Władyslawowo

Sprawozdanie z Konferencji Projektu Normalny Kraj

W dniach 13-14 lutego 2021 roku we Władysławowie odbyła się Konferencja Projektu Normalny Kraj.

Miejscem spotkania były Apartamenty Bursztynowe, które właściciele, Państwo Peterson, udostępnili uczestnikom na czas zjazdu.

Pierwszy dzień konferencji swoim wystąpieniem rozpoczął Prezes Projektu Wiesław Lewicki. Omówił główny cel Projektu jakim jest przywrócenie Polakom roli gospodarzy we własnym kraju oraz zapewnienie Polsce suwerenności zewnętrznej i wewnętrznej. Zaprezentował koncepcję organizacji Projektu, zasady, na których się opiera, model funkcjonowania oraz sposób opracowania i realizowania strategii. Zaakcentował nasilający się od roku 1989 rozkład aparatu państwowego oraz klasy politycznej, która zamiast stwarzać przyjazne środowisko do rozwoju prywatnej przedsiębiorczości, inwestować w polskie rozwiązania technologiczne i stać na straży rodzimego rolnictwa, bez mrugnięcia oka skazuje nas na uzależnienie od kaprysów zagranicznego kapitału i podporządkowanie interesom państw zachodnich. Takie celowe działania lub bezradność polityków i turański charakter systemu, w jakim funkcjonujemy pozbawiają nas środków do godnej egzystencji, niszczą solidaryzm narodowy i pokoleniowy. W związku z tym istnieje konieczność podjęcia konstruktywnych działań w ramach organizacji o wszechstronnym zakresie kumulującej wiedzę i doświadczenie różnych osób i ugrupowań. Normalny Kraj jest właśnie taką organizacją. Budują ją ludzie, dla których priorytetem jest aktywne, odważne i konsekwentne dążenie do wdrożenia rozwiązań opracowanych w ramach Projektu, a co za tym idzie – działanie w interesie narodu polskiego.

W kolejnym wystąpieniu Wojciech Dobrzyński – Przewodniczący Rady Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych – zreferował temat: „Quantum Financial System – nowe Bretton Woods, czy wolność, bezpieczeństwo i swoboda wymiany?”. Zaprezentował pogląd dotyczący prowadzenia nowego rodzaju wojny – globalnej pułapki ekonomicznej i finansowej wytaczanej przez korporacje prywatyzujące i kontrolujące pieniądz.

Zaakcentował konieczność propagowania narzędzi sprzyjających dochodzeniu do prawdy, budowania świadomości, odkrywania szkodliwego wpływu systemu. Prelegent przekonywał o konieczności budzenia i budowania wśród ludzi świadomości o aktualnych zjawiskach społecznych i praktykach jakie stosują elity finansowe realnie sprawujące władzę, co może stać się punktem zwrotnym w oswobadzaniu się społeczeństw od powszechnego niewolnictwa wielkich korporacji. System w jakim funkcjonujemy uprzedmiotawia zwykłych obywateli, wpycha ich w długi, co z kolei powoduje u nich poczucie winy i wstydu. Prelegent zwrócił uwagę na to, że pieniądz jest obecnie sprywatyzowany a formy jego obiegu prowadzą do coraz większej inwigilacji państw, narodów i obywateli. „Pieniądz korupcyjny” finansuje i jest wykorzystywany w interesie wąskiej grupy bogatych beneficjentów, dlatego dobrym wyjściem z tej sytuacji byłoby uruchomienie własnego środka transakcyjnego, nadzorowanego przez Polskę i Polaków, a działającego w interesie narodowym.

Kolejny referent – Marek Tomasz Chodorowski – w swoim wystąpieniu próbował znaleźć odpowiedź na pytanie: czy obecna cywilizacja stoi nad przepaścią? Opisał cyklicznie pojawiające się kryzysy światowe i ich źródła. Odniósł się do obecnej pandemii i wykazał współistniejące z nią socjotechniczne i informacyjne powszechne zmanipulowanie. Podobnie jak przedmówca wskazał na konieczność dociekania i poszerzania wiedzy o otaczającym świecie i zjawiskach. Jako jedno z narzędzi tego poznania zaproponował lekturę swojej książki, pt.: „ Bestia. Cywilizacja nad przepaścią”, w której ujawnia metody działania zorganizowanych grup przestępczych i mafijnych rodzin aspirujących do przekształcenia światowej struktury zatrudnienia w formę globalnego obozu pracy. Globalny kryzys finansowy realnie zagraża oszczędnościom, firmom i właścicielom nieruchomości ale także naszemu bezpieczeństwu i wolności. Dlatego właśnie naszym obowiązkiem i odpowiedzią na atak Bestii powinno być podnoszenie świadomości własnej i innych, budzenie z letargu i opracowywanie strategii przeciwdziałających tej ekspansji.

Odskocznią od poruszanych przed wieczorem tematów stał się wykład Moniki Polak o przewrotnym tytule będącym jednocześnie cytatem: „Dlaczego nie lubię Picassa?” Pani Monika zwróciła uwagę na konflikt pomiędzy oczekiwaniami odbiorców a celami dwudziestowiecznej sztuki. Na przykładzie Picassa, jego biografii i twórczości omówiła mechanizmy promowania i waloryzowania sztuki, której celem miało być podniesienie wartości do tego poziomu, by atrakcyjne stało się lokowanie w niej kapitału. I tak, najpierw oswajano grono potencjalnych odbiorców, następnie reedukowano by wzbudzić ich zainteresowanie i skłonić do inwestowania. W sposób sztuczny podnoszono wartość dzieł zatrudniając krytyków, którzy posługując się specjalną retoryką prezentowali prace wybranych artystów jako doniosłe dzieła. Postsztuka jest zatem pozorowaną sztuką, promowaną pomimo miernej wartości, używaną do wywierania presji społecznej i wywoływania u ludzi potrzeby posiadania, tak charakterystycznej dla współczesnego nam społeczeństwa konsumpcyjnego. Warto więc wykazać się wolnością od negatywnych wzorców modernizmu, zaufać swoim zmysłom, własnej intuicji i jako obiekt zainteresowania wybierać autentycznie inspirujące dzieła.

