Władyslawowo

Sprawozdanie z Konferencji Projektu Normalny Kraj

W dniach 13-14 lutego 2021 roku we Władysławowie odbyła się Konferencja Projektu Normalny Kraj.

Miejscem spotkania były Apartamenty Bursztynowe, które właściciele, Państwo Peterson, udostępnili uczestnikom na czas zjazdu.

Pierwszy dzień konferencji swoim wystąpieniem rozpoczął Prezes Projektu Wiesław Lewicki. Omówił główny cel Projektu jakim jest przywrócenie Polakom roli gospodarzy we własnym kraju oraz zapewnienie Polsce suwerenności zewnętrznej i wewnętrznej. Zaprezentował koncepcję organizacji Projektu, zasady, na których się opiera, model funkcjonowania oraz sposób opracowania i realizowania strategii. Zaakcentował nasilający się od roku 1989 rozkład aparatu państwowego oraz klasy politycznej, która zamiast stwarzać przyjazne środowisko do rozwoju prywatnej przedsiębiorczości, inwestować w polskie rozwiązania technologiczne i stać na straży rodzimego rolnictwa, bez mrugnięcia oka skazuje nas na uzależnienie od kaprysów zagranicznego kapitału i podporządkowanie interesom państw zachodnich. Takie celowe działania lub bezradność polityków i turański charakter systemu, w jakim funkcjonujemy pozbawiają nas środków do godnej egzystencji, niszczą solidaryzm narodowy i pokoleniowy. W związku z tym istnieje konieczność podjęcia konstruktywnych działań w ramach organizacji o wszechstronnym zakresie kumulującej wiedzę i doświadczenie różnych osób i ugrupowań. Normalny Kraj jest właśnie taką organizacją. Budują ją ludzie, dla których priorytetem jest aktywne, odważne i konsekwentne dążenie do wdrożenia rozwiązań opracowanych w ramach Projektu, a co za tym idzie – działanie w interesie narodu polskiego.

W kolejnym wystąpieniu Wojciech Dobrzyński – Przewodniczący Rady Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych – zreferował temat: „Quantum Financial System – nowe Bretton Woods, czy wolność, bezpieczeństwo i swoboda wymiany?”. Zaprezentował pogląd dotyczący prowadzenia nowego rodzaju wojny – globalnej pułapki ekonomicznej i finansowej wytaczanej przez korporacje prywatyzujące i kontrolujące pieniądz.

Zaakcentował konieczność propagowania narzędzi sprzyjających dochodzeniu do prawdy, budowania świadomości, odkrywania szkodliwego wpływu systemu. Prelegent przekonywał o konieczności budzenia i budowania wśród ludzi świadomości o aktualnych zjawiskach społecznych i praktykach jakie stosują elity finansowe realnie sprawujące władzę, co może stać się punktem zwrotnym w oswobadzaniu się społeczeństw od powszechnego niewolnictwa wielkich korporacji. System w jakim funkcjonujemy uprzedmiotawia zwykłych obywateli, wpycha ich w długi, co z kolei powoduje u nich poczucie winy i wstydu. Prelegent zwrócił uwagę na to, że pieniądz jest obecnie sprywatyzowany a formy jego obiegu prowadzą do coraz większej inwigilacji państw, narodów i obywateli. „Pieniądz korupcyjny” finansuje i jest wykorzystywany w interesie wąskiej grupy bogatych beneficjentów, dlatego dobrym wyjściem z tej sytuacji byłoby uruchomienie własnego środka transakcyjnego, nadzorowanego przez Polskę i Polaków, a działającego w interesie narodowym.

Kolejny referent – Marek Tomasz Chodorowski – w swoim wystąpieniu próbował znaleźć odpowiedź na pytanie: czy obecna cywilizacja stoi nad przepaścią? Opisał cyklicznie pojawiające się kryzysy światowe i ich źródła. Odniósł się do obecnej pandemii i wykazał współistniejące z nią socjotechniczne i informacyjne powszechne zmanipulowanie. Podobnie jak przedmówca wskazał na konieczność dociekania i poszerzania wiedzy o otaczającym świecie i zjawiskach. Jako jedno z narzędzi tego poznania zaproponował lekturę swojej książki, pt.: „ Bestia. Cywilizacja nad przepaścią”, w której ujawnia metody działania zorganizowanych grup przestępczych i mafijnych rodzin aspirujących do przekształcenia światowej struktury zatrudnienia w formę globalnego obozu pracy. Globalny kryzys finansowy realnie zagraża oszczędnościom, firmom i właścicielom nieruchomości ale także naszemu bezpieczeństwu i wolności. Dlatego właśnie naszym obowiązkiem i odpowiedzią na atak Bestii powinno być podnoszenie świadomości własnej i innych, budzenie z letargu i opracowywanie strategii przeciwdziałających tej ekspansji.

Odskocznią od poruszanych przed wieczorem tematów stał się wykład Moniki Polak o przewrotnym tytule będącym jednocześnie cytatem: „Dlaczego nie lubię Picassa?” Pani Monika zwróciła uwagę na konflikt pomiędzy oczekiwaniami odbiorców a celami dwudziestowiecznej sztuki. Na przykładzie Picassa, jego biografii i twórczości omówiła mechanizmy promowania i waloryzowania sztuki, której celem miało być podniesienie wartości do tego poziomu, by atrakcyjne stało się lokowanie w niej kapitału. I tak, najpierw oswajano grono potencjalnych odbiorców, następnie reedukowano by wzbudzić ich zainteresowanie i skłonić do inwestowania. W sposób sztuczny podnoszono wartość dzieł zatrudniając krytyków, którzy posługując się specjalną retoryką prezentowali prace wybranych artystów jako doniosłe dzieła. Postsztuka jest zatem pozorowaną sztuką, promowaną pomimo miernej wartości, używaną do wywierania presji społecznej i wywoływania u ludzi potrzeby posiadania, tak charakterystycznej dla współczesnego nam społeczeństwa konsumpcyjnego. Warto więc wykazać się wolnością od negatywnych wzorców modernizmu, zaufać swoim zmysłom, własnej intuicji i jako obiekt zainteresowania wybierać autentycznie inspirujące dzieła.

Wieczór zakończył się koncertem muzyki improwizowanej na saksofon z elementami elektroniki. Wojciech Bergiel poprowadził uczestników konferencji w muzyczną podróż pełną emocji. Internalizowane dźwięki stanowiły inspirację do osobistych wglądów i prowokowały do doświadczania tu i teraz.

Kolejny dzień konferencji swoim wystąpieniem otworzył Grzegorz Dorobek – filozof, cybernetyk, geograf i podróżnik. Wykazał różnice leżące u podstaw wielkich historycznych procesów społecznych, gospodarczych i politycznych. Sięgnął do nauki porównawczej o cywilizacjach, przybliżył koncepcję F. Konecznego, Petrażyckiego i Piętki. Wyjaśnił pojęcia socjologiczne dotyczące społeczeństwa, norm społecznych, narodu i państwa oraz odwołał się do podejścia badawczego z zakresu cybernetyki społecznej.

Na gruncie nauki porównawczej o cywilizacjach scharakteryzował cywilizację chińską, wskazał na jej podobieństwa z cywilizacją łacińską w dziedzinie silnych norm etycznych. Zwrócił uwagę na wspólne aspekty historyczne Polski i Chin, w tym na dążenie do oswobodzenia się spod panowania obcych imperiów – w Polsce były to zabory, a w Chinach zachodni kolonializm. Podkreślił też dobre stosunki dyplomatyczne obu państw i wzajemną pomoc jakiej sobie udzielały. Była to m.in. niezłomna postawa Premiera Chińskiej Republiki Ludowej Zhou Enlai w roku1956, która uchroniła Polskę przed interwencją wojsk ZSRR, a także opracowanie Walentego Majdańskiego, przestrzegające w latach 50 Chiny przed zachodnimi planami wyniszczenia chińskiego narodu, czyli przed tzw. polityką jednego dziecka.

Prelegent zwrócił uwagę na to, że współpraca z Chinami, które nikomu nie narzucają swojej ideologii, to alternatywa dla obecnej politycznej poprawności i uległości wobec USA, UE i NATO. Pan Grzegorz Dorobek podkreślił, że współpraca gospodarczo-kulturowa z Chinami to szczególna szansa dla młodego pokolenia Polek i Polaków, którą mogą wykorzystać nie tylko we własnych celach biznesowych, ale także do odbudowy etyki w polityce ekonomicznej Polski i jej suwerenności gospodarczej.

Następnie głos zabrał Piotr Robert Jankowski – współtwórca i ekspert Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych, kanału internetowego NaviTy – Stacji Wolnych Ludzi oraz społecznościowej waluty NaviCoin. Zreferował on pojęcie dobra wspólnego (DW), które jest kluczem do teorii i praktyki politycznej. Stanowi jej moralną podstawę. Jest Navigatorią (Gwiazdą Polarną), wokół której powinny obracać się wszystkie sprawy ludzi jako istot społecznych. Dobro wspólne określił jako dobrowolną umowę społeczną, która opiera się na współpracy w imię dobrze pojętego interesu wspólnego. Dobro wspólne to także takie środowisko, które zapewnia podstawę egzystencji biologicznej i psychofizycznej człowieka jako członka wspólnoty. Z terminem dobra wspólnego skonfrontował termin dobra osobistego odnoszącego się do kategorii wolności i rozumianego jako obszar obiektywnych potrzeb i interesów jednostkowych, które można zaspokoić w oparciu o dobra materialne i wartości bez naruszania wolności innych. Prelegent zachęcił też do refleksji nad takimi terminami, jak: Rzeczpospolita – rozumiana jako dobro wspólne, publiczne pod względem materialnym i moralno-duchowym, powszechne, dotyczące wszystkich obywateli i współtworzone przez ogół; Pospolite ruszenie – jako wezwanie do wspólnego obywatelskiego czynu w obliczu zewnętrznego zagrożenia ojczyzny; Władza – której zadaniem jest utrzymywanie społeczeństwa w ładzie, porządkowanie oraz harmonizowanie struktur, poczynając od rodziny dla sprawnego i uczciwego funkcjonowania.

