia 27 kwietnia 2001 r., Dz. U. 2001 Nr 62 poz. 627 z późniejszymi zmianami.

5. Rozporządzenie Ministra Zdrowia “W sprawie dopuszczalnych poziomów pól elektromagnetycznych w środowisku” z dnia 17 grudnia 2019 r., Dz. U. 2019 z 19.12.2019. poz. 2448 z późniejszymi zmianami.

6. Wojna informacyjna – Cele i metody

7. http://stop5g.com.pl/
KOALICJA POLSKA WOLNA OD 5G.

Koronawirus

Propaganda i manipulacje w walce z Polakami

Koronawirus – analiza działań propagandowych Pana Marcina Hagmajera:

“Działania propagandowe i manipulacje są czymś starym jak świat, stosowanym przez rządzących i polityków względem rządzonych. Obecna sytuacja epidemiczna stwarza pożywkę dla kolejnych manipulacji i propagandowych “wrzutek”.

Czy Polacy są odporni na propagandę? Jak długo przekazy rządzących będą przyjmowane bezkrytycznie? O tych i innych zagadnieniach z zakresu propagandy i manipulacji w rozmowie z Kamilem Klimczakiem mówi Marcin Hagmajer z Narodowej Akademii Informacyjnej.”

Źródło: Chrobry Szlak (YouTube): https://www.youtube.com/watch?v=bQKBH3-3uWo [dostęp: 27.04.2020]

0 - mapka

Nie oddamy ani guzika!

“W cieniu pandemii Prezydent Andrzej Duda marzy o reelekcji,

za ofiarność dla innych.”

Przez długi czas Polskę nie napotkała tak wielka sytuacja kryzysowa, jak ta obecnie. W tym ciężkim czasie naród polski ponosi ofiary w walce z pandemią choroby COVID-19.

Zagrożeniem rozwijania się zarażeń koronawirusem /SARS-CoV2/ sparaliżowało wszelką działalność państwa i społeczeństwa.

Padają kolejne ofiary pandemii, ale nie tak dawno, gdy w poprzednim roku 2019 wydawało się, że nie ma żadnych stanów nadzwyczajnych, zapowiedzi rządu hipnotyzowały, że polska gospodarka ma się dobrze, Prezydent Andrzej Duda poświęcił część naszego kraju bezpowrotnie.

Nie było to poświęcenie związane z obrządkiem religijnym, ale na pewno była to ofiara, tylko kogo dla kogo?

Zostało ona złożona w ciszy i spokoju. Zapowiedzi rządzących uspakajały, brak nerwowych zachowań na rynkach pracy i sielankowe programy telewizyjne uśpiły czujność społeczeństwa, które nie wie, co się stało. Natomiast w obecnym roku 2020 wszyscy jesteśmy zajęci już pandemią koronawirusa i nikt nie ma czasu, aby zająć się wyjaśnieniem tego, jak poniosło polskie społeczeństwo cichą ofiarę w ubiegłym roku, bo dziś ponosimy już kolejne.

Nie oddamy nawet guzika” – to słowa Marszałka Rydza Śmigłego z 1935 roku wypowiedziane w obliczu groźby wojny.

Dziś w podobnym tonie wypowiadają się współcześni politycy, chciałoby się rzec, ludzie zajmujący najwyższe stanowiska w państwie polskim. Dziś podobnie, jak wówczas, skutki takiego braku politycznej stanowczości okazują się być opłakane.

Dotyczy to zarówno stanowiska rządu polskiego wobec ustawy IPN, amerykańskiej ustawy 447, jak i wprowadzania reform systemu sprawiedliwości. Okazuje się, że takie pustosłowie, a wręcz zdrada dotyczy nie tylko obszaru samej polityki, ale już samego terytorium Rzeczpospolitej i jej majątku.

Rząd tzw. „polski”, w skryty sposób dopuszcza się najgorszej zdrady interesów Państwa polskiego i pozbywa się ogromnych obszarów na rzecz obcych państw.

Straciliśmy coś większego niż guzik i wcale nie jest to mała część naszego terytorium, bo aż 2880 km2 obszaru morza, o czym inne kraje mogą tylko pomarzyć.