Wieczór zakończył się koncertem muzyki improwizowanej na saksofon z elementami elektroniki. Wojciech Bergiel poprowadził uczestników konferencji w muzyczną podróż pełną emocji. Internalizowane dźwięki stanowiły inspirację do osobistych wglądów i prowokowały do doświadczania tu i teraz.

Kolejny dzień konferencji swoim wystąpieniem otworzył Grzegorz Dorobek – filozof, cybernetyk, geograf i podróżnik. Wykazał różnice leżące u podstaw wielkich historycznych procesów społecznych, gospodarczych i politycznych. Sięgnął do nauki porównawczej o cywilizacjach, przybliżył koncepcję F. Konecznego, Petrażyckiego i Piętki. Wyjaśnił pojęcia socjologiczne dotyczące społeczeństwa, norm społecznych, narodu i państwa oraz odwołał się do podejścia badawczego z zakresu cybernetyki społecznej.

Na gruncie nauki porównawczej o cywilizacjach scharakteryzował cywilizację chińską, wskazał na jej podobieństwa z cywilizacją łacińską w dziedzinie silnych norm etycznych. Zwrócił uwagę na wspólne aspekty historyczne Polski i Chin, w tym na dążenie do oswobodzenia się spod panowania obcych imperiów – w Polsce były to zabory, a w Chinach zachodni kolonializm. Podkreślił też dobre stosunki dyplomatyczne obu państw i wzajemną pomoc jakiej sobie udzielały. Była to m.in. niezłomna postawa Premiera Chińskiej Republiki Ludowej Zhou Enlai w roku1956, która uchroniła Polskę przed interwencją wojsk ZSRR, a także opracowanie Walentego Majdańskiego, przestrzegające w latach 50 Chiny przed zachodnimi planami wyniszczenia chińskiego narodu, czyli przed tzw. polityką jednego dziecka.

Prelegent zwrócił uwagę na to, że współpraca z Chinami, które nikomu nie narzucają swojej ideologii, to alternatywa dla obecnej politycznej poprawności i uległości wobec USA, UE i NATO. Pan Grzegorz Dorobek podkreślił, że współpraca gospodarczo-kulturowa z Chinami to szczególna szansa dla młodego pokolenia Polek i Polaków, którą mogą wykorzystać nie tylko we własnych celach biznesowych, ale także do odbudowy etyki w polityce ekonomicznej Polski i jej suwerenności gospodarczej.

Następnie głos zabrał Piotr Robert Jankowski – współtwórca i ekspert Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych, kanału internetowego NaviTy – Stacji Wolnych Ludzi oraz społecznościowej waluty NaviCoin. Zreferował on pojęcie dobra wspólnego (DW), które jest kluczem do teorii i praktyki politycznej. Stanowi jej moralną podstawę. Jest Navigatorią (Gwiazdą Polarną), wokół której powinny obracać się wszystkie sprawy ludzi jako istot społecznych. Dobro wspólne określił jako dobrowolną umowę społeczną, która opiera się na współpracy w imię dobrze pojętego interesu wspólnego. Dobro wspólne to także takie środowisko, które zapewnia podstawę egzystencji biologicznej i psychofizycznej człowieka jako członka wspólnoty. Z terminem dobra wspólnego skonfrontował termin dobra osobistego odnoszącego się do kategorii wolności i rozumianego jako obszar obiektywnych potrzeb i interesów jednostkowych, które można zaspokoić w oparciu o dobra materialne i wartości bez naruszania wolności innych. Prelegent zachęcił też do refleksji nad takimi terminami, jak: Rzeczpospolita – rozumiana jako dobro wspólne, publiczne pod względem materialnym i moralno-duchowym, powszechne, dotyczące wszystkich obywateli i współtworzone przez ogół; Pospolite ruszenie – jako wezwanie do wspólnego obywatelskiego czynu w obliczu zewnętrznego zagrożenia ojczyzny; Władza – której zadaniem jest utrzymywanie społeczeństwa w ładzie, porządkowanie oraz harmonizowanie struktur, poczynając od rodziny dla sprawnego i uczciwego funkcjonowania.