Kolejnym prelegentem był Leszek Kensbok, absolwent studiów inżynierskich, matematycznych, ekonomicznych, informatycznych i językowych, człowiek o wszechstronnych zainteresowaniach i znacznych dokonaniach. Współtworzył on m.in. pierwszy na kontynencie broker internetowy, firmę Comdirect-Bank AG, gdzie zajmował się zapewnieniem tzw. wysokiego dostępu infrastruktury banku. Uczestniczył w rekompilacji kolejnych wersji systemu operacyjnego Windows, doprowadzając do wymiany i ulepszenia warstwy kryptograficznej. Działał również wspólnie z Microsoftem nad wdrożeniem technologii umożliwiającej uruchomienie bankowości oraz handlu internetowego. Dzięki zdobytemu doświadczeniu rzeczowo przedstawił temat przemian społeczno-gospodarczych jakie zaszły w ostatnich latach na świecie oraz scharakteryzował cel dążeń obecnych elit rządzących. Kilka słów poświęcił cywilizacji fenickiej i próbie odtworzenia przez jej następców destrukcyjnej działalności nakierowanej na zdominowanie innych ludów. Uwypuklił niepokojące zjawisko celowego wprowadzania chaosu i odchodzenia od obecnego ładu społecznego, w kierunku niszczenia pewnych tradycyjnych wartości, m.in. tradycji, rodziny, religii oraz woluntaryzmu będącego wyrazem wolności i realizacji woli społeczeństwa. Przedstawił argumenty za tym, że stoimy na progu rewolucji finansowej. Jej główni gracze – Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy – plasując się na pozycji lidera, realizują plany dalekie od dbałości o dobrostan ludzkości. Dążenia te prelegent określił jako nawrót w kierunku feudalizmu, w którym to rośnie przepaść między bogatymi i biednymi oraz zanika klasa średnia. Pan Leszek Kensbok wskazał, że w świecie gdzie Stany Zjednoczone tracąc swoje wpływy, a Chiny zyskują na znaczeniu umacniając się na pozycji lidera, Europa pozostaje bierna. Neoliberalne elity zza oceanu wykorzystują tę bierność do narzucania państwom europejskim nowych, obcych i wrogich im wartości i idei, które są rozpowszechniane przy użyciu nowych nurtów kultury rozrywkowej i tzw. środowisk różnych mniejszości. Prelegent zwrócił uwagę słuchaczy na wszechobecną propagandę przejawiającą się m.in. w manipulowaniu wizerunkiem ludzi wysuwanych na czoło różnych struktur społecznych. Krytycznej ocenie poddane zostały metody prezentowania w mediach dramatycznych informacji mających odwracać uwagę społeczeństwa od istotniejszych i dotyczących go działań, które ludzie władzy pod osłoną tych informacji forsują i sankcjonują prawnie. Zaprezentowano wyniki badań, z których wynika, że pod wpływem obciążenia psychiki negatywnymi informacjami, kupujemy więcej i chętniej a przy swoich wyborach kierujemy się podsuwanymi przez reklamy sugestiami. Słusznie zauważono także, że w związku z tym należy uczulać społeczeństwo, na bardziej refleksyjne podchodzenie do zjawiska konsumpcjonizmu, aktywności mediów i planowania swoich inwestycji pod kątem wartości społecznej. Prelegent zachęca do zastanowienia się nad tym, że może warto zacząć dokonywać własnych wyborów, inwestować w rodzinę, tradycję, w odbudowywanie więzi rodzinnych, budzenie świadomości, pozyskiwanie prawdziwych informacji i rzetelnej wiedzy. Wiedzy, która uchroni nas przed wpływem emocjonalnego sterowania z zewnątrz.

Maciej Krzysztof Urbańczyk, prezes Fundacji Mój Las omówił temat celów i strategii w organizacji politycznej. Podkreślił, że podstawą wszystkich działań w każdej organizacji jest jasno określony cel. Według prelegenta cel powinien wychodzić od jej idei programowej, a kolejnym krokiem po ustaleniu i sklasyfikowaniu celów jest wypracowanie strategii będącej programem ogólnym działalności organizacji ukierunkowanym na wykorzystanie jej potencjału i zasobów dla osiągnięcia zamierzonych celów. W podejściu zaprezentowanym przez referenta, kiedy wyłania się cel, a wokół niego zbuduje się strategię, to następnym krokiem jest ustalenie sposobów dojścia do celu, sposobów identyfikowania potrzeb do jego realizacji i stopnia ich osiągnięcia. Referent przedstawił definicje strategii, według różnych autorów i omówił jej cechy, elementy, poziomy i rodzaje proponując określać tym terminem sposób reakcji na otoczenie oraz sposób zachowania się w obliczu problemów.

Adrian Urbański, przedstawiciel środowiska rolniczego który jako jeden z nielicznych rolników prowadzi ekologiczną uprawę roli, przybliżył temat jej naturalnej uprawy. Pokrótce scharakteryzował rodzaje gleb występujących w Polsce oraz ich właściwości, zdecydowanie potępił powszechne stosowanie glifosatów, które mogą wywoływać zaburzenia endokrynologiczne oraz wpływać na pracę układu trawiennego i szybko rozprzestrzeniać się przedostając się np. do wody pitnej. Słusznie zauważył, że korzyści związane z większą wydajnością zebranych plonów nie zrekompensują skażenia ziemi i plonów z niej zebranych, a w rezultacie także zatrucia ludzi i ponoszenia kosztów związanych z ich leczeniem. Zaprezentował korzyści wynikające z uprawy ziół i małych pól o powierzchni 1-2 hektara na osobę, a także omówił zasady uprawy takiego pola z uwzględnieniem płodozmianu, odpoczynku w cyklu 4-letnim, użyźniania naturalnym obornikiem i regulowania np. węglem drzewnym. Wymienił główne problemy, z jakimi borykają się polscy rolnicy i wskazał na potrzebę tworzenia sieci konsumentów, którzy będą zainteresowani pozyskaniem zdrowego produktu wprost ze źródła. Wymagania konsumentów dotyczące potrzeby nabywania zdrowej żywności mogą bowiem zainspirować środowisko rolników do większej dbałości o jakość wytwarzanych produktów i w związku z tym odejścia od stosowania syntetycznych nawozów.

Krzysztof Nagrabski, Marcin Hagmajer i Robert Klewicki swoim wystąpieniem zakończyli drugi dzień konferencji. Przedmiotem ich prelekcji były Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej jako gwaranta suwerenności narodu i państwa oraz ich transformacja w kierunku jej zapewnienia. Wprowadzono podział na siły obrony terytorialnej, wojska operacyjne i strategiczne. Panowie omówili podstawy strategii obronności Rzeczypospolitej w kontekście paktów i układów historycznych oraz aktualnego układu sił na arenie międzynarodowej. Przedstawili propozycje zmian, np. upowszechnienie służby wojskowej, zwiększenie zdolności i środków mobilizacyjnych Sił Zbrojnych w czasie zagrożenia, omówili kierunki strategicznego oddziaływania. W swoich wystąpieniach odwoływali się do historycznych doświadczeń Polski z jej militarnymi sojusznikami (z czasów I i II wojny światowej), wskazali istniejące wzorce do tworzenia własnej obrony powszechnej np. Szwajcaria, Szwecja i Finlandia, a także Izrael). Podczas tej prezentacji zostało omówione zagadnienie potencjału bojowego, który określany jest przez uwzględnienie powierzchni kraju, jego położenia geopolitycznego i potencjalnych zagrożeń. Podkreślono kluczową rolę wojsk strategicznych w odstraszaniu potencjalnych przeciwników.

Iwonicz 1

Konferencja w ramach Projektu Normalny Kraj

Z inicjatywy prezesa partii Normalny Kraj, Wiesława Lewickiego, na początku grudnia spotkali się ludzie, którym na sercu leżą losy naszej Ojczyzny i dobrostan Polaków. Zostali oni zaproszeni do udziału w projekcie, którego jednym z głównych celów jest wyłonienie zespołu specjalistów, którzy zaangażują się w pracę na rzecz odzyskania suwerenności narodu polskiego.

Dzięki hojności i gościnności właścicieli hotelu Natura Zdrój Wellness & Spa, którzy zapewnili nocleg i wyżywienie, grudniowa konferencja mogła odbyć się w jednym z najbardziej malowniczych zakątków Polski – Iwoniczu Zdroju. Hotel położony w centrum miasta posiada wyjątkową atmosferę i profesjonalny personel. Wszystko to pomogło organizatorom spotkania skupić się na sprawnym i rzeczowym zrealizowaniu merytorycznych celów konferencji.

Zaproszeni goście i sympatycy, prelegenci oraz słuchacze zjawili się niemal w pełnym składzie. Osoby, które nie mogły uczestniczyć w spotkaniu zapraszamy już na kolejną konferencję, a w międzyczasie zachęcamy do obejrzenia relacji ze spotkania w sieci.

TEMAT KONFERENCJI: Dobrobyt i Stabilizacja Życia Narodu Polskiego.

Konferencję zaplanowaną na 5-6 grudnia 2020 roku otworzył prezes partii Normalny Kraj – Wiesław Lewicki. Zaakcentował on rolę służebną organizacji wobec narodu. Wykazał, że pomimo, iż żyjemy we własnej Ojczyźnie, mamy mocno ograniczony wpływ na kierunek prowadzonej przez rząd polityki a co za tym idzie na jakość życia każdego obywatela. Ta sytuacja implikuje potrzebę natychmiastowego zwiększenia udziału Polaków w życiu społeczno-politycznym w zakresie decyzyjnym, a gwarantem tego może być tylko przygotowanie kompleksowego programu opartego na merytorycznej wiedzy i wdrożenie go w życie z pełnym zaangażowaniem ludzi, dla których misja i wizja państwa łączy się ściśle z szeroko pojętym dobrostanem wszystkich jego obywateli.

Wiesław Lewicki

Autorskie wystąpienia rozpoczął wykład Marcina Hagmajera i Tomasza Banysia traktujący o kontrwywiadzie obywatelskim, będącym czynnikiem budującym świadomość narodową. Panowie pokrótce zdefiniowali pojęcie kontrwywiadu obywatelskiego, wyjaśnili jak ważne jest dla w budowania opinii oraz celów organizacji, rzetelne pozyskiwanie i gromadzenie informacji oraz ich wierne relacjonowanie. Prelegenci poruszyli również kwestię wywiadu i kontrwywiadu gospodarczego, podkreślili rolę fachowości kadr w rozwoju organizacji i niebezpieczeństwo jakie niosą ze sobą dla niej tzw. agenci „kapturowi”, czyli nieprzygotowani merytorycznie do swoich funkcji „nieświadomi dywersanci”. Zaakcentowali umiejętność koncepcyjnego myślenia jako mocną stronę Polaków, który to potencjał wyróżnia ich na tle innych narodów. Poruszyli kwestię kanałów wpływu i sposobów diagnozowania w czyim interesie dana osoba działa, jakie są jej cele strategiczne, jak uchronić się przed atakiem, próbą przejęcia firmy czy nawet państwa. Prelegenci słusznie zaznaczyli, że gospodarka jest sercem kontaktów międzyludzkich, które poprzez działania kolektywne i szybki przepływ informacji staje się skutecznym narzędziem do przeciwstawiania się wpływom wielkich korporacji.

Tomasz Banyś i Marcin Hagmajer

Temat rynku pośrednictwa kredytowego, dobrych i złych kredytów przybliżyli uczestnikom konferencji Beata i Paweł Dudzińscy. Prelegenci zwrócili uwagę na to, że dobry kredyt nie powinien przekraczać wartości inwestycji, i że dobra wycena jest podstawą podjęcia decyzji inwestycyjnych, które powinny prowadzić do pomnożenia majątku. Zwykle niekorzystnie jest zaciąganie kredytu konsumpcyjnego lub hipotecznego, na cele dowolne, inne niż modernizacja posiadanej już i dobrze rokującej inwestycji. Pośpiech, zły pośrednik oraz brak wiedzy o strategiach banków, które dowolnie różnicują koszty oraz oferują kredyty na różnych warunkach spłaty dla swoich klientów jest poważną barierą w podejmowaniu tak ważnej decyzji. Prelegenci wskazali, że w interesie kredytoiorców powinno leżeć to, aby wykazywali się większym zainteresowaniem, czujnością, dyscypliną wewnętrzną i unikali pożyczek, zwłaszcza pozabankowych, nie podlegających prawu bankowemu, posiadali elementarną świadomość całkowitego kosztu kredytu, czyli ukrywanych w zapisach umowy kosztów. Także w aspekcie bankowości COVID-19 spowodował zmiany polegające głównie na zaostrzeniu polityki kredytowej i związanych z tym wyższych opłat okołokredytowych. Państwo Dudzińscy zreferowali również ryzyko związane z zaciąganiem kredytów hipotecznych oraz niskich stóp procentowych, które nie są stabilne i mogą zmieniać się skokowo, co zwykle niekorzystnie wpływa na całą rentowność przedsięwzięcia. Na koniec wystąpienia pan Paweł Dudziński zaprezentował swoje książki i pokrótce omówił ich treść.