Dopuszczenie do pomniejszenia terytorium Polski o 2890 km2 na korzyść innego państwa, w czasie tzw. „pokoju”, to nie lada wyczyn, a raczej brak odpowiedzialności politycznej, bo działanie na korzyść innych podmiotów zewnętrznych zawsze łączy się ze zdradą.

Wszystkim pokój kojarzy się z brakiem działań zbrojnych. Choć dziś ich nie ma, to nie można mówić o pokoju. Pomimo, że nie prowadzimy otwartej wojny o charakterze militarnym, to jest ona prowadzona na różnych płaszczyznach, politycznej, gospodarczej, informacyjnej, kulturowej i wielu, wielu innych.

W zasadzie w każdej dziedzinie, jaką określimy, może być prowadzona wojna poprzez oddziaływanie informacyjne, aż do materialnego włącznie, które najczęściej jest kojarzone z wojną, ale sam konflikt militarny występuje najczęściej w końcowych fazach.

Czy jakąkolwiek wojnę w ogóle prowadzimy w wymiarze informacyjnym, jako kraj? To już oddzielne pytanie, bo na razie sądząc po skutkach działań, przede wszystkim politycznych, nie widać, aby politycy kierowali się interesem narodowym Polski i Polaków, a raczej interesem innych krajów lub narodowości!

W 2019 roku, nie prowadząc wojny militarnej straciliśmy, jako kraj 2880 km2 obszaru morza na korzyść Danii. Jeśli już było to konieczne, to każde takie działanie powinno zostać w jakiś sposób zrównoważone innymi korzyściami, oczywiście na rzecz Polski.

Niestety takowych nie można się dopatrzyć, dlatego rodzą się racjonalne pytania, dlaczego praktycznie w zaciszu polityki i wyciszonych mediach na ten temat odbył się ten akt darowizny, a w zasadzie proceder polityczny z działaniem na szkodę państwa polskiego.

Polacy zawsze czuli przywiązanie do swojego kraju, żyjąc w nim oraz będąc nawet na obczyźnie. Walczyli za nasz kraj, by nigdy nie przepadł, by nie oddać żadnej części jego terytorium, zawsze bohatersko z honorem i uporem walczyli o naszą ojczyznę, wykazując w ten sposób swoje przywiązanie do swojego Państwa.

Tracąc niejednokrotnie część naszego terytorium najczęściej była to nasza wina, spowodowana przede wszystkim złym kierowaniem państwem, a u zwykłych obywateli brakiem zainteresowania ojczyzną, a w szczególności tym, co poczynają sprawujący władzę w kraju.

Prywatę i chęć własnych zysków można przypisać dodatkowo tym drugim, a kompletną ignorancję i chełpienie się tym, co było kiedyś, że potrafimy to, czy tamto, że Polacy potrafią się zjednoczyć, utrzymać kraj, być dzielnymi i bohaterskimi oraz jacy to my nie jesteśmy mądrzy i pomysłowi, tym pierwszym.

Szkoda, że z tą mądrością, jest jak w starym powiedzeniu: Polak mądry, ale po szkodzie. A może już dość tych szkód narobiono nam w kraju i czas zmądrzeć?

Nie zawsze ta nasza mądrość była na najlepszym poziomie, gdyż nie raz z własnej winy, jako obywatele polscy straciliśmy część terytorium kraju, a nawet i cały kraj.

Owszem zawsze sprzyjały temu siły zewnętrzne, ale nie upatrujmy winy u innych, lecz przede wszystkim u siebie.

Dziś mamy podobną sytuację.

Terytorium naszego kraju zmniejszyło się o 2880 km2. Jest, to bardzo duży obszar i nie było to spowodowane bynajmniej naturalnymi zjawiskami przyrodniczymi.

W wyniku długotrwałego procesu przygotowującego, zapoczątkowano przekazanie terytorium części kraju za granicę.

Czterdziestoletni spór Polska-Dania został zażegnany na niekorzyść Polski.

Jak to się stało? A no dobroduszni tzw. polscy politycy doprowadzili do sformalizowania całego przedsięwzięcia w następujących dokumentach:

Oficjalnie 19 listopada 2018 r. w Brukseli została podpisana:


Umowa

między Rzecząpospolitą Polską, a Królestwem Danii

w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim.