Kolejnym prelegentem był Leszek Kensbok, absolwent studiów inżynierskich, matematycznych, ekonomicznych, informatycznych i językowych, człowiek o wszechstronnych zainteresowaniach i znacznych dokonaniach. Współtworzył on m.in. pierwszy na kontynencie broker internetowy, firmę Comdirect-Bank AG, gdzie zajmował się zapewnieniem tzw. wysokiego dostępu infrastruktury banku. Uczestniczył w rekompilacji kolejnych wersji systemu operacyjnego Windows, doprowadzając do wymiany i ulepszenia warstwy kryptograficznej. Działał również wspólnie z Microsoftem nad wdrożeniem technologii umożliwiającej uruchomienie bankowości oraz handlu internetowego. Dzięki zdobytemu doświadczeniu rzeczowo przedstawił temat przemian społeczno-gospodarczych jakie zaszły w ostatnich latach na świecie oraz scharakteryzował cel dążeń obecnych elit rządzących. Kilka słów poświęcił cywilizacji fenickiej i próbie odtworzenia przez jej następców destrukcyjnej działalności nakierowanej na zdominowanie innych ludów. Uwypuklił niepokojące zjawisko celowego wprowadzania chaosu i odchodzenia od obecnego ładu społecznego, w kierunku niszczenia pewnych tradycyjnych wartości, m.in. tradycji, rodziny, religii oraz woluntaryzmu będącego wyrazem wolności i realizacji woli społeczeństwa. Przedstawił argumenty za tym, że stoimy na progu rewolucji finansowej. Jej główni gracze – Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy – plasując się na pozycji lidera, realizują plany dalekie od dbałości o dobrostan ludzkości. Dążenia te prelegent określił jako nawrót w kierunku feudalizmu, w którym to rośnie przepaść między bogatymi i biednymi oraz zanika klasa średnia. Pan Leszek Kensbok wskazał, że w świecie gdzie Stany Zjednoczone tracąc swoje wpływy, a Chiny zyskują na znaczeniu umacniając się na pozycji lidera, Europa pozostaje bierna. Neoliberalne elity zza oceanu wykorzystują tę bierność do narzucania państwom europejskim nowych, obcych i wrogich im wartości i idei, które są rozpowszechniane przy użyciu nowych nurtów kultury rozrywkowej i tzw. środowisk różnych mniejszości. Prelegent zwrócił uwagę słuchaczy na wszechobecną propagandę przejawiającą się m.in. w manipulowaniu wizerunkiem ludzi wysuwanych na czoło różnych struktur społecznych. Krytycznej ocenie poddane zostały metody prezentowania w mediach dramatycznych informacji mających odwracać uwagę społeczeństwa od istotniejszych i dotyczących go działań, które ludzie władzy pod osłoną tych informacji forsują i sankcjonują prawnie. Zaprezentowano wyniki badań, z których wynika, że pod wpływem obciążenia psychiki negatywnymi informacjami, kupujemy więcej i chętniej a przy swoich wyborach kierujemy się podsuwanymi przez reklamy sugestiami. Słusznie zauważono także, że w związku z tym należy uczulać społeczeństwo, na bardziej refleksyjne podchodzenie do zjawiska konsumpcjonizmu, aktywności mediów i planowania swoich inwestycji pod kątem wartości społecznej. Prelegent zachęca do zastanowienia się nad tym, że może warto zacząć dokonywać własnych wyborów, inwestować w rodzinę, tradycję, w odbudowywanie więzi rodzinnych, budzenie świadomości, pozyskiwanie prawdziwych informacji i rzetelnej wiedzy. Wiedzy, która uchroni nas przed wpływem emocjonalnego sterowania z zewnątrz.

Maciej Krzysztof Urbańczyk, prezes Fundacji Mój Las omówił temat celów i strategii w organizacji politycznej. Podkreślił, że podstawą wszystkich działań w każdej organizacji jest jasno określony cel. Według prelegenta cel powinien wychodzić od jej idei programowej, a kolejnym krokiem po ustaleniu i sklasyfikowaniu celów jest wypracowanie strategii będącej programem ogólnym działalności organizacji ukierunkowanym na wykorzystanie jej potencjału i zasobów dla osiągnięcia zamierzonych celów. W podejściu zaprezentowanym przez referenta, kiedy wyłania się cel, a wokół niego zbuduje się strategię, to następnym krokiem jest ustalenie sposobów dojścia do celu, sposobów identyfikowania potrzeb do jego realizacji i stopnia ich osiągnięcia. Przedstawił on także definicje strategii według różnych autorów i omówił jej cechy, elementy, poziomy i rodzaje. Referent przedstawił definicje strategii, według różnych autorów i omówił jej cechy, elementy, poziomy i rodzaje proponując określać tym terminem sposób reakcji na otoczenie oraz sposób zachowania się w obliczu problemów.

Adrian Urbański, przedstawiciel środowiska rolniczego który jako jeden z nielicznych rolników prowadzi ekologiczną uprawę roli, przybliżył temat jej naturalnej uprawy. Pokrótce scharakteryzował rodzaje gleb występujących w Polsce oraz ich właściwości, zdecydowanie potępił powszechne stosowanie glifosatów, które mogą wywoływać zaburzenia endokrynologiczne oraz wpływać na pracę układu trawiennego i szybko rozprzestrzeniać się przedostając się np. do wody pitnej. Słusznie zauważył, że korzyści związane z większą wydajnością zebranych plonów nie zrekompensują skażenia ziemi i plonów z niej zebranych, a w rezultacie także zatrucia ludzi i ponoszenia kosztów związanych z ich leczeniem, zaprezentował korzyści wynikające z uprawy ziół i małych pól o powierzchni 1-2 hektara na osobę, a także omówił zasady uprawy takiego pola z uwzględnieniem płodozmianu, odpoczynku w cyklu 4-letnim, użyźniania naturalnym obornikiem i regulowania np. węglem drzewnym. Wymienił główne problemy, z jakimi borykają się polscy rolnicy i wskazał na potrzebę tworzenia sieci konsumentów, którzy będą zainteresowani pozyskaniem zdrowego produktu wprost ze źródła. Wymagania konsumentów dotyczące potrzeby nabywania zdrowej żywności mogą bowiem zainspirować środowisko rolników do większej dbałości o jakość wytwarzanych produktów i w związku z tym odejścia od stosowania syntetycznych nawozów.