Paweł Dudziński i Beata Dudzińska

Pierwszego dnia konferencji wystąpił także Piotr Jankowski. W swojej prezentacji „Uczciwy Pieniądz Polaków – projekt NISS dwuwalutowości dla Polski” odwołał się do treści książki R.A. Wernera: „Stracone stulecie w ekonomii…”, która daje wskazówki dla reformy systemu finansowego w Polsce z akcentem na odbudowę jej suwerenności. Omówił zagadnienie pułapki pieniądza dłużnego w kontekście jego sprywatyzowania oraz wynikający z niego brak suwerenności monetarnej naszego państwa. Wykazał, że NBP pełni funkcję służebną wobec banków komercyjnych. Zaprezentował cechy pieniądza wewnętrznego i zewnętrznego oraz warunki wprowadzenia systemu dwuwalutowego. Zwrócił uwagę na to, że suwerenne państwo musi mieć własną, ściśle określoną politykę monetarną z określonymi zasadami emisji suwerennego pieniądza, ujętymi w Konstytucji.

Kolejnym mówcą był Pan Tadeusz Rolnik. Poruszył kwestię produktów modyfikowanych genetycznie oraz alternatywnej w stosunku do GMO zdrowej żywności i ekologicznych produktów do codziennego stosowania, które są dziś bezceremonialnie zatruwane neurotoksynami oraz toksycznymi związkami o innym niż neurologiczne działaniu. Zwrócił uwagę na wpływ, jaki te toksyny wywierają na organizm ludzki. Omówił temat pszenicy, która oprócz tego, że jest skażona powszechnie stosowanym glifosatem, to jeśli jest spożywana w nadmiarze niszczy kosmki jelitowe odpowiedzialne za wchłanianie substancji pokarmowych, co z kolei przyczynia się do niedoborów składników odżywczych w organizmie oraz niedożywienia. Jako alternatywę dla tego produktu rolnego, nie mającego już wiele wspólnego ze zbożem, jakie spożywali nasi przodkowie, Tadeusz Rolnik proponuje powrót do uprawy i spożywania starych odmian zbóż, takich jak samopsza i płaskurka oraz innych roślin i produktów mających zbawienny wpływ na zdrowie człowieka i dostarczających wartościowych składników odżywczych (m.in.: pyłek pszczeli, miód, propolis, kiszonki i soki naturalne). Prelegent wskazał też na to, że długotrwałe używanie nawozów azotowych powoduje wyjałowienie gleby z takich pierwiastków jak chociażby bor, który wspomaga wbudowywanie wapnia w strukturę kości i zapobiega odkładaniu się złogów wapniowych w tkankach miękkich organizmu, przez co ogranicza np. ryzyko powstawania miażdżycy. Mówca zwrócił uwagę na stres jako przyczynę wielu schorzeń. Sam zaleca natomiast stosowanie medycyny naturalnej jako wspomaganie tradycyjnej. Zachęcił również do zakładania przydomowych ogródków i spopularyzowania akcji zamiany trawników na warzywniki.

Tadeusz Rolnik

Strategię Chin wobec Polski omówił Grzegorz Dorobek. Zaakcentował on konieczność edukowania się i zdobywania wiedzy przez polskich przedsiębiorców na temat Chin i chińskiej kultury biznesowej, która cechuje się własnym savoir vivre, jest oparta na wzajemnym szacunku i zaufaniu oraz kładzie nacisk na etyczne zachowanie. Wskazał on, że w kontekście inicjatywy „pasa i drogi, czyli budowy nowego jedwabnego szlaku stawia nas w pozycji istotnego przyszłego partnera biznesowego dla Chin. Polska może pełnić rolę strażnika tej części jedwabnego szlaku i dzięki temu czerpać korzyści. Będzie to dla nas także szansa na wsparcie ze strony tego mocnego gracza, na rozwój i kooperację z państwem, które nie będzie ingerowało w nasze życie i wewnętrzne regulacje państwowe, ponieważ priorytetem Chin jest handel i obrót pieniędzmi. Pod tym względem Chiny znacząco różnią się od krajów anglosaskich, takich jak Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, które za wszelką cenę starają się przekształcić kulturowo i zdominować te państwa, w których zdobyły wpływy. Różnice cywilizacyjne pomiędzy Polską i Chinami są dość rozległe, jednak zarówno Polacy jak i Chińczycy mają wspólne motywacje etyczne i to one będą spoiwem łączącym nasze kraje we wspólnym celu. Chińczycy jako partnerzy są dla nas bezpieczną konkurencją i nie mają ambicji zmiany kultury kraju, w którym odnajduje możliwość własnego rozwoju. Chińczycy szanują tożsamość gospodarzy, gdyż zależy im głównie na współpracy na płaszczyźnie gospodarczej, a to jest znacząca szansa dla naszego narodu na odbudowanie suwerenności i zbudowanie dobrobytu dla nas i następnych pokoleń Polaków.

Grzegorz Dorobek

Cywilna kontrola nad armią to ważny aspekt państwowości. Analizy tego zagadnienia dokonał Krzysztof Nagrabski. Na początku swej wypowiedzi zwrócił uwagę na nieuzasadnione zmiany w treści przysięgi wojskowej, z której podczas tzw. transformacji ustrojowej, po roku 1989 usunięto odwołanie do narodu, przez co obecny żołnierz jest zobowiązany bronić państwa, a nie narodu polskiego. Podkreślił wagę referendum jako narzędzia wywierania społecznego wpływu na siły zbrojne narodu i na inne, szczególnie znaczące dla państwa sfery życia obywateli. Rozważył brak zasadności z punktu widzenia interesu Polski i Polaków rozlokowania obcych wojsk na terenie RP oraz udział polskich żołnierzy w misjach stabilizacyjnych. Skomentował pozycję Polski z punktu widzenia obronności kraju, na tle współpracy z UE i członkostwem w NATO oraz zaproponował zmiany mające na celu przywrócenie suwerenności państwa polskiego i odbudowanie jego bezpieczeństwa militarnego.

Krzysztof Nagrabski

Drugi dzień konferencji rozpoczął się wystąpieniem prezesa partii Normalny Kraj, Wiesława Lewickiego, który omówił model organizacyjny projektu umożliwiającego wyłonienie takich liderów i działaczy, których interesy będą tożsame z interesami narodu. Wskazał też konieczność utworzenia mechanizmów uniemożliwiających przekształcenie organizacji w typ wodzowski, charakterystyczny dla wszystkich obecnych ugrupowań parlamentarnych i okołoparlamentarnych. Pan Lewicki określił cel organizacji jako służebny wobec narodu i nastawiony na odzyskanie przez naród suwerenności i niezależności. Zaznaczył, że cel ten jest nadrzędny wobec strategii, działań operacyjnych i taktyki, które muszą pozostać mu podporządkowane. Opisał sposób i zasady funkcjonowania działu merytorycznego, organizacyjnego, wizerunkowego i weryfikacyjnego organizacji, podkreślając przy tym konieczność ich synchronizacji i nadając im oraz ludziom w nich działającym jednakową rangę. Umiejętność gry zespołowej i motywacje uznał za ważny czynnik w dochodzeniu do celu krótkoterminowego, jakim jest udział w najbliższych wyborach a dobrobyt obywateli za efekt uboczny wszelkich działań.

Wiesław Lewicki

Izabela Walczak, kolejna prelegentka, dokonała przeglądu podstaw zarządzania w partii i korporacji wskazując na podobne cele, metody i narzędzia. Zaznaczyła, że tak partia, jak i korporacja powinny mieć jasno określoną wizję, misję i wartości, którymi będzie się kierować. Następnym krokiem jest definiowanie celów, w oparciu o misję i opracowanie strategii po ocenie i przeanalizowaniu zasobów, środków, wiedzy, doświadczenia, informacji o planach i działaniach konkurencji, ocenie trendów i prognozowaniu. Pani Izabela wskazała, iż im więcej osób włączymy w docelowe działania, tym lepiej strategia jest realizowana. Natomiast przywódca i lider musi być „dwuręczny” czyli działać tu i teraz nadążając za zmianami, oraz jednocześnie planować i prognozować. W dalszej części wykładu oceniła znaczenie struktury jednostki, czyli administracji i kultury organizacyjnej, czyli takich elementów jak wystrój, atmosfera, styl ubioru czy niepisane zasady zachowania, nadając tym ostatnim wysokie znaczenie. Prelegentka poruszyła też niezwykle interesujący temat dotyczący koncepcji człowieka Y, lidera o nieprzeciętnym talencie, koncepcji mało popularnej ze względu na powszechną ideę równości społecznej, tym niemniej wartej rozpatrzenia w kontekście wiary w człowieka i jego zdolności, talenty. Pokrótce omówiła model organizacji turkusowych – przeciwieństwo czerwonych (gangsterskich, mafijnych). Turkusowa organizacja jest ostatnią z pięciu, którym nadano kolory oraz przypisano cechy i jest wg. Tego podziału niejako ostatnim, najwyższym etapem w rozwoju/ewolucji organizacji. Na marginesie warto wspomnieć, że turkus występuje również w 8 poziomach systemów wartości motywacyjnych, stworzonych przez profesora Clare’a W. Gravesa i stanowi poziom najwyższy jednocześnie reprezentując nadrzędne wartości, jakimi są harmonia, spokój i działanie holistyczne. Organizacji turkusowa to taka organizacja, która oparta jest na współpracy i wolności, dzięki której pracownicy optymalnie się rozwijają i dają z siebie wszystko. Każdy w takiej organizacji czuje się ważny i wartościowy, atmosfera w pracy jest przyjazna a decyzje podejmowane są zespołowo. Wiąże się to z dużym wzajemnym zaufaniem, wiarą w siebie, uczciwością i brakiem konkurencji, każdy czuje, że jest częścią firmy/zespołu, jest zmotywowany, zaangażowany i odpowiedzialny. W połączeniu z przygotowaniem merytorycznym i fachową wiedzą członków takiego zespołu, organizacja taka może działać efektywniej od innych.

Izabela Walczak

W drugim dniu konferencji swoje wystąpienie miał również Hubert Kamienik, który opisał czym jest Platforma analiz obywatelskich – Forum Romanum. Platforma ta bazuje na społeczności internetowej i może pełnić rolę punktu rekrutacyjnego dla nowych inicjatyw związanych z przedsiębiorczością. Prelegent poddał analizie potrzebę syntezy spraw politycznych, działań biznesowych, ideologii przodków. Wskazał, że platforma „Forum Romanum” jest bardzo dobrym punktem działania i realizowania się dla osób chcących tworzyć własne inicjatywy gospodarcze, które postrzegają biznes jako metodę ekspansji politycznej. Pan Hubert zaakcentował eskalującą potrzebę odzyskania kontroli nad sferą informacyjną i tworzenia autonomicznych modeli biznesowych. Słusznie zauważył też, że ziemia, przemysł i handel jako podstawa materialna suwerennego narodu, powinny znaleźć się w rękach tego narodu, a obywatele powinni wzmacniać swoją tożsamość narodową i konkurencyjność poprzez wspólne inicjatywy. Na koniec kilka chwil poświęcił tematowi RODO, którego zapisy zabiją biznesy i zatrzymują gospodarkę, izolując klienta.