Najważniejsze treści w/w umowy:

Kierując się pragnieniem pogłębiania i dalszego polepszania dobrosąsiedzkich i sojuszniczych stosunków, jak również pragnąc rozstrzygnąć w umowie międzynarodowej, zgodnie z artykułem 74 ustęp 1 oraz artykułem 83 ustęp 1 Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza z 10 grudnia 1982 roku, a także uwzględniając istotne w tym zakresie orzecznictwo sądów międzynarodowych, sprawę delimitacji obszaru, w którym nakładają się na siebie roszczenia Stron, uzgodniły, co następuje:

Artykuł 1

Granica między wyłącznymi strefami ekonomicznymi i szelfami kontynentalnymi Stron przebiega po liniach prostych (liniach geodezyjnych) łączących następujące punkty: /uwaga do w/w artykułu – tu dalej są podane współrzędne geograficzne, które są najmniej istotne w rozważaniach. Ważnym jest jednak, że po wyznaczeniu powyższych punktów z obszaru spornego 3600km2 zostało oddane 80% czyli 2880 km2 na rzecz Danii./

Artykuł  2

Jeżeli zostanie ustalone, że złoże zasobów mineralnych na dnie lub w podziemiu morskim rozciąga się po obydwu stronach granicy w taki sposób, że złoże jednej ze Stron jest w całości lub części możliwe do eksploatacji z morskiego obszaru drugiej Strony, Strony są zobowiązane do podjęcia konsultacji i dołożenia starań w celu osiągnięcia porozumienia dotyczącego eksploatacji przedmiotowego złoża. /uwaga do w/w artykułu – jest to bardzo ogólnie napisany punkt umowy, ale jakże niekorzystnie dla Polski, gdyż przesuwając granicę na rzecz Danii, może okazać się, że tracimy złoża, a nawet możliwość ich wydobycia i to my możemy iść w łaski, jako ten wcześniej dobroduszny sąsiad, a kraj Danii zdobywając nowe złoża może dalej upominać się o umożliwienie ich eksploatacji np. z naszego terytorium/.


Inne punkty umowy są mniej ważne, gdyż tyle nie wnoszą, a raczej nie szkodzą interesom Polski, jedynie je formalizują.

Kolejnym bardzo ważnym dokumentem było sporządzenie aktów prawnych upoważniających prezydenta Polski do ratyfikowania w/w umowy, a mianowicie:


USTAWY

z dnia 21 lutego 2019 r.

o ratyfikacji Umowy między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii

w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim,

podpisanej w Brukseli dnia 19 listopada 2018 r.

Art.  1. 

Wyraża się zgodę na dokonanie przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ratyfikacji Umowy między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim, podpisanej w Brukseli dnia 19 listopada 2018 r.

Art.  2. 

Ustawa wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.


Jakże krótka treść w/w ustawy, ale dająca upoważnienie sejmu dla prezydenta w bardzo ważnej sprawie, bez żadnego referendum i dialogu ze społeczeństwem, gdyż w takiej sprawie powinno odbyć się referendum w kraju, a obywatele zostali najzwyczajniej pominięci. Tylko dwa punkty ustawy upoważniły człowieka zajmującego stanowisko prezydenta Polski do zbycia się części terytorium Polski na korzyść innego państwa, w tym przypadku Danii.

Po daniu zgody przez sejm człowiekowi zajmującemu stanowisko prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, podpisał on umowę opatrując dokument pieczęcią państwową, co zawarto w kolejnym dokumencie prawnym:


Dania-Polska. Umowa w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim. Bruksela.2018.11.19.

Dziennik Ustaw

Dz.U.2019.1240

Akt obowiązujący

Wersja od: 28 czerwca 2019 r.

UMOWA

między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim,

podpisana w Brukseli dnia 19 listopada 2018 r.

W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej

PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

podaje do powszechnej wiadomości:

Dnia 19 listopada 2018 r. w Brukseli została podpisana Umowa między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim, w następującym brzmieniu:

Umowa między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim

Rzeczpospolita Polska i Królestwo Danii,

zwane dalej “Stronami”,

kierując się pragnieniem pogłębiania i dalszego polepszania dobrosąsiedzkich i sojuszniczych stosunków,

jak również pragnąc rozstrzygnąć w umowie międzynarodowej, zgodnie z artykułem 74 ustęp 1 oraz artykułem 83 ustęp 1 Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza z 10 grudnia 1982 roku, a także uwzględniając istotne w tym zakresie orzecznictwo sądów międzynarodowych, sprawę delimitacji obszaru, w którym nakładają się na siebie roszczenia Stron,

uzgodniły, co następuje:

/dalej treści są jak w umowie podpisanej przez MSZ w Brukseli/

ZAŁĄCZNIK

wzór

Po zaznajomieniu się z powyższą umową, w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej oświadczam, że:

– została ona uznana za słuszną zarówno w całości, jak i każde z postanowień w niej zawartych,

– jest przyjęta, ratyfikowana i potwierdzona,

– będzie niezmiennie zachowywana.