Krzysztof Nagrabski, Marcin Hagmajer i Robert Klewicki swoim wystąpieniem zakończyli drugi dzień konferencji. Przedmiotem ich prelekcji były Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej jako gwaranta suwerenności narodu i państwa oraz ich transformacja w kierunku jej zapewnienia. Wprowadzono podział na siły obrony terytorialnej, wojska operacyjne i strategiczne. Panowie omówili podstawy strategii obronności Rzeczypospolitej w kontekście paktów i układów historycznych oraz aktualnego układu sił na arenie międzynarodowej. Przedstawili propozycje zmian, np. upowszechnienie służby wojskowej, zwiększenie zdolności i środków mobilizacyjnych Sił Zbrojnych w czasie zagrożenia, omówili kierunki strategicznego oddziaływania. W swoich wystąpieniach odwoływali się do historycznych doświadczeń Polski z jej militarnymi sojusznikami (z czasów I i II wojny światowej), wskazali istniejące wzorce do tworzenia własnej obrony powszechnej np. Szwajcaria, Szwecja i Finlandia, a także Izrael). Podczas tej prezentacji zostało omówione zagadnienie potencjału bojowego, który określany jest przez uwzględnienie powierzchni kraju, jego położenia geopolitycznego i potencjalnych zagrożeń. Podkreślono kluczową rolę wojsk strategicznych w odstraszaniu potencjalnych przeciwników.

Szkola_NK

Okiem obywatela po zakończonym strajku przez ZNP

Od 8 kwietnia w wielu polskich szkołach nauczyciele nie stawili się do pracy. Powodem był brak porozumienia pomiędzy Związkiem Nauczycielstwa Polskiego (ZNP), a Rządem. ZNP zażądał od Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN) podwyżek dla wszystkich pedagogów w wysokości 1000 złotych. Rząd utrzymywał, że państwa nie stać na podniesienie pensji o taką kwotę. Wobec powyższego, ZNP ogłosił ogólnopolski strajk. Zajęcia w normalnym trybie nie odbywały się. Nie wiadomo było, jaka będzie skala protestu, ani ile on potrwa. W tym całym zawirowaniu informacji, pojawiły się kolejne, niestety w niekorzystnym świetle ukazując obie strony. Według informacji MEN, do strajku przystąpiło 48,5% szkół i placówek, natomiast ZNP twierdziło, że jest to ponad 86%. Nasuwa się pytanie, jak normalny odbiorca ma się odnaleźć przy tak zróżnicowanych danych, dotyczących jednego tematu?

Dla osób, które nie będą dociekać i drążyć tematyki, najczęściej zakończenie styczności z tematem, będzie skutkować opowiedzeniem się za jedną ze stron na podłożu emocjonalnym, a nie racjonalnym podejściu do analizy i wnioskowania.
I nie można krytykować takiego podejścia, gdyż nie wszyscy odbiorcy mają czas na dogłębną analizę wszystkich rozbieżności, bo i jest to niemożliwe. Osoby, które w takim przypadku nie będą miały zdania lub nie będą chciały się określić, będą najczęściej niezwiązane bliżej z żadną ze stron. Podawanie skrajnych wartości statystyk na swoją korzyść, można odczytać jako pewną manipulację. Po przekroczeniu błędu statystycznego i to kilkakrotnie, powinno wszczynać się postępowania wyjaśniające i to z urzędu, a następnie postępowania karne, jeżeli stwierdzono by podawanie w tym przypadku liczb bez badań i udokumentowanych wyników. Najsmutniejsze jest w tym przypadku, że obie strony sporu odpowiedzialne są za wychowanie w dużej mierze i edukację przyszłych pokoleń. Po zakończonym strajku wielu strajkujących nauczycieli alarmowało, że przez udział w proteście mają poważne problemy finansowe. Chodzi o to, że za czas strajku nie przysługują im wynagrodzenia. Zgodnie z prawem, za okres gdy nie wywiązywali się ze swoich obowiązków służbowych, nie należały im się wynagrodzenia.

Patrząc z perspektywy czasu po zakończeniu strajku, a raczej konfliktu pomiędzy ZNP,a MEN, znów zaczęto pochylać się nad problemami stron konfliktu, które zostały stworzone w celu realizacji edukacji przyszłych pokoleń i choć o nich praktycznie nie mówi się, to one są jeszcze jedną stroną konfliktu, tą trzecią, bierną, nad którą wypadało by się pochylić. Chciało by się powiedzieć „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”, jednak w tym przypadku raczej nie można powiedzieć o takich następstwach dla tej trzeciej strony i to tej najważniejszej, w tym całym galimatiasie informacyjnym. Zakłócony rytm edukacji wprowadził niepokój i niepewność wśród edukowanych oraz ich rodzin. Nerwy i stres odbiły pewne piętno na psychice, a co za tym idzie, prawdopodobnie w jakimś stopniu i na wynikach egzaminów, które to głównie zostały zakłócone. Oczywiście nie wszystko tych następstw idzie określić i pomierzyć, ale jedno jest pewne, że w pamięci młodzieży to pozostanie, ale nie jako miłe doświadczenie.

biel_czerwien

Ocalić od przemilczenia

Przemilczany przez 27 lat tekst wybitnego filozofa i logika – Profesora Tadeusza Kwiatkowskiego, nie tylko nie stracił nic ze swej aktualności, a wręcz nabrał na sile, dlatego gorąco polecamy zapoznanie się z nim.

 
 

 

Naród Polski nie ma Żydów za co przepraszać, ma zaś co przebaczać.

 
 

nk_l

Dlaczego Normalny Kraj?