Hubert Kamienik

Tematykę dotyczącą szybkości obiegu pieniądza przybliżył uczestnikom Tomasz Banyś. W kontekście cybernetyki, czyli nauki o sterowaniu, rozpoczął od zdefiniowania pojęć: progres, regres, stagnacja w kontekście obiegu pieniądza. Następnie dokonał analizy zjawiska zmian dynamiki obiegu pieniądza i wskazał, że działania podejmowane przez kolejne rządy po 1989 roku ograniczały szybkość obiegu pieniądza, a to prowadziło do zahamowania rozwoju gospodarczego i duszenia gospodarki. Prelegent podkreślił, że zmiana szybkości obiegu pieniądza to tylko efekt polityki gospodarczej. Gdyby np. polityka taka była prowadzona w interesie Polski i Polaków, to szybkość obiegu pieniądza powinna wzrastać, dając obywatelom możliwość efektywnego inwestowania i pomnażania majątku indywidualnego i narodowego.

Tomasz Banyś

Prezentacje zakończyli swoim wystąpieniem Piotr Jankowski i Wojciech Dobrzyński. Pod hasłem: JUTRO NALEŻY DO NAS. Prelegenci nawoływali do społecznej inicjatywy na rzecz wolności i swobody tworzenia oraz wymiany dóbr i usług. Uzasadnili swój pogląd o toczącej się wojnie, w której orężem jest dług – pieniądz dłużny. Projekt „Husar” powstał z potrzeby odzyskania naturalnego prawa do swobody i wolności wymiany. Nie jest pieniądzem ani oprocentowanym długiem, jest za to naturalnym środkiem wymiany, jest pewnego rodzaju humanistyczną grą społeczną. Panowie w swoim wystąpieniu wymienili co w projekcie „Husar” może być przedmiotem wymiany: rzeczy, czas, przysługi, wiedza, informacja, wysiłek, udostępnianie, użyczenie, a nawet uprzejmość.

Po każdym wystąpieniu prelegenci odpowiadali na pytania zadawane przez słuchaczy. Toczyła się żywa dyskusja, podczas której nie brakowało konstruktywnej krytyki i merytorycznych opinii, a co najważniejsze konferencja ta zbliżyła jej uczestników i pozwoliła im na podniesienie swojej wiedzy na tematy związane z szansami i zagrożeniami dla współczesnego przedsiębiorcy-patrioty.

Iwonicz

Spółdzielnie

Spółdzielnie zakładano nie po to, aby być bogatym, ale po to, by nie być biednym

Kiedy Polska była pod zaborami i w okresie dwudziestolecia międzywojennego, spółdzielczość na wsi niosła poprawę bytu jej mieszkańców. Po wojnie Polskę próbowano włączyć, w jedynie słuszny kierunek – kolektywizacji, a jego wymuszanie owocowało niechęcią rolników do zrzeszania się. Toteż po 1989 roku wiele spółdzielni upadło. Dziś jest szansa na odrodzenie wiejskiej spółdzielczości i wynikającą z niej poprawę warunków ekonomicznych wsi.

Zainteresowałem się problemem spółdzielczości w Polsce , ponieważ jest to w mojej ocenie jeden z najlepszych sposobów prowadzenia działalności gospodarczej z korzyścią dla społeczeństwa i całego państwa polskiego. Dziwi mnie fakt, że w Unii Europejskiej spółdzielnie branżowe są podstawowym ogniwem struktury zorganizowanego rynku produktów rolnych, którą tworzą producenci rolni a w Polsce zostało to zniszczone. Grupy te (spółdzielnie) zrzeszając się głównie w krajowych i regionalnych spółdzielczych związkach branżowych reprezentują średnio ponad 65% udziału w sprzedaży hurtowej produktów rolnych oraz w przetwórstwie. Dzięki takiemu działaniu producenci są w stanie negocjować ceny zakupów środków do produkcji rolnej, co powoduje, że są w stanie sprzedawać swoje wytworzone dobra korzystniej , przejmując część wartości dodanej, jaka powstaje na kolejnych etapach obrotu oraz przetwórstwa produktów rolnych. Prowadzi to do dodatkowego ekonomicznego wzmocnienia gospodarstw rolnych, poza dopłatami.

Warto jeszcze wrócić na moment do roku 1989. Wielka transformacja gospodarcza wprowadziła kapitalistyczny system, który na terenie naszego kraju spowodował upadek wielu zakładów państwowych i spółdzielni. Stało się to za przyczyną celowo przeprowadzonej reprywatyzacji wmawiającej ludziom fałszywie, że to co państwowe to niczyje. Majątek po zniszczeniach wojennych był odbudowany przez cale społeczeństwo za przysłowiową miskę ryżu i należała do wszystkich obywateli Polski. Odnośnie samych spółdzielni należy postawić pytania:

Ile poradziło sobie w nowych warunkach i funkcjonowało w latach 90.?

Ile z nich nie upadło od razu po otwarciu się polskich rynków na zachodnie produkty?

Napływ konkurencji zewnętrznej w tamtym czasie niekorzystnie wpływał na ich kondycję.


Przyczyn upadku spółdzielni należy dopatrywać się w tym, że:

• Spółdzielnie były takimi quasi-prywatnymi podmiotami: należały do ludzi, ale z drugiej strony były traktowane poniekąd jak firmy państwowe, np. obowiązywał je popiwek, który z kolei nie obowiązywał spółek prawa handlowego. To spowodowało nierówność prawną (na niekorzyść spółdzielni) i tendencję do odchodzenia od spółdzielczości;

• Konkurencja rynkowa była rzeczywiście bardzo nierówna. Spółdzielnie miały zorganizowany system zaopatrzenia własnego hurtu, transportu, służb inwestycyjnych czy doradczych. To wszystko zostało zlikwidowane jednym pociągnięciem pióra: ustawą z dn. 20.01.1990 r. i Małe, słabe w gruncie rzeczy podmioty spółdzielcze zostały otwarte na bardzo silną konkurencję rynkową;

• Zafundowaliśmy sobie prawną możliwość likwidacji spółdzielni i podziału majątku w procesie likwidacji. Nie było tego w krajach Europy Zachodniej, gdzie tego majątku, nawet w procesie likwidacji, nie można spieniężyć – ma on nadal służyć systemowi spółdzielczemu.

Na dzień dzisiejszy w Polsce rynek produktów rolnych jest dobrze zorganizowany, ale w wielu przypadkach bez udziału producentów rolnych. Stawia to polskich rolników w niekorzystnej sytuacji dochodowo-konkurencyjnej. Przyczyna takiego obrotu sprawy tkwi w upadku po 1989 r. spółdzielczości rolniczej, która była uzależniona od Państwa czyli centralnego planowania, ale skupowała od rolników 60% ich produktów rolnych. Przykładem mogą być Gminne Spółdzielnie Samopomoc Chłopska. Należy stwierdzić, iż podobna wielkość skupu zboża i trzody chlewnej jest obecna w krajach UE-15. Na obecną chwilę w naszym kraju jedynie Spółdzielczość mleczarska, która kilka lat temu unowocześniła bazę przetwórczą, zachowała 70% rynku krajowego. Wniosek jaki się nasuwa potwierdza tezę, że organizowanie się w struktury spółdzielcze przynosi korzyści dla producenta rolnego, czego dowodem jest wspomniana spółdzielczość mleczarska, która przetrwała burzę transformacji ustrojowej i świadczy o tym, że forma spółdzielcza może być nowoczesna i konkurencyjna. Dlaczego spółdzielczość piszesz wielką literą?

W odniesieniu obecnie do naszego kraju spółdzielczość jaką obecnie znamy, sprowadzona została przez elity do „czystego” biznesu komercyjnego, co jest zaprzeczeniem idei istoty tworzenia ruchu spółdzielczego w społeczeństwie. Takie działanie i brnięcie w tym kierunku myślenia powoduje negatywne skutki społeczne, gdyż stajemy się społeczeństwem dwubiegunowym. Polega, to na tym, iż z jednej strony mamy do czynienia z ukształtowaną wąską grupą właścicieli majątku, a z drugiej strony najemną siłą roboczą, na którą maleje zapotrzebowanie wynikające z mechanizacji i robotyzacji technologii produkcji. Producent rolny w tym przypadku jest przedmiotowy a nie podmiotowy. Stoi to w sprzeczności z głoszonym programem budowy społeczeństwa obywatelskiego i rzeczywistej demokracji. Polityka państwa powinna sprzyjać tworzeniu warunków dla zawodowej i społecznej aktywności większości obywateli, a nie tylko dla nielicznych. Wyrwanie się z marazmu niemożności i wskazanie nowatorskich kierunków zmian w warunkach: szybko zmieniającej się rzeczywistości gospodarczej, rosnącego bezrobocia, wykluczenia społecznego, biedy i bezdomności w naszym kraju, jest imperatywem dla spółdzielczości, spółdzielców i środowisk lokalnych.

Nadmienić należy, że spółdzielnie zaczęły tworzyć się w pierwszej połowie XIX wieku, jako forma obrony ludzi biednych i średnio zamożnych przed wyzyskiem: spekulantów i lichwiarzy, najczęściej żydowskich, bogatych fabrykantów i kupców oraz ziemian. Ruch spółdzielczy szczególne znaczenie odgrywał w zaborze pruskim, w którym władze niemieckie metodycznie dążyły do wykupu ziemi z rąk polaków. Tylko że wtedy ci wyzyskiwacze byli znani z imienia i nazwiska. Dzisiejsza forma demokracji ekonomicznej stanowi furtkę, poza którą rozmywa się i zdejmuje odpowiedzialność z konkretnych osób za podejmowane przez nich negatywne decyzje.

Należy podkreślić ,że zasady spółdzielcze to zgodnie ze stwierdzeniem Deklaracji Spółdzielczej Tożsamości, wytyczne, przy pomocy których spółdzielnie wprowadzają swoje wartości do praktyki. Wartości te to: samopomoc, samoodpowiedzialność, demokracja, równość, sprawiedliwość i solidaryzm. Deklaracja przypomina też, że zgodnie z tradycjami założycieli ruchu spółdzielczego, członkowie spółdzielni wyznają wartości etyczne takie jak: uczciwość, odpowiedzialność społeczna, otwartość i troska o innych. Są to ogólnoludzkie, humanistyczne i ponadczasowe wartości. Wpisanie spółdzielni w system prawny właściwy dla spółek kapitałowych, do czego dąży się coraz powszechniej, pozbawia spółdzielnie możliwości poszanowania tych wartości. Trudno o nie w komercyjnym przedsiębiorstwie, w którym nie ma demokracji, równości, sprawiedliwości czy solidaryzmu. Odpowiedzialność, która powinna cechować wszystkich, w ostatnich latach, w wielkich instytucjach finansowych nie zdała egzaminu, co spowodowało jeden z największych kryzysów gospodarczych. Z drugiej strony w obszarze gospodarki nie można też sprowadzać spółdzielni do roli jedynie drobnych spółdzielni socjalnych, o roli wyłącznie społecznej przy zminimalizowanych funkcjach ekonomicznych, co obserwuje się w wielu opiniotwórczych środowiskach. Różnorodne spółdzielcze przedsiębiorstwa mają prawo funkcjonować we wszystkich obszarach gospodarki, przyczyniając się do rozwoju gospodarczego, tworzenia nowych miejsc pracy ,i budowania społeczeństwa obywatelskiego na miarę wyzwań XXI wieku.