Na dowód czego wydany został akt niniejszy, opatrzony pieczęcią Rzeczypospolitej Polskiej.

Dano w Warszawie dnia 25 maja 2019 r.


Nam obywatelom Polski pozostało jedynie zapoznać się z tym co uczynili tzw. nasi politycy, nas reprezentujący, a jak, to już widać po ich owocach.

Dopełniając formalności podano informację o tym co dokonano w poniższym dokumencie:


Moc obowiązująca

Umowy między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii

w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim, podpisanej w Brukseli dnia 19 listopada 2018 r.

Dziennik Ustaw

Dz.U.2019.1241

Akt jednorazowy

Wersja od: 4 lipca 2019 r.

OŚWIADCZENIE RZĄDOWE

z dnia 12 czerwca 2019 r.

w sprawie mocy obowiązującej Umowy między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim, podpisanej w Brukseli dnia 19 listopada 2018 r.

Podaje się niniejszym do wiadomości, że na podstawie ustawy z dnia 21 lutego 2019 r. o ratyfikacji Umowy między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim, podpisanej w Brukseli dnia 19 listopada 2018 r. (Dz. U. poz. 567) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej dnia 25 maja 2019 r. ratyfikował wyżej wymienioną umowę.

Zgodnie z art. 4 umowy wchodzi ona w życie dnia 28 czerwca 2019 r.

Dokumenty Powiązane

Dania-Polska. Umowa w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim. Bruksela.2018.11.19.


Dziwną rzeczą stało się, że tak ważne przedsięwzięcie, jak zbycie się części terytorium na rzecz innego kraju, odbyło się w tak cichy sposób bez większego oddźwięku w mediach oraz braku nagłaśniania tejże sprawy przez polityków zajmujących główne stanowiska w Polsce.

Czyżbyśmy mieli powtórkę z historii, że z powrotem staliśmy się społeczeństwem nie interesujących się losami naszego kraju, a nawet można powiedzieć nas samych?

Oddanie znacznej części kraju na rzecz innego kraju to nie jest małe wydarzenie, gdyż sama rozciągłość czasowa zespołu przedsięwzięć towarzyszących od momentu przygotowania rozmów mediacyjnych przygotowujących dokumenty za granicą i w kraju trwała miesiącami, a nawet można powiedzieć latami, a o finalnej sprawie, jak było cicho, tak jest po dziś dzień cisza.


O ile można by rzec, że było to postępowanie szlachetne w związku z niesprawiedliwym podziałem terytoriów po II wojnie światowej, to przynajmniej można było zrobić z tego użytek medialny, jacy to my jesteśmy Polacy, poprawiając w ten sposób nasz wizerunek w Europie i na świecie.

Niestety, nawet tego nie uczyniono, więc oprócz strat materialnych, jakie ponieśliśmy, nawet nie było nas stać na wybieg medialno-wizerunkowy.

Zrzeczenia się części terytorium kraju na rzecz innego powinno być w normalnym działaniu zakończone wynikiem plusów i minusów takowego przedsięwzięcia. Niestety w całym tym akcie darowizny nie można się dopatrzeć plusów, ale aż nadto widoczne są jedynie same straty i to nie tylko w wymiarze materialnym.