 

„Często słyszę czy to od znajomych, czy od przypadkowych ludzi spotkanych na ulicy, że żyjemy w nienormalnym kraju. Niestety także utożsamiam się z tym stwierdzeniem, ponieważ niemal każdego dnia jestem świadkiem absurdalnych sytuacji, które mają miejsce w przestrzeni publicznej. Zdarzają się również sytuacje, które tylko z pozoru wydają się absurdalne, natomiast w rzeczywistości są skrupulatnie zaplanowaną dywersją, mającą na celu narzucenie nam destrukcyjnych w skutkach ideologii, bądź współczesnej formy niewolnictwa w postaci zniewolenia ekonomicznego.

I właśnie dlatego powołaliśmy do życia organizację, której celem jest przeciwstawianie się zarówno absurdom aktualnego systemu społeczno-gospodarczego, jak również działaniom, które mają za zadanie doprowadzenie nas do uzależnienia się od różnego rodzaju grup interesów (typu międzynarodowa banksterka, korporacyjni lobbyści, czy kolaborująca z nimi biurokracja).

Naszym marzeniem jest żyć w kraju pozbawionym absurdów. W kraju, w którym mamy zaufanie do organów państwowych, w którym obywatel przestrzegający dobrze skonstruowanego prawa, nie odczuwa lęku na widok policjanta, lecz ma poczucie bezpieczeństwa i szacunek do służb pilnujących tego prawa. Chcielibyśmy żyć w państwie, w którym dobrze wynagradzani nauczyciele przekazują wartościową wiedzę naszym dzieciom, a szkoła nauczy je samodzielnego myślenia i doszlifuje odkryte w nich talenty.

Uważamy, że normalny kraj to forma organizacji społeczeństwa, w której wszyscy jesteśmy równi wobec prawa, gdzie każdy z nas może czuć się prawdziwym gospodarzem swego kraju, a władza godnie reprezentująca interesy narodu, służy obywatelom, by poziom ich życia -a zwłaszcza poziom zadowolenia z tego życia – rósł.

Takiego kraju chcemy i konsekwentnie dążymy do realizacji postawionych przez nas celów – stąd nazwa Normalny Kraj.”

– Wiesław Lewicki

 

____________________

Jeśli utożsamiasz się z naszą ideą, chciałbyś / chciałabyś otrzymywać powiadomienia o spotkaniach lub wartościowych inicjatywach odbywających się w Twoim mieście, jeśli masz ciekawe pomysły, które moglibyśmy wspólnie zrealizować zapraszamy Cię do zapisania się do naszej organizacji lub wspierania nas jako sympatyk: https://partia.normalnykraj.pl/dolacz/

Facebook: https://www.facebook.com/normalnykraj
Zachęcamy również do subskrypcji naszego kanału na YouTube:
https://www.youtube.com/channel/UCfFcwH6VzI7dnEUnPbdKcyA

 

 

przedsiębiorczość

Ustawa Wilczka – krok w stronę normalności

Dziś przypada kolejna rocznica ustawy z dnia 23 grudnia 1988 roku – zwana potocznie “ustawą Wilczka”, która przyczyniła się do uwolnienia przedsiębiorczego potencjału Polaków.


Źródło: Prosta Ekonomia

Ustawa obowiązywała do 31 grudnia 2001 roku, jednak jej kolejne nowelizacje tylko w niewielkim stopniu przypominały swój pierwowzór i skutkowały powolnym hamowaniem rozwoju gospodarki. Proces ten przyspieszyło wstąpienie Polski do Unii Europejskiej, w tym m.in. lobbing wielkich koncernów oraz dbanie o strategiczne interesy jedynie państw – organizatorów, kosztem pozostałych członków UE, co ma na celu niedopuszczenie do wzrostu mniejszej, lecz prężnie działającej konkurencji.

Warto pamiętać, że w tym okresie sprywatyzowano również wiele państwowych zakładów, często metodą tzw. “wrogiego przejęcia” oraz z pominięciem uczciwej licytacji, czyli za bezcen.

Czy ustawa Wilczka była konieczna?
Pośredniej odpowiedzi na to pytanie dostarczy poniższy materiał archiwalny:


Źródło: TVPolandAntena na YouTube / TVP Historia

wyboryNK

Kto wybiera, kogo wybrać?

W każdym normalnym kraju narzędziem sprawowania władzy przez obywateli – czyli przez Suwerena – są referenda oraz wybory przedstawicieli zdolnych do jak najlepszego reprezentowania interesu zarówno jednostki, jaki i całego narodu. W Polsce od kilku dziesięcioleci wmawia się nam, że w trakcie wyborów (czy to do Parlamentu, czy samorządowych) możemy wybrać swoich przedstawicieli, którzy w naszym imieniu sprawują władzę.

Kto tak naprawdę dokonuje realnego wyboru i w czyim interesie?

Aby ktoś mógł zostać wybrany w dowolnych wyborach, najpierw musi znaleźć się na liście kandydatów, która zgłaszana jest przez partię lub komitet wyborczy. Zazwyczaj dosłownie kilka osób decyzyjnych w partii układa i zatwierdza listy wyborcze. Krótko ujmując: o tym, kto będzie w ogóle mógł być wybrany nie decydują obywatele, lecz działacze partyjni. W takim systemie wybrani nie muszą poczuwać się do odpowiedzialności wobec wyborców, ponieważ wystarczy, że będą lojalni wobec osób z partii, które miały wpływ na umieszczenie danego posła na listach wyborczych oraz przeznaczyły środki na jego kampanię.