Głównym celem tworzenia podmiotów spółdzielczych w gospodarce jest pomnażanie majątku wspólnego swoich członków, zapewnienie im bezpieczeństwa socjalnego oraz realizacja zadań poprzez: podnoszenie poziomu edukacji, samokształcenia, umiejętności zbiorowego zorganizowania współdziałania, poprawę warunków bytowych, dostęp do kultury, przygotowanie do świadomego uczestnictwa w życiu społecznym i politycznym, obrona interesów wobec wrogiego działania na szkodę spółdzielców, wymuszenie zmian w systemie prawnym, i zarządzaniu mieniem państwowym i komunalnym. Spółdzielnie powinny być odzwierciedleniem państwa, które dba o swych obywateli (członków spółdzielni).

Najbardziej pożądane są spółdzielnie zrzeszające rolników o podobnym profilu produkcji, jak spółdzielnie mleczarskie, spółdzielnie ogrodnicze, spółdzielnie producentów mięs i wędlin. Wokół spółdzielni zaopatrzenia i zbytu, spółdzielni kółek rolniczych oraz spółdzielni produkcji rolnej mogą i powinny powstawać grupy producentów o różnym profilu w zależności od warunków lokalnych, możliwości i potrzeb poszczególnych spółdzielni, przy czym powinny one kooperować ze sobą a nie konkurować.

Należy podkreślić, że wybujały indywidualizm, chciwość, egoizm, dominacja i bezwzględna rywalizacja to najgorsze cechy XIX-wiecznego kapitalizmu, które w XXI wieku obserwujemy w nowej, gorszej odsłonie. Obecnie ludzie na własnej skórze przekonują się o tym, że ta tzw. „konkurencja” prowadzi do samounicestwienia narodu, biedy i nierówności społecznej.

„Warto więc zastanowić się nad tym czym są, a czym powinny być w naszych spółdzielniach wartości i zasady spółdzielcze. Czy ich stosowanie w praktyce napotyka trudności, a jeśli tak to jakie i dlaczego? Czy jesteśmy zgodni co do ich ważności i konieczności ich stosowania? Czy konieczność ta powinna być zapisana w polskim Prawie Spółdzielczym?”

Nagrodę Nobla z ekonomii w 2009 r, uzyskała Elinor Ostrom, za udowodnienie, że przedsiębiorstwa wspólnotowe – spółdzielnie, były bardziej efektywne niż komercyjne, mimo że zastosowany rachunek ekonomiczny ma charakter pośredni pomiędzy rachunkiem egoistycznym i ekospołecznym.

„Nie ma żadnej teorii ekonomicznej, która potrafiłaby pokazać, że całkowicie wolny rynek ustala najbardziej korzystne społecznie ceny towarów oraz prowadzi do ich optymalizacji”
P. Ball

Krzysztof Skrzypczak

_____________________

Bibliografia:
1. Boguta W. (red.), Spółdzielczość wiejska jako jedna z głównych form wspólnego gospodarczego działania ludzi, Krajowa Rada Spółdzielcza, Warszawa 2011.
2. Boguta W. (red.), Działalność spółdzielni rolniczych ze szczególnym uwzględnieniem zarządzania spółdzielnią oraz prowadzenia działalności finansowej i marketingowej, KRS, Warszawa 2014.
3. Boguta W., Martynowski M. (red.), Organizowanie się rolników w grupy producentów głównym sposobem na podniesienie konkurencyjności gospodarstw rolnych ze szczególnym uwzględnieniem formy spółdzielczej, Krajowa Rada Spółdzielcza, Warszawa 2010.
4. Brzozowska-Wabik J, Spółdzielczość to nie przeżytek, Infos, Biuro Analiz Sejmowych, nr 21(135), Warszawa 2012.
5. Dec W., Polski model współpracy kooperacyjnej spółdzielni, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, Kraków 2012.
6. Górka M., Ruda M., Spółdzielcze formy gospodarowania na przykładzie rolniczych spółdzielni produkcyjnych, PWSZ w Krośnie, Krosno 2012.
7. Krajowa Rada Spółdzielcza, Podniesienie konkurencyjności gospodarstw rolnych poprzez zrzeszanie się rolników ze szczególnym uwzględnieniem formy spółdzielczej, KRS, Warszawa 2012.
8. Martynowski M. (red.), Organizowanie się gospodarcze polskich rolników po 1990 roku, Krajowa rada Spółdzielcza, Warszawa 2010.
9. Promocja tworzenia grup producentów rolnych, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Warszawa 2011.
10. Zawisza S.: Perspektywy rozwoju grup producentów rolnych – szanse i zagrożenia, Wyd. Uczelniane Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy, Bydgoszcz 2010.
11. Żmija J., Spółdzielczość w świadomości rolników i doradców oraz praktyczne wykorzystanie idei spółdzielczej do rozwoju przedsiębiorczości na obszarach wiejskich, Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie Oddział w Krakowie, Kraków 2013.
12. Podniesienie konkurencyjności gospodarstw rolnych poprzez zrzeszanie się rolników ze szczególnym uwzględnieniem formy spółdzielczej. Broszura szkoleniowo-informacyjna. Krajowa Rada Spółdzielcza, Warszawa, wrzesień 2012.
13. Spółdzielczość wiejska jako jedna z form wspólnego gospodarczego działania ludzi. Podręcznik dla szkół i uczelni rolniczych oraz instytucji otoczenia rolnictwa. Warszawa 2011.
14. Organizowanie się gospodarcze polskich rolników po 1990 roku. Alfred Domagalski, Krajowa Rada Spółdzielcza, Warszawa, lipiec 2010.

R2

Reklama nie jest źródłem informacji

 

Wszyscy jesteśmy konsumentami

„Wszyscy, z definicji, jesteśmy konsumentami” – te oto słowa 15 marca 1962 roku wygłosił stojąc przed Kongresem Stanów Zjednoczonych prezydent John F. Kennedy. Zaprezentował wtedy projekt ustawy o prawach konsumentów (Kennedy’s Bill of Rights) zawierający cztery podstawowe prawa, a mianowicie:

1. prawo do bezpieczeństwa;
2. prawo do informacji;
3. prawo wyboru spośród różnych produktów i usług po konkurencyjnych cenach;
4. prawo wyrażania opinii, które mają wpływ na kształtowanie polityki konsumenckiej.

Od czasu tamtego wystąpienia prawo ochrony konsumenta stało się jednym z ważniejszych dziedzin obowiązującego prawa, zawierającym regulacje zarówno z zakresu prawa cywilnego, karnego jak i administracyjnego. Wiele z tych norm pozostawia jednak wiele do życzenia, co w dużej mierze wynika z faktu, że producenci częstokroć mają większy wpływ na procesy tworzenia prawa niż niezorganizowani konsumenci.

Prawdą jednakże jest także i to, że nawet najlepsze regulacje prawne nie zwalniają konsumentów – czyli nas wszystkich – z obowiązku samodzielnego myślenia w kontekście zawieranych przez nas umów. Przede wszystkim chodzi o krytyczną ocenę różnych informacji kierowanych do nas przez sprzedawców czy też oferentów usług. Przepisy prawa mogą zakazać pewnych technik reklamowych – i prawdopodobnie powinny być dużo bardziej restrykcyjne niż są obecnie – ale ostateczną odpowiedzialność za skutki własnych decyzji ponosimy my sami.

Niestety, bardzo często nie jesteśmy świadomi tego, że nasze „niewinne” wybory mogą mieć dalekosiężne skutki i dla nas samych, i także dla innych. Kupowanie rzeczy złej jakości może mieć negatywny skutek dla naszego zdrowia jak również zdrowia członków naszej rodziny. Nadmierna konsumpcja może prowadzić do zadłużenia budżetu domowego i skutkować nawet próbami samobójczymi. W skali całego narodu decyzje konsumentów decydują o „być albo nie być” całych gałęzi i sektorów gospodarki.

Konsument, podejmując codzienne decyzje zakupowe kształtuje swoje własne życie jak również swoje otoczenie. Niestety, zazwyczaj nie jest świadom tego, jak wielką władzą dysponuje. Jego niewiedza nie jest też przypadkowa. Podstawową dewizą funkcjonowania współczesnych gospodarek kapitalistycznych jest dążenie do zwiększania produkcji, co wymaga dużej aktywności zakupowej konsumentów. Ośrodki kształtujące współczesne życie gospodarcze niestety nie mają więc interesu w tym, by konsument decydował naprawdę mądrze… Przede wszystkim nie ponoszą one kosztów błędnych decyzji konsumenckich: koszty te ponosi sam konsument, jego rodzina a czasem i cały naród.

Mamy więc tutaj do czynienia ze zderzeniem dwóch wizji życia gospodarczego. Jedna – aktualnie dominująca – nakierowana jest na ciągłe zwiększanie produkcji, a tym samym promowanie postaw konsumpcyjnych. Druga wizja – która jest nam bliska – zakłada, że gospodarka ma służyć człowiekowi, jego zdrowiu, życiu rodzinnemu, rozwojowi duchowemu, etc. Z tego punktu widzenia nie tylko nadmierna konsumpcja ale także kupowanie „śmieci” są równe z marnotrawieniem środków, które konsument mógłby przeznaczyć na rozwój siebie, swojej rodziny, swojego zdrowia.

Jednym ze sposobów na realizację naszej wizji jest wzmocnienie naszej samoświadomości jako konsumentów, tak byśmy podejmowali jak najlepsze decyzje z punktu widzenia naszego dobra a nie interesów sprzedawców czy producentów.

 

Świadomy konsument

Pierwszym krokiem wiodącym do takiego wzmocnienia naszej samoświadomości musi być przestrzeganie ogólnej reguły, że podstawą naszych decyzji powinna być rzetelna wiedza o świecie. Wcielenie w życie tej zasady wymaga tego, byśmy dobrze sobie uświadomili, że w celu zwiększenia sprzedaży manipuluje się naszymi wyobrażeniami o świecie, tak by skłonić nas do decyzji kupna, czyli podjęcia działań zawsze korzystnych dla sprzedawcy, a nie zawsze dla nas samych (założenie mikroekonomiczne). Musimy sobie także uświadomić sobie, że duża częstotliwość podejmowania przez nas jako konsumentów różnych niekorzystnych decyzji, przekłada się na niekorzystny rozwój gospodarki narodowej, zdrowia narodowego, etc. (założenie makroekonomiczne). Musimy więc rozumieć, że za pomocą sterowania naszymi wyborami różni reklamodawcy, sprzedawcy etc. mogą wręcz sterować globalnymi procesami gospodarczymi.

Na nasze decyzje zakupowe próbuje się wpływać w różnoraki sposób. Są to przede wszystkim reklama, opakowanie, oraz różne techniki sprzedaży.

Warto zatem przyjrzeć się narzędziom, które w zalewie informacji wymuszają automatyczne i bezrefleksyjne reagowanie i przez to uleganie wpływowi społecznemu dotyczącemu nie tylko zakupów ale też działań charytatywnych, ustępowania czy też głosowania w narzucony sposób. Techniki te przedstawimy na podstawie pracy „Wywieranie wpływu na ludzi” Roberta Cialdini.[1]

 

Techniki manipulacji (Robert Cialdini)

Wielu ludzi w codziennych sytuacjach, które dostarczają mnóstwa bodźców i wymuszają dokonywanie różnych wyborów chce oszczędzić czas, energię i własne „zasoby umysłowe”. Pomaga w tym „chodzenie na skróty”, choć ceną za takie postępowanie będzie niejednokrotnie popełnienie dużego błędu obarczonego poważnymi konsekwencjami. „Chodzimy na skróty” na przykład wtedy, gdy kierując się zasadą „drogi-dobry, tani -słaby” przepłacamy za niewarte tego towary. Jest to rodzaj przystosowania do lawiny zmian i informacji, niezliczonej liczby możliwości i wyborów i wiąże się ze sposobem w jaki podejmujemy decyzje.