Dokonując bilansu zysków i strat takowego przedsięwzięcia, jak zbycie części obszaru akwenu morskiego przez Polskę, można dopatrzyć się jedynie samych strat, a mianowicie, co straciliśmy:

  • część obszaru wpływów na Morzu Bałtyckim pod względem politycznym, gospodarczym, komunikacyjnym, a tym samym zawężono możliwości działania w przyszłości tego co jest wiadome w oczekiwaniach, jak i tych potrzeb które w przyszłości mogą nastąpić,

  • część obszaru do połowu ryb dla polskiego rybołówstwa, które już i tak przechodzi nie jeden kryzys,

  • niezbadane złoża na dnie oddanego akwenu zostaje wielką niewiadomą, a w przypadku ich odnalezienia skonstruowanie umowy w tak niekorzystny sposób dla Polski, może spowodować, że kolejna strefa wpływów zostanie przesunięta oczywiście w kierunku Polski – patrz art.2 Umowy Polska-Dania z dn. 19 listopada 2019 roku/,

  • nie wykorzystanie aktu darowizny w sposób medialny, opisujący jakim jesteśmy dobrodusznym narodem wobec sąsiadów, aby poprawić swój wizerunek, staje się także haniebnym zaniechaniem, ponieważ świadczy to o słabości państwa i może być w przyszłości zachętą dla innych do kierowania podobnych roszczeń lub podstępnych knowań w celu osłabienia Polski.



Jak dużo straciliśmy?

2880 km2, jako sama liczba jest mało wymowna, więc dokonajmy porównania do średniej wielkości gmin w Polsce.

Średnia wielkość gmin waha się od 150 km2 do 200 km2 niewiele z nich przekracza 250 km2, a więc przyjmując, że średnio na gminę przypada do 200 km2, to oddany teren powierzchni morza wynosi około 15 gmin średniej wielkości w Polsce!

Czy jest to dużo, czy jest to mało? Jak na wielkość takiego krajów, jak Polska jest to bardzo dużo. Przeliczając dalej (można każdą gminę przeliczyć na liczbę gospodarstw rolnych), będzie ich od kilkudziesięciu do paruset na gminę, więc nie jest to wcale mało w skali kraju.

Przeliczając na liczbę gmin czy gospodarstw rolnych, a do tego nie wliczając w to wszystko zasobów naturalnych, jakie mogą znajdować się pod powierzchnią morza, straty są ogromne. Do tego należy jeszcze doliczyć inne nieudogodnienia w przyszłości w związku z zawężeniem obszaru wpływów przez Polskę.

Dla ludzi morza, żeglarzy, ludzi kochających wodę możemy to inaczej zobrazować, jak duża powierzchnia wód terytorialnych Polski została stracona. Porównując stracony obszar z największym jeziorem Polski Śniardwy, które liczyły prawie 114 km2, to po przeliczeniu wyjdzie nam, że byśmy stracili ponad 25 jezior tejże wielkości.

Kto był nad tym jeziorem, to wie, jak jest ono ogromne. A my jako kraj oddaliśmy 25 razy tyle, co nasze największe w Polsce jezioro Śniardwy.

W inny sposób można powiedzieć, że jest to pas o szerokości 10 km i długości prawie 300 km, kto chodził, pracował w terenie, wie jaki to ogrom terenu, który to tzw. rząd polski oddał Duńczykom, oczywiście za darmo!

Co można podsumować na koniec? Jedynie straty, które już wymieniliśmy.

Rys.1 Ustalony stan granic przez mocarstwo Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Rosji po II Wojnie Światowej
w czasie Konferencji Jałtańskiej 1945 roku.

Rys.2 Granice roszczeń terytorialnych Królestwa Danii i Polski.

Rys.3 Oddany obszar Królestwu Danii przez Polskę.

kajdanki

Funkcjonariusze publiczni – w czyim interesie?

Wydawać by się mogło, że prawo oraz służby pilnujące tego prawa, które powołane zostały przez rządzących, wybranych przecież w demokratycznych wyborach (ogólnopolskich lub lokalnych), mają za zadanie poprawiać bezpieczeństwo oraz działać w służbie mieszkańcom naszego kraju. Czy tak to funkcjonuje w obecnych realiach?

Jeżeli prawo stoi w sprzeczności ze sprawiedliwością, należy wybrać sprawiedliwość oraz nieposłuszeństwo wobec złego prawa. W przeciwnym razie będziemy ponosić tego konsekwencje, przede wszystkim moralne.

– Wiesław Lewicki          

Jeśli zrobimy komuś krzywdę, przywłaszczymy sobie coś, co do nas nie należy, sprawiedliwością byłoby naprawienie szkody lub zostanie ukaranym w sposób adekwatny do popełnionego czynu. Normy prawne oparte o normy etyczno-moralne (w tym oparta na nich kultura danego społeczeństwa) oraz prawo naturalne (m.in. uwzględnienie aspektów psychologicznych, socjologicznych, psycho/socjocybernetycznych itp.) to podstawowy warunek, aby prawo stanowione było synonimem prawdziwej sprawiedliwości. Istotną kwestią jest również wyznaczenie granicy prawa publicznego i prawa prywatnego. Dlaczego granica ta jest w ogóle potrzebna?