Bywają przypadki, że nawet najzdolniejsze osoby o silnych motywacjach moralno-etycznych, które bardzo dobrze rozumieją realne potrzeby społeczeństwa lub są ekspertami w którejś z istotnych dziedzin życia społeczno-gospodarczego, sprzeciwiając się jakiemuś absurdalnemu stanowisku partii, bądź stanowią konkurencję dla mniej zdolnych karierowiczów, którzy są jedynie bardziej przebiegli, nie zostaną wpisane na listę. Często uczciwe osoby zostają zmuszone do “zlagrowania się” z tym patologicznym systemem, dochodząc ostatecznie do wniosku, że lepiej nie wychylać się i robić to, co góra partyjna każe, nawet jeśli jest to wbrew interesom obywateli i / lub własnym sumieniem.

Aktualna ordynacja wyborcza w Polsce.

Jeśli dana partia przekroczy pięcioprocentowy próg wyborczy i uzyskuje w danym okręgu dwa mandaty, przy czym druga osoba z największą liczbą głosów spośród wszystkich kandydatów na liście tej partii uzyskał np. tyko 10 głosów, mimo tak niskiego poparcia ze strony wyborców zostaje posłem. Natomiast jeśli na kandydata z innej partii zagłosuje 100 tys. wyborców, lecz partia nie przekroczyła progu wyborczego, osoba ta nie zostanie posłem, co jest co najmniej krzywdzące dla wybieranych oraz wyborców. Ponadto nie mamy możliwości odwołania rządzących w czasie kadencji, natomiast oni dysponują immunitetami zapewniającymi im niemal absolutną bezkarność. Taki stan rzeczy powoduje, że pozostaje nam jedynie nadzieja w to, że rządzący zechcą choć trochę zadbać o kraj i interesy narodu.

Władza wymaga od nas, abyśmy byli posłusznymi obywatelami i uczciwie płacili podatki – posłusznymi wobec norm prawnych, które sami tworzą i płacącymi podatki, których wysokość sami regulują. Jednak rządzący często nie zdają sobie sprawy z tego, że ludźmi kierują odmienne motywacje, oraz że nie każdy bodziec jest w stanie zainicjować pożądaną przez rządzących reakcję u poszczególnej jednostki. Nic więc dziwnego, że są osoby, które wypowiadają posłuszeństwo np. nie płacąc (czy unikając płacenia tych najbardziej niesprawiedliwych) podatków, gdyż często słusznie uważają, że podatki są za wysokie i nie są przeznaczane na realizację tylko niezbędnych celów, lub nie mają zamiaru spełniać jedynie marzeń i fanaberii rządzących. Podobnie na osoby o silnych motywacjach moralno-etycznych nie zadziała przymus przestrzegania niemoralnego / nieetycznego prawa.

W jakim systemie przyszło nam żyć? Jedni próbują nam wmawiać, że to demokracja i robią wszystko, aby maksymalnie zakonserwować obecny stan rzeczy w postaci jedynie “styropianowej demokracji”. Inni uważają demokrację za ustrój niesprawiedliwy, proponując zmianę na rządy elit. Następnie wmawia się nam, że obecne rządy są rządami elit, pomijając jakiekolwiek starania zdefiniowania tego pojęcia oraz pozostawiając nam jedynie wybór pomiędzy opcjami zaproponowanymi właśnie przez te “elity”. Obywatelom pozostaje ponoszenie wszelkich konsekwencji nieudolnych działań “elit”, które na końcu wmawiają nam, że wszelkie niepowodzenia to nasza wina, bo to my – obywatele wybraliśmy takich, a nie innych poprzedników i mogliśmy sobie wybrać lepszych dozorców niewolników.

Zmiana systemu na normalny.

Partia Normalny Kraj dąży do tego, by polscy obywatele stali się prawdziwymi właścicielami kraju, a władzę sprowadzić do roli realizatorów celów zgodnych zarówno z interesami jednostki, jak i całego narodu. Dlatego proponujemy m.in. likwidację immunitetów oraz subwencji na partie polityczne z budżetu państwa, możliwość odwołania posła w czasie kadencji, ustanawianie prawa w drodze referendum, które jest wiążące bez względu na frekwencję, a także zmianę ordynacji wyborczej, aby to obywatele stali się najważniejszymi osobami decyzyjnymi w państwie.

Nie istotne jest czy przy okazji jakichkolwiek wyborów zagłosujesz Szanowny Czytelniku na członka naszego, czy innego ugrupowania, bądź jakiegokolwiek partyjnego lub bezpartyjnego kandydata. Ważne, abyś kierował się własnym rozumem i sumieniem, szukał obiektywnych zalet i wad danego kandydata, oraz wybrał spójną, realną wizję zmian na lepsze dla Polski lub lokalnej społeczności. Niemniej dokonamy wszelkich starań, aby docelowy program reform Normalnego Kraju sprawił, że obywatel RP odzyska pełną podmiotowość i stanie się prawdziwym gospodarzem we własnej ojczyźnie, a Polski Naród uzyska pełną niepodległość wewnętrzną oraz zewnętrzną, stając się wzorcem dla innych narodów. Wierzymy także, że również w Tobie drzemie iskierka, która będzie zapalnikiem do prawdziwej, jakościowej zmiany na lepsze, dlatego serdecznie zapraszamy Cię do współtworzenia oraz realizacji naszej idei.