„Zasada kontrastu” polega na tym, że sprzedawca (choć może tu chodzić o dowolną osobę z dowolną propozycją) pokazuje klientowi dwie rzeczy, jedną po drugiej, przy czym najpierw bardzo drogą, na którą wie, że się nie zgodzimy, a dopiero później produkt tańszy, który docelowo chciał sprzedać. Widać to na przykładzie, w którym ktoś chce pożyczyć 100 tysięcy, ale początkowo prosi kogoś o 200 tyś. „Wycofując się” do 100 tyś. dokonuje ustępstwa, co zmusza niejako osobę, od której chce pożyczyć pieniądze do podobnego ustępstwa i w efekcie osiąga zamierzony cel.

„Reguła wzajemności”, skądinąd bardzo pożyteczna i nieodzowna do prawidłowego funkcjonowania społeczeństw, bazuje na potrzebie odwdzięczenia się po otrzymaniu nawet drobnej przysługi. Zobowiązanie wzajemności jest zwykle bardzo silne i ma nieprzyjemny wydźwięk, dlatego też mamy skłonność do jak najszybszego pozbycia się tego odczucia i wtedy wpadamy w pułapkę manipulatora.

Chętniej oddajemy przysługi ludziom, których lubimy (dlatego wytrawny sprzedawca potrafi w krótkim czasie wytworzyć milą atmosferę i tym samym zyskać naszą sympatię), jednak skuteczność tego narzędzia może spowodować, że ulegamy nawet tym ludziom, których nie lubimy.

Należy zatem z wielką ostrożnością traktować wszelkie „prezenty” wręczane nam na ulicach, w marketach, bankach, czy nawet od znajomych. Wszelkie „darmowe próbki” to po prostu haczyki zobowiązujące do zakupu wypróbowanego produktu. A ponieważ jest to zwykła sztuczka nie musimy odpowiadać na nią przysługą. Można też starać się unikać czy nie dopuszczać do aktywizacji tej reguły. Oczywiście musimy tu wykazać się wiedzą i wyczuciem bo przecież wciąż istnieje sprawiedliwa wymiana dóbr i nie możemy zamykać się na odwieczną i naturalną skłonność do kooperacji.

Technika „odmowa-wycofanie”, z którą prędzej czy później się zetkniemy, polega na odwzajemnianiu ustępstw. Rozpoczyna się zwykle od zaprezentowania przez sprzedawcę możliwie dużej oferty, o której wie, że spotka się z odmową, po czym dochodzi do wycofania się do mniejszej prośby, na której mu tak naprawdę zależało. Technika ta ma związek z regułą wzajemności w tym kontekście, że kiedy ktoś ustępuje, my także czujemy się zobowiązani do ustępstwa. Warto też zauważyć, że ta „mniejsza” prośba wcale nie musi być „mała”. Z techniką taką możemy spotkać się np. gdy domokrążny sprzedawca próbuje wcisnąć nam swój towar. Intensyfikując manipulację dając nam na początku, dobre słowo czy też drobny upominek, wycofuje się z oferty prosząc o nazwiska, adresy, telefony naszych znajomych a jego potencjalnych klientów. Ponieważ sami nic nie kupiliśmy, podajemy te dane sprzedawcy, który ustąpił od sprzedania nam towaru na rzecz sprzedania go naszym przyjaciołom.

Zaangażowanie i konsekwencja – gdy się już na coś decydujemy, nawet gdy chwilę później dostajemy informację, że to był błąd, przekonujemy samych siebie o słuszności podjętej decyzji. Poprawia to nasze samopoczucie ale jest to ignorowanie logiki i budowanie murów odgradzających nas od niej, to zwyczajnie budowanie fortecy głupców.

Bazując na naszych potrzebach i dążeniu do konsekwencji firmy zabawkarskie zarabiają na nie zdających sobie z tego sprawy rodzicach. Stosują np. taki trick: tuż przed Bożym Narodzeniem reklamują jakieś zabawki po czym do sklepów dostarczają znikomą ich ilość. Rodzice, którzy obiecali dziecku ten właśnie produkt, kupują inny w podobnej cenie bo nie wiedzą, że tuż po świętach reklamy tej wymarzonej zostaną wznowione i zabawka trafi do sklepu. Tym razem w odpowiedniej ilości, by rodzic, który obiecał ją dziecku, mógł dotrzymać słowa. W efekcie zamiast jednej, kupuje dwie zabawki.

Sprzedawcy czy też organizacje wykorzystują małe kroczki by rychło przejść do wielkich (strategia stopy w drzwiach lub też od rzemyczka do koziczka) nakłaniając ludzi do spełniania początkowo niewielkich próśb, typu naklejenie na auto naklejki z hasłem nawołującym do bezpiecznej jazdy. Przy czym działania wywołujące zmianę naszych postaw muszą być aktywne, publiczne, wymagać wysiłku i musi temu towarzyszyć przekonanie, że polecenie wykonuje się z własnej woli.

Konsekwentne trzymanie się wcześniejszych decyzji wzmacnia tekst pisany, gdy np. zostajemy zaproszeni do udziału w konkursie na rymowankę o jakimś produkcie oraz jakiekolwiek publiczne wystąpienie zachwalające produkt. Konsumenci mają skłonność do uwierzenia w treść tego co napisali czy powiedzieli publicznie, dodatkowo chcą zachować konsekwencję i trzymają się swojej opinii, a sprzedawcy dostają darmową reklamę i grono zwolenników.

Dodatkowy wysiłek włożony w jakieś działanie powoduje, że wzrasta nasz pozytywny stosunek do niego a poczucie sprawstwa i własnego wyboru wpływa na wzrost zaangażowania.

Aby uniknąć wkręcenia się w sztuczki manipulatorów należy pamiętać o tym, że konsekwencja nie może być automatyczna. Pomaga także wsłuchanie się w sygnały płynące z własnego ciała, które np. wyraźnymi skurczami żołądka lub poczuciem z głębi duszy daje nam znać, że znaleźliśmy się w sytuacji, w której wyrażamy zgodę na coś, czego tak naprawdę nie chcemy.

Zasada dowodu społecznego mówi o tym, że czy coś jest poprawne, czy nie, decyduje to, co o tym mówią/myślą inni ludzie. Sprawdzi się to gdy weźmiemy pod lupę wszelkie sondaże czy statystyki podawane w reklamach, gdzie np. 99% kupujących jest zadowolona z produktu. Zachowanie innych, zwłaszcza nam, jest dla nas ważną wskazówką przy poszukiwaniu własnych rozwiązań czy uczeniu się do momentu, w którym nie znajdą się osoby, które naszą skłonność do szukania „drogi na skróty” nie zechcą wykorzystać do swoich manipulacji. Powinniśmy mieć zawsze na uwadze fakt, że postępowanie podobnych do nas ludzi nie może stanowić jedynej podstawy naszych własnych decyzji.

Lubienie i sympatia to ważny punkt w całym arsenale technik wywierania wpływu na ludzi. To oczywiste, że chętniej spełniamy prośby ludzi, których znamy i lubimy. Dlatego sprzedawcy włączają w akt kupna-sprzedaży elementy zaufania, ciepła, poczucia bezpieczeństwa i zobowiązania. Widać to w reklamach, które odwołują się do naszych wartości i emocji związanych np. ze skojarzeniami z ciepłem domu rodzinnego lub w strategii korporacji sprzedających swoje produkty w domach klientów, gdzie głównym haczykiem jest przyjaźń. Trudno bowiem odmówić przyjacielowi przyjścia na pokaz produktu organizowany w jego domu, a później także zakupu jednego czy wielu z nich. Członkowie organizacji dobroczynnych organizują zbiórki w bezpośrednim sąsiedztwie swojego miejsca zamieszkania wiedząc, że trudniej odmawia się komuś znajomemu a tym bardziej lubianemu. Warto też wspomnieć, że zwykle pozytywnie reagujemy na ludzi ładnych oraz podobnych do nas samych. I choć te elementy (miła aparycja, podobne poglądy, sposób ubierania się, zainteresowania itp.) wydają się mało istotne, to jednak mocno pracują na wzrost sympatii i jeśli sprzedawca umiejętnie wykreuje taką sytuację zrealizuje swoje zamierzenia, choć nie zawsze będą one kompatybilne z naszymi potrzebami.

Podobnie działają komplementy i częsty kontakt, zwłaszcza gdy ma on przyjemny charakter. Skojarzenie z czymś, co już lubimy to kolejny element wywierania wpływu na ludzi przez sprzedawców (w tym polityków, producentów reklam itp). Dobrym przykładem na posługiwanie się tą techniką może być sprzedaż samochodów, które reklamują piękne modelki. Kojarzenie auta z atrakcyjnością kobiet powoduje, że sam produkt wydaje się cenniejszy, lepiej zaprojektowany. Jeszcze bardziej przemawia do nas i kusi produkt reklamowany przez znaną i lubianą postać (sportowcy, aktorzy, gwiazdy estrady itp.).

Najlepsze co możemy zrobić, by nie złapać się na lep nieoczekiwanie pojawiającej się sympatii to refleksja w momencie, gdy czujemy, że zbyt szybko i zbyt mocno polubiliśmy nieznaną osobę. Wtedy też należy rozdzielić sprzedawcę i emocje, które wzbudził od towaru i skupić się wyłącznie na oferowanym produkcie i naszych autentycznych potrzebach.

Skłonność do ulegania autorytetom jest powszechna i choć autorytety zazwyczaj wykazują się wiedzą, mądrością i władzą, to jednak warto zadać sobie dwa pytania zanim w sposób zautomatyzowany korzystając z „drogi na skróty” podejmiemy ważną decyzję: zastanówmy się „czy ten autorytet jest rzeczywistym ekspertem?” oraz „jak dalece można mu zaufać w tej sytuacji?”. Co ciekawe często ulegamy samym symbolom statusu i władzy a oszuści z upodobaniem wykorzystują tytuły, ubiory czy pojazdy autorytetów do wpływania na nasze decyzje. Np. wtedy gdy w reklamie przekonują nas, że daną pastę do zębów opiniuje i poleca stomatolog z wieloletnią praktyką w zawodzie. Zbyt chętnie zapominamy, że ze stomatologiem osobę tę łączy wyłącznie uniform.

„Bezpowrotnie przemijająca okazja”, ograniczenie (także czasowe) dostępności dóbr, rywalizacja o nie to siła reguły niedostępności. Wiele przedmiotów zyskuje na wartości w naszych oczach tylko z powodu statusu „białego kruka”. Sprzedawcy bacznie obserwują zachowanie klientów i gdy tylko zauważą ich zainteresowanie jakimś produktem rozpoczynają swoją grę. Najpierw informują, że obiekt został już sprzedany i dodają kilka uwag na temat jego wyjątkowości. Widząc cień zawodu na twarzy klientów decydują się sprawdzić w magazynie czy całkiem przypadkiem jedna sztuka się nie znajdzie, i że to jednak nikła nadzieja. Upewnia się tylko, czy klient zechce towar kupić, jeśli nieoczekiwanie pojawi się taki. Klient poruszony niedostępnością i tym samym wyjątkowością produktu zapewnia, że tak i w tym momencie, nawet jeśli czuje, że popełnia błąd, złapał się na haczyk zaawansowania i konsekwencji. Płaci za cudem odnalezioną w magazynie i zupełnie mu niepotrzebną rzecz.