Na przykład: jeśli ktoś jedzie samochodem i wjeżdża w kałużę (celowo lub przez nieuwagę), a po chodniku idzie starsza pani, która zostaje oblana wodą z tej kałuży i wzywa służby porządku publicznego, by schwytała winowajcę (bo np. sama nie jest w stanie ustalić jego tożsamości), komu należy się odszkodowanie w tej sytuacji – państwu czy tej staruszce? To ona została zmoczona, być może się przeziębi, będzie musiała iść do lekarza , kupić leki, ponieść koszt prania ubrania i tej pani należy się zadośćuczynienie, nie państwu. Państwo i służby państwowe są jej potrzebne tylko do tego, by delikwent nie chcący naprawić wyrządzonej przez siebie krzywdy ją naprawił. Państwo i służby państwowe są również potrzebne temu kierowcy, gdy poszkodowana zażąda nieadekwatnej kwoty lub formy naprawy szkody. Nie widzimy jednak racjonalnego powodu, dla którego państwo miałoby być beneficjentem zadośćuczynienia z powyższego przykładu.

Jak to powinno wyglądać w normalnym kraju? Kierowca wjeżdża autem w kałużę, ochlapuje starszą panią, pani wzywa służbę porządkową, by ustalić tożsamość winowajcy, jeśli winowajca okazuje skruchę (np. proponując pani 100 lub 200 złotych zadośćuczynienia) i przeprasza za występek, pani godzi się i sprawy nie ma. Chyba że sprawca zdarzenia proponuje przykładowo 100 / 200zł, natomiast pani mówi, że chce 10 tys. złotych, a winowajca słusznie twierdzi, że nie zgadza się na tyle, ponieważ jest to kwota nieadekwatna do popełnionego występku. Wtedy sprawa trafia do sądu i zostaje rozstrzygnięta tak, aby zadośćuczynienie było adekwatne do wyrządzonej szkody – po prostu sprawiedliwe.

Obecne prawo często nie służy społeczeństwu, gdyż krzywdzi zarówno krzywdzących, jak i poszkodowanych. Administracja państwowa nierzadko tworzy przepisy, dzięki którym może “skubać” obywateli niemal na każdym kroku. Prawo nie może być narzędziem w rękach władz do zapychania dziury budżetowej, prawo ma wspomagać normy etyczno-moralne oraz gwarantować m.in. sprawiedliwe rozstrzygnie sporów. Organów – które mają służyć społeczeństwu – nie wolno wykorzystywać do drenowania kieszeni obywateli poprzez nagminne nakładanie mandatów, ponieważ nie jest to w interesie służb porządkowych (nie przekłada się to w praktyce na znaczący wzrost wynagrodzenia, a ma wpływ na pogorszenie wizerunku tych służb), a tym bardziej w interesie obywateli.

Czy starszy pan sprzedający np. warzywa ze swojego ogródka działkowego, rozstawiony na szerokim chodniku, gdzie nie przeszkadza nikomu w przemieszczaniu się, jest zawsze jakimś groźnym przestępcą? Czy wyrządza komuś krzywdę, że potrzeba interwencji kilku uzbrojonych funkcjonariuszy, aby zlikwidować “nielegalny interes”? Jeśli zdaniem funkcjonariuszy publicznych tak się dzieje, niech wskażą osobę poszkodowaną i jeśli zostanie nałożona kara pieniężna, niech ta kwota będzie formą zadośćuczynienia dla pokrzywdzonego, a nie państwa. Jeśli zaś pokrzywdzonych nie ma, to nie ma również wykroczenia lub przestępstwa.

Zapraszamy wszystkie osoby, którym zależy na budowie sprawiedliwego ustroju i lepszej Polski – do tworzenia normalnego kraju, w którym funkcjonariusze publiczni służą społeczeństwu, gdzie obywatel ma zaufanie do profesjonalnie funkcjonującej policji (oraz innych służb), na widok której lęk odczuwają jedynie prawdziwi złoczyńcy.