flaga

Patriotyzm, nacjonalizm, szowinizm

Od 11. listopada minęło już kilka dni, lecz nadal docierają do nas komunikaty nawiązujące do obchodów tegorocznego Narodowego Święta Niepodległości. Pod znakiem zapytania stoi m.in. kwestia uczestnictwa osób odpowiedzialnych za organizację ostatniego Marszu Niepodległości w Komitecie Narodowych Obchodów 100. Rocznicy Odzyskania Niepodległości. Pomimo tak licznej frekwencji, był to jeden ze spokojniejszych Marszów, dlatego Normalny Kraj nie godzi się na antypolską propagandę zachodnich mediów (wraz z ośrodkami nimi kierującymi), dla których suwerenność i samoświadomość Polskiego Narodu są sprzeczne z ich interesami oraz narzucanymi przez nich ideologiami, przypinając uczestnikom marszu plakietkę “faszystów” i “nazistów”. Nie zgadzamy się również z twierdzeniem Prezydenta Andrzeja Dudy jakoby nacjonalizm był postawą negatywną, a jedynie patriotyzm był postawą godną praktyki.

Patriotyzm, nacjonalizm, szowinizm – definicje oraz zjawisko manipulacji semantycznej.

„Po II wojnie światowej miała w Polsce miejsce manipulacja semantyczna, której istotą była zmiana znaczenia pewnych kluczowych dla życia społecznego słów. Do słów takich należały: patriotyzm, nacjonalizm i szowinizm.

W dominującej części narodu polskiego, przed II wojną światową, słowo patriotyzm rozumiano jako miłość ojczyzny, przy czym ojczyzną tą mogło być zarówno państwo narodowe jak i np. wielonarodowa monarchia. Słowo nacjonalizm rozumiano jako miłość do własnego narodu, która bynajmniej nie musiała oznaczać wywyższania go w stosunku do innych narodów – tak właśnie rozumieli to słowo twórcy polskiego nacjonalizmu z Romanem Dmowskim na czele. Słowo zaś szowinizm rozumiano jako skrajną odmianę nacjonalizmu, w której miłość własnego narodu łączyła się z pogardą, a czasem wręcz nienawiścią wobec innych narodów. Szowinizm narodowy w skrajnej formie reprezentował nacjonalizm niemiecki, którego wyraźne sformułowanie znajdujemy w hitleryzmie. Były też zresztą nienarodowe odmiany szowinizmu – np. szowinizm klasowy występujący u komunistów internacjonalistów. Szowinizm niejednokrotnie stanowił ideologiczne uzasadnienie różnych odmian imperializmu – zarówno narodowego (hitleryzm) jak i kosmopolitycznego (radziecka odmiana komunizmu).

Po II wojnie światowej imperializm szowinistyczno-narodowy w wydaniu niemieckim przegrał, zwyciężyły zaś kosmopolityczne odmiany imperializmu w wydaniu sowieckim (ZSRR) i liberalno-wolnomularskim (USA). Zgodnie z ich interesem dokonano w skali globalnej manipulacji lingwistycznej, polegającej na zmianie znaczenia wymienionych wyżej trzech kluczowych słów. Słowu patriotyzm, w oficjalnych masowych procesach wymiany informacji, nadano znaczenie takie jak dawniej nadawano słowom patriotyzm i nacjonalizm, słowu nacjonalizm nadano znaczenie takie jak miało dawniej słowo szowinizm narodowy, zaś słowo szowinizm zaczęło znikać z masowego społecznego obiegu informacji. Po doświadczeniach z hitlerowską odmianą szowinizmu niemieckiego, wszelki nacjonalizm zaczął się w społecznej świadomości – czy może nawet podświadomości – kojarzyć ze zbrodniczym hitleryzmem. Na tym właśnie polegała manipulacja semantyczna, której dokonano po II wojnie światowej, a jej skutki trwają do dzisiaj.

Zjawisko to zaobserwowali twórcy Ligi Narodowo Demokratycznej już w latach 50-tych i postanowili się jej przeciwstawić, przywracając w swych opracowaniach – z Programem LND* na czele – dawne przedwojenne znaczenie powyższych kluczowych słów.” 1
______

*Por. Program Ligi Narodowo Demokratycznej, [w:] Akta sprawy Józefa Kosseckiego i innych, Archiwum Sądu Wojewódzkiego w Warszawie, sygn. akt IV K. 51/61.

Jak wynika z treści zacytowanej publikacji, problem manipulacji związanej z pojęciem “nacjonalizm” zauważono już około 60 lat temu. Obecnie w głównym nurcie (zwłaszcza w mediach) funkcjonuje ono jako negatywny stereotyp, który nacechowany jest emocjami, nie niosąc ze sobą precyzyjnej informacji o zjawisku kryjącym się za tym terminem. Na słowa uznania zasługuje poniższy wpis prof. Krystyny Pawłowicz, która stanęła w obronie nacjonalizmu, rozumiejąc właściwe znaczenie tego pojęcia:


Źródło wpisu: Facebook / Krystyna Pawłowicz (dostęp: 21-11-2017)

 

Wpis prof. Pawłowicz stoi niestety w sprzeczności z wyobrażeniami nacjonalizmu Prezydenta Andrzeja Dudy, który podczas swej wizyty w Krapkowicach (mającej miejsce 13.11.2017) wypowiedział następujące słowa (od 14:34):

(…) nie można postawić znaku równości pomiędzy patriotyzmem a nacjonalizmem. To są dwa zupełnie inne zjawiska i dwie zupełnie przeciwne postawy. Patriotyzm to miłość. Patriotyzm to miłość ojczyzny, to miłość bliźniego, to miłość do rodaków, to miłość do wszystkich tych, którzy właśnie chcą szczęścia ojczyzny, powodzenia dla tych, którzy tutaj mieszkają. Nacjonalizm to spojrzenie negatywne. To spojrzenie, że nasz kraj jest tylko dla nas. To nie prawda. Nasz kraj jest dla wszystkich tych, którzy chcą żyć uczciwie i którzy chcą go budować – i to jest właśnie podstawowe kryterium. To jest podstawowe kryterium, którym zapewniam, że kieruje się Prezydent Rzeczypospolitej.