Nagłośnienie „nieprzekraczalnego” terminu dostępności jakiegoś towaru/usługi skłania ludzi do jeszcze większego nim zainteresowania. Obroną przed presją niedostępności będzie wiedza jak presja ta działa i skąd się bierze oraz prawidłowa reakcja na własne pobudzenie, pośpiech, podniecenie pojawiające się przy informacji o ograniczeniu dostępności do produktu, które powinno być wskaźnikiem i sygnałem do natychmiastowego ochłonięcia i poszukania odpowiedzi na pytanie o zasadność danej transakcji.

 

Reklama

Kluczową sprawą dla podejmowania przez nas decyzji konsumenckich jest uświadomienie sobie prostego niby faktu, że reklama nie jest dobrym źródłem informacji. Reklama z definicji służy temu, by zachęcić konsumenta do kupna. Zawsze więc będzie nas nakierowywała na to, jakie dany produkt ma zalety a wady sprytnie ukrywała. Przede wszystkim jednak reklama tworzy sugestywne wizje szczęśliwego życia, łatwego rozwiązania problemów, odniesienia sukcesu, pod warunkiem – że kupimy dany produkt. Wszystko jest łatwe, ładne i przyjemne. Tak łatwe, jak kupienie „wymarzonego” produktu. Reklama nie odwołuje się więc do kryteriów racjonalnych, lecz ma na celu wywoływanie pewnych skojarzeń, odwołuje się do różnych wyobrażeń i stereotypów, i zasadniczo oddziałuje na nasze emocje.

Ponieważ żyjemy w świecie reklam i podlegamy ich wpływom, jak wielki będzie to wpływ zależy od naszej wiedzy o mechanizmach i technikach wykorzystywanych do nakłaniania ludzi do zmiany sposobu postrzegania rzeczywistości i postępowania.

 

Etykieta i opakowanie produktu

Kolejną kwestią, którą trzeba sobie uświadomić jest to, że etykieta, mimo że sama w sobie nie jest reklamą, spełnia po części właśnie funkcje reklamy. Etykieta ma przede wszystkim opisywać i oznaczać produkt. To podstawowe funkcje, jakie powinna spełniać: powinna nas rzetelnie INFORMOWAĆ. Natomiast reklama ma na celu SKŁONIENIE nas do nabycia lub korzystania z określonych towarów czy usług, popierania określonych spraw lub idei. Stąd też wygląd dzisiejszych etykiet przyjmuje różne wymyślne formy, nie dla użyteczności dla potencjalnego nabywcy, ale dla zachęty by kupić dany produkt. Etykiety dają nam częściowe informacje o produkcie, które stawiają dany produkt w pozytywnym świetle. Najczęściej jest tworzony niepełny, a w zasadzie fałszywy obraz o produkcie.

Na przykład zaznaczenie większą i kolorową czcionką pożądanego lub prozdrowotnego składnika, czy technologii obróbki przyciąga potencjalnego konsumenta oraz zachęca mało krytycznego konsumenta, który odruchowo wkłada taki produkt do koszyka.

Podobnie rzecz ma się z opakowaniami. Podstawowe funkcje opakowania to wydzielenie produktu i zabezpieczenie go. Rozwój nauk stosujących socjotechniki i kierowanie zachowaniami ludzkimi, spowodował, że wygląd dzisiejszych opakowań przyjmuje różne wymyślne formy, nie dla użyteczności producenta i gałęzi dostaw, czy potencjalnego nabywcy, ale bardzo często dla zachęty by kupić dany produkt.

 

Wygląd produktu

Reklama
Źródło: https://www.pexels.com/pl-pl/

Barwne są nie tylko etykiety i opakowania, które mają przyciągać potencjalnych klientów. Producenci za namową marketingowców, zmieniają nawet wygląd samego produktu.

Jednym ze sposobów jest zmiana barw z nienaturalnych na bardziej wyraziste. Niestety nie da się tego zrobić bez dodatkowych substancji chemicznych. Przekłady całej palety barw można odnaleźć najszybciej w wyrobach cukierniczych i lodach.

Ich kolorystyka przyciąga, zapada w pamięci i zachęca do kupna. Szczególnie najmłodsi zwracają uwagę na barwne produkty. My jako dorośli powinniśmy dbać przede wszystkim o nich, gdyż znaczna ilość substancji barwiących wywołuje niepożądane działania. Oto przykład kilku najbardziej szkodliwych barwników dla naszego zdrowia:

1. Żółcień chinolinowa (E104)
2. Żółcień pomarańczowa (E110)
3. Tartrazyna (E102)
4. Błękit brylantowy FCF (E133)
5. Indygotyna (E132)
6. Azorubina (E122)
7. Czerwień allura (E129)
8. Czerwień koszelinowa (E124)

O ile producent w składzie produktu żywnościowego poda barwnik pod jego nazwą lub tzw. symbolem „E-kod”, to już reszty niekorzystnych symptomów, jakie może wywołać, musimy doszukiwać się sami w specjalistycznych opracowaniach.

I tak dla przykładu powyższe barwniki, które są uznane za najbardziej niekorzystne dla naszego zdrowia:

– mogą wywoływać reakcje alergiczne, astmę, katar sienny, bóle głowy i brzucha,
– mogą powodować nadpobudliwość, bezsenność, depresję, trudności z koncentracją,
– mogą nasilać objawy pokrzywki, atopowego zapalenia skóry, powodować wypryski,
– podejrzewane są o działania kancerogenne [2].


Prawo do informacji?

Osobną kwestią jest to, o czym powinna informować etykieta, sprzedawca a nawet reklama. Jest to trudna kwestia, co znaczy, że tym bardziej musimy się z nią zmierzyć.

Wypisanie składu produktu na etykiecie często jest mało wystarczające, a podanie go bez ilości i zakodowanie jeszcze różnymi symbolami, powoduje, że czasem nie wiemy co kupujemy.

Co więcej, niekiedy trzeba być nie lada specjalistą, aby zdekodować i rozszyfrować poszczególne składniki, by określić ich pozytywne lub negatywne działanie na nasz organizm po spożyciu.

Dla przykładu, w Unijnym Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) NR 1169/2011 z dnia 25.10.2011 r. w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności, wymagania dotyczące obowiązkowych danych określonych dla opakowanych środków spożywczych zostały określone w art. 9. Zgodnie z przepisami rozporządzenia, obowiązkowe jest podanie m.in.: wszelkich składników lub substancji powodujących alergie lub reakcje nietolerancji użytych przy wytworzeniu lub przygotowywaniu żywności i nadal obecnych w produkcie gotowym (nawet, jeżeli ich forma uległa zmianie).

Jest to przykład, jak bardzo mało na temat szkodliwych lub niepożądanych składników musi wiedzieć konsument. Wszelkie inne składniki np. barwniki, smaku lub konserwanty również wystarczy tylko wypisać na etykiecie lub opakowaniu, a to one są bardzo szkodliwe, a ich odkładanie w organizmie staje się toksyczne.

Konserwanty
Źródło: Normalny Kraj

Konsument z podanym składnikiem musi sam się zmierzyć. Poszukać wiedzy na jego temat, a później znieść niepożądane jego działania.

Dla jasności sprawy, wszelkie składniki w żywności powinny być wypisane w grupach na etykiecie lub opakowaniu. Na pewno patrząc z punktu widzenia konsumenta, powinna być grupa substancji/składników, które są szkodliwe i niepożądane w organizmie.

Ponadto, obowiązkowo powinna być zawarta ich ilość. Niestety bardzo często jest tak, że w ogóle takiej informacji nie udziela się, a tym bardziej ile można spożyć substancji szkodliwej na dobę, na kg masy ciała itp.
Podajmy kilka przykładów informacji ważnych dla konsumenta, które jednakże nigdzie „się nie pojawiają”.

Tak choćby jest ze składnikami GMO (genetycznie modyfikowanych organizmów), których ilości nie przekraczają 0,9%. Ustawodawca pozwala, aby producent nie zamieszczał informacji o zawartości w składzie produktu materiału GMO jeśli ten nie przekracza 0,9% zawartości [3].

I nie chodzi tu o to, czy to duża czy mała ilość ale o sam fakt wprowadzania do naszego organizmu genów nigdy nie występujących w naturze.

Należy także wspomnieć o zanieczyszczeniach, które są stale stwierdzane w wielu partiach produktów poczynając od zawartości antybiotyków w mięsie (zwierzęta hodowlane zużywają 3 x więcej antybiotyków niż ludzie), poprzez hormony których jest pod dostatkiem w mleku i drobiu po zanieczyszczenia pestycydami pochodzącymi z rolnictwa. Nie ma też żadnych regulacji dotyczących informowania, czy zwierzęta karmione były paszami zawierającymi GMO.

Kolejne przykłady to chemia w żywności. Rokrocznie używa się tysiące ton zawierających glifosat herbicydów, z czego od 1 do 3% wchodzi do roślin niszcząc ją. Reszta zaś spływa do gleby i wód gruntowych i powierzchniowych. Katastrofalne dla konsumentów jest to, iż nie jest to środek biodegradowalny, zalega w glebach i dodatkowo kumuluje się w tkankach ludzkich .Najnowsze badania wskazują, że nawet niewielkie śladowe wręcz ilości glifosatu powodują niszczenie pozytywnej floty jelitowej, przy czym w to miejsce wchodzą patogenne z rodzaju candida czy clostridum a odporne na glifosat. Powoduje to szereg niekorzystnych dla zdrowia następstw. Dodatkowo glifosat działa w organizmie jak chelat – usuwa ważne pierwiastki śladowe niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania. W roku 2016 grupa kilkudziesięciu europosłów z kilkunastu krajów przebadała swój mocz na zawartość gifosatu. Okazało się, że każdy z nich miał średnio 17- krotnie wyższe stężenie gilfosatu w moczu niż jest dopuszczalne w wodzie pitnej [4].

Niedawne badania kasz zorganizowane przez Federacje Konsumentów i Food Rentgen jasno wskazują na znaczne zawartości glifosatu w wielu popularnych markach produkujących kasze. Próżno szukać informacji o zawartości pestycydów w kaszy na opakowaniu [5].

Kolejny przykład to choćby czekolada zawierająca lecytynę sojową. Ponad 95 % upraw soi na świecie to soja modyfikowana genetycznie. Pijąc popularne napoje owocowe znanych firm możemy na etykiecie sprawdzić czy produkt słodzony jest cukrem czy syropem glukozowo-fruktozowym, którego znaczny odsetek jest produkowany z kukurydzy, w tym także kukurydzy GMO. Ponadto syrop glukozowo-fruktozowy bardzo szybko podnosi zawartość cukru we krwi, ma więc wysoki indeks glikemiczny – jednak o tym powinien wiedzieć sam konsument.

Oddzielnym tematem są normy. Te wydają się być dopasowywane do zwiększających się zanieczyszczeń.

Przykładem niech będzie norma napromieniowania w żywności. Otóż krótko po wybuchu elektrowni atomowej Fukushima podniesiono dopuszczalny próg napromieniowania produktów żywnościowych pochodzących z Japonii [6].

Co więcej, około 10 lat wcześniej normę tą już podniesiono 8 krotnie! Politycy unijni rozporządzeniem dot. dopuszczalnej ilości radioaktywności w pożywieniu (EU, Nr 297/2011), wydanym w trybie pilnym podwyższyli dopuszczalną normę radioaktywności w żywności z 600 do 12 500 bekereli na kilogram, a więc aż 25-krotnie.