Źródło cytatu oraz nagrania: YouTube / Radio Opole (dostęp: 21-11-2017)

Wytrwałym czytelnikom zalecamy przesłuchanie całości nagrania, aby zrozumieć istotę rozumowania m.in. Prezydenta Andrzeja Dudy – będącego prawdopodobnie jedną z wielu ofiar powyżej opisanego zjawiska manipulacji semantycznej (de facto opisując zjawisko szowinizmu, przypisuje mu termin “nacjonalizm”). Manipulacja ta odcisnęła silne piętno w polskim społeczeństwie oraz w systemie kształcenia tzw. elit narodowych. Szerzenie wiedzy na ten temat jest niezwykle ważnym procesem, aby zahamować antypolską propagandę, która jest jednym z kluczowych narzędzi wojny informacyjnej wymierzonej przeciwko Polsce oraz unikatowemu na skalę światową dorobkowi Polskiej Myśli Narodowej.
 

 
______________
Przypisy:
[1] J. Kossecki, Naukowe podstawy nacjokratyzmu, Warszawa 2015, s. 5-6.

J. Kossecki, Podstawy naukowe nacjokratyzmu (WSTĘP), Warszawa 2009, [https://socjocybernetyka.wordpress.com/2009/08/28/podstawy-naukowe-nacjokratyzmu-nowosc/] (dostęp: 21-11-2017).
 

 

klasa

Biurokratyczna imitacja nauki

Dopóki społeczeństwo nie będzie decydować o tym, jak ma przebiegać proces edukacji, kto ma uczyć nasze dzieci, jeśli nie będziemy rozliczać pracowników oświaty ze słuszności stosowanych przez nich metod nauczania, a przede wszystkim rządzących z tworzonych przez nich rozporządzeń oraz innych aktów normatywnych dotyczących szkolnictwa, możemy zapomnieć o prawdziwej suwerenności.

Po II wojnie światowej, zwłaszcza za sprawą celowych działań ludzi pokroju Jakuba Bermana, jakość nauczania w Polsce drastycznie spadła. Kluczowa była eliminacja z programów nauczania przedmiotów, które uczyły samodzielnego myślenia, w tym przede wszystkim: logika, propedeutyka filozofii itp. Celem tych działań była indoktrynacja marksistowsko-leninowska w wydaniu stalinowskim, a skutkiem ubocznym “bizantynizacja” nauki i oświaty.1 Ponadto ogłupionym społeczeństwem łatwiej się steruje, dlatego rządzącym nie zawsze jest po drodze odwrócenie tego stanu rzeczy. “Miniona epoka” podobno już się skończyła, lecz nie trudno zauważyć, że nie w każdej sferze naszego życia. Współczesnemu maturzyście jeszcze daleko do poziomu maturzysty przedwojennego, który zazwyczaj już po liceum był w pełni samodzielnie myślącym, dojrzałym człowiekiem, a bizantynizm w nauce i oświacie nadal króluje.

Co musimy zrobić, aby powrócić do normalności?

W tej sytuacji są jedynie dwa rozsądne rozwiązania, w obu (nie)stety będziemy musieli wziąć sprawy we własne ręce. Albo sami będziemy uczyć nasze dzieci, albo to my będziemy wystawiać oceny szkole nauczycielom oraz rządzącym. System zmusza szkoły do nauczania w klasach liczących po 30 osób, gdzie nauczyciel nie jest w stanie przekazać swej wiedzy wszystkim uczniom jednoczenie (w zależności od predyspozycji danego ucznia do przyswajania nowych informacji). Rodzice zaś często są później wrogo nastawieni do nauczycieli, choć oni nie zawsze są winni. Zdecydowana większość wolałaby, aby nauczać w mniej liczebnych klasach, uczyć konkretnie, by rodzice i uczniowie byli zadowoleni i darzyli nauczycieli szacunkiem oraz respektowali ich autorytet. Dzięki utworzeniu klas z mniejszą liczbą uczniów, zwiększyłoby się również zapotrzebowanie na nauczycieli, ze względu na zwiększoną ilość klas, które liczyłyby np. po 10 uczniów. Dodając do tego uczciwy i sprawnie funkcjonujący system społeczno-gospodarczy, nauczyciele zarabialiby zdecydowanie więcej, przez co mieliby dodatkową motywację, aby podejść bardziej życzliwie i indywidualnie do każdego ucznia.

Oczywiście “nauczyciele” nienadający się do tego typu aktywności zawodowej straciłaby pracę, ale ich wbrew pozorom nie jest aż tak wielu. Dużo zależy od środowiska, w jakim przyjdzie człowiekowi pracować. Zdecydowana większość to nauczyciele, którzy chcieliby rzetelnie i z pasją przekazywać wiedzę, lecz są zmuszani do takiego, a nie innego systemu edukacji, co często przyczynia się do ich wypalenia zawodowego. Niestety najbardziej cierpią na tym nasze dzieci.

______________
Przypisy:
[1] Por. J. Kossecki, Metacybernetyka, Kielce – Warszawa 2005, s. 220-257;
J. Brochocki, Rewolta Marcowa: Narodziny, życie i śmierć PRL, Warszawa 2000, passim.