 

Miałem sen…

Jednym słowem: reklama czy informacje na opakowaniach są po to, aby sprzedać produkt, konsument zaś w trosce o zdrowie swoje i swoich najbliższych powinien być świadomy i wyedukowany mając na uwadze zarówno wartości odżywcze zawarte w żywności jak i zawartość witamin i mikroelementów. Drugim kryterium wyboru powinna być nieszkodliwość żywności czy napojów pod względem zawartości pestycydów czy innych substancji zawartych tak w samym produkcie w celu konserwacji, nadania właściwej barwy czy konsystencji jak i zawartych jak i w opakowaniach (xenoestrogeny uwalniane z butelek PET) czy aluminiowych reagujących z kwaśnymi i zasadowymi produktami.

A teraz wyobraź sobie, albo raczej przypomnij, bo przecież dobrze to znasz:

Wchodzisz do sklepu, słyszysz przyjemną muzykę, widzisz ładnie podświetlony towar na półkach. Owoce i warzywa pięknie wyglądają, jak „z obrazka”. Na opakowaniu widzisz piękne zdjęcia lata, skąpanych w słońcu owoców na krzewach. Twój wzrok napotyka na napisy: bogate w takie i owakie witaminy, składniki mineralne. Ogarnia Cię poczucie, że jeśli je kupisz, Twoje życie będzie lepsze. I co zazwyczaj robisz? Kupujesz? A może myślisz o tym, że to tylko starannie wyreżyserowany spektakl, którego celem jest skłonienie się do podjęcia decyzji kupna?


Nie wdając się w to, jak do tej pory decydowałeś: Konsumencie, pilnuj się!

________________________

[1] Robert Cialdini, Wywieranie wpływu na ludzi, Gdańsk 2016.

[2] https://www.alkalicznystylzycia.com (dostęp: 08.09.2020).

[3] Żywność znajdująca się w Unijnym Rejestrze Genetycznie Zmodyfikowanej Żywności i Paszy może znajdować się na rynku Unii Europejskiej, w tym Polski, pod warunkiem, że jest oznakowana zgodnie z przepisami rozporządzenia (WE) nr 1829/2003.
Zgodnie z art. 13 ww. rozporządzenia, na etykiecie produktu spożywczego, który zawiera lub składa się z GMO, jest wyprodukowany lub zawiera składniki wyprodukowane z GMO powinna być zamieszczona jedna z następujących informacji:
„genetycznie zmodyfikowany”,
„wyprodukowany z genetycznie zmodyfikowanego (nazwa składnika)”,
„zawiera genetycznie zmodyfikowany (nazwa organizmu)”,
„zawiera (nazwa składnika) wyprodukowany z genetycznie zmodyfikowanego (nazwa organizmu)”.
Dla nieopakowanych jednostkowo produktów spożywczych, oferowanych konsumentowi końcowemu lub w miejscach zbiorowego żywienia (restauracjach, szpitalach, stołówkach itp.), informacja o tym, że dany produkt spożywczy jest genetycznie zmodyfikowany musi znajdować się przy produkcie w miejscu widocznym dla konsumenta.
Z obowiązku znakowania zwolnione są produkty zawierające GMO na poziomie nieprzekraczającym 0,9% (składników rozważanych osobno lub pojedynczego składnika) pod warunkiem, że obecność ta jest niezamierzona lub nieunikniona technicznie (w innym przypadku znakowanie jest obowiązkowe). W celu ustalenia, czy występowanie materiału GM jest przypadkowe lub nieuniknione technicznie, przedsiębiorca musi być w stanie przedstawić organom kontrolnym dowód, że zostały podjęte wszystkie właściwe kroki mające na celu uniknięcie występowania GMO w danym produkcie.
Źródło: gis.gov.pl.

[4] https://xebola.wordpress.com/2016/05/19/europarlamentarzysci-zbadali-swoj-mocz-na-zawartosc-roundupu/ (dostęp: 08.09.2020).

[5] http://foodrentgen.eu/pl/raport-kasze-jaglane (dostęp: 08.09.2020).

[6] https://www.salon24.pl/u/maciwoda/292824,uwaga-ue-w-trybie-pilnym-podwyzszyla-normy-promieniowania (dostęp: 08.09.2020).

z3

Relacja z pikniku i konkursu strzeleckiego

Wiele może łączyć różne środowiska i na różnej płaszczyźnie mogą współdziałać, a tym bardziej, gdy przyświeca im wspólny cel. Oczywiście naszym celem jest – dobro ojczyzny i narodu.

Po dawce wiedzy i teoretycznych rozważaniach wyznaczających słuszne kierunki działań, a w zasadzie nową drogę dla ojczyzny i narodu, przyszedł czas na bliższe poznanie się, wymianę poglądów w bezpośredniej relacji oraz zdrową rywalizację podczas zawodów strzeleckich.

Po konferencji pt. „Droga dla Polski” zorganizowanej w dniu 04.07.2020. przez Arkadiusza Olejniczaka, następnym przedsięwzięciem był piknik strzelecki w dniu 05.07.2020., którego głównym organizatorem był Ireneusz Czech ze Stowarzyszenia Narodowo-Patriotycznego im. Błyska. Dzięki jego pracy społecznej i szukaniu płaszczyzny porozumienia z różnymi środowiskami, mogły one spotkać się i nawiązać kontakty, w tym my – jako przedstawiciele Normalnego Kraju.Błysk
Piknik strzelecki w plenerze pozwolił na swobodne poznanie się i wymiany poglądów, nie tylko nt. broni palnej i strzelania, ale i na popularyzowanie „Nowoczesnej Myśli Narodowej”.

Celem popularyzowania strzelectwa jest wychowanie w duchu patriotyzmu i przywiązaniu Polaków do broni palnej w szczytnych celach, a nie – jak to utarło się mówić – „robienie kolejnych zabijaków” przez laików i osoby niezgłębiające tematyki.

Poprzez obcowanie z bronią nabywa się świadomości i szacunku do samej broni, a co najważniejsze do życia oraz świadomego dbania o to, aby innym się nic nie stało i samemu sobie.

Prowadzenie treningów strzeleckich, a w szczególności różnych zawodów, które przede wszystkim wymuszają coraz to większe samozdyscyplinowanie przyczynia się do:

  • wyzwalania ambicji,
  • wyrabiania zdyscyplinowania,
  • kształtowania odpowiedzialności, a także zasad fair play,
  • wyrabiania systematyczności w dążeniu do bycia lepszym,
  • kształtowania koordynacji wzrokowo–ruchowej,
  • poprawy synchronizacji ruchów,
  • panowania nad oddechem,
  • wyrabiania właściwej koncentracji i uwagi oraz panowania nad emocjami.

To tylko część celów, jakie można osiągnąć przy popularyzowaniu strzelectwa, których osiągnięcie może być wykorzystane w innych dziedzinach życia, a niżeli samo strzelectwo.

Naszym zdaniem, jest ich więcej, a niżeli samych specjalistycznych, związanych z samych strzelaniem tj.:

  • znajomość broni i balistyki,
  • kształtowanie właściwej postawy strzeleckiej,
  • przygotowanie techniczne, fizyczne oraz psychiczne strzelców.

Szersze spojrzenie na strzelectwo ma Ireneusz Czech, który je popularyzuje. Uważa on podobnie, jak my, że wspólne uczestnictwo w zajęciach rozwija umiejętności komunikowania się, pracy w grupie i kształtowania poczucia odpowiedzialności za innych.

Organizator Ireneusz Czech dał nam pokaz strzelania i przykład poza konkursem. Poszliśmy za jego przykładem i wzięliśmy udział w konkursie strzeleckim w kilku grupach.

Nasza Koleżanka Magdalena Ziętek-Wielomska i Kolega Krzysztof Nagrabski zdobyli dwa czołowe miejsca w dwóch różnych grupach.

Po Krzysztofie można było się spodziewać, że jest w stanie osiągnąć dobry wynik, gdyż ma pewne doświadczenie, natomiast Magdalena pozytywnie nas zaskoczyła, ponieważ był to jej debiut na strzelnicy, więc pozostaje sądzić, że ma ukryty talent.

Wszyscy zdobywcy czołowych miejsc uwiecznili swój wizerunek z trofeami na zdjęciu. W śród nich organizator zawodów strzeleckich, który może być dumny z atmosfery, jaką stworzył w czasie konkursu oraz zaangażowania wśród zawodników.

Oczywiście, jak to w życiu bywa, z najlepszymi wszyscy chcą się pokazać, chociażby i na zdjęciu. Jak to dobrze mieć najlepszych w swojej drużynie.

Nasz mentor intelektualny prof. Adam Wielomski zadbał o to, aby i w terenie nie zabrakło nam możliwości wyposażenie warsztatu naukowego w odpowiednie narzędzia.

Dzięki popularyzowaniu przez profesora „Nowoczesnej Myśli Narodowej”, znalazło się grono osób, które przyciągnął jego polowy kącik z narzędziami do doskonalenia intelektu.

Podsumowując plener może posłużyć nie tylko do organizacji typowego pikniku, ale i do innych przedsięwzięć, które mogą kształtować właściwe postawy, utrwalać więzi i przyjemnie spędzać czas.

Dzięki szerszemu spojrzeniu i łączeniu wielu elementów, świetnie się bawiliśmy, ale i podjęliśmy wiele nowych postanowień, które zamierzamy zrealizować.

Na zakończenie serdecznie dziękujemy organizatorom za organizację konferencji naukowej w dniu 04.07.2020 r. – Arkowi Olejniczakowi i pikniku strzeleckiego z konkursem strzeleckim w dniu 05.07.2020 r. – Ireneuszowi Czechowi.

prawo

Teorie dowodów sądowych – obraz polskiego sądownictwa

Wymiar sprawiedliwości stanowi fundament porządku prawnego. Decydenci polityczni zauroczeni zbiurokratyzowanym wzorcem państwa prawa starają się ze wszech miar budować autorytet wymiaru sprawiedliwości zapominając o najważniejszym elemencie – wprowadzeniu w system szkolnictwa i w sądownictwie nowoczesnych teorii dowodów sądowych.

Najstarsze teorie dowodów sądowych opierały się na przekonaniu o doraźnym, bezpośrednim sterowaniu przez Boga. W związku z tym, że nie wiedziano, które zeznanie jest prawdziwe, a które nie, stosowano praktyki takie jak wrzucanie na głęboką wodę czy pojedynek. Wierzono bowiem, że opatrzność wyratuje tego, co mówi prawdę. Nowatorskim przełomem w ocenie dowodów i teorii dowodów była procedura inkwizycyjna, która wprowadziła i stosowała arytmetykę dowodów. Po pierwsze obowiązywała zasada swobodnej oceny dowodów przez sąd inkwizycyjny, ale nie tak swobodnej, żeby mogła ignorować zasadę teorii dowodów. Tym samym określono jakiego typu zeznania liczy się jako pełen dowód, jakiego typu jako półdowód, czy też ćwierć dowód. Wyrok sądu inkwizycyjnego stanowił natomiast arytmetyczną wypadkową zebranego materiału dowodowego.

Podstawą studiów prawniczych i przygotowania zawodowego przyszłych sędziów do 1948 roku był przedmiot: Teoria Prawa: część I: Socjologia, część II: Psychologiczno-socjologiczna teoria nauk prawnych, które wykładał wybitny profesor Henryk Piętka.

Ze studiów po 1948 roku (po przejęciu szkolnictwa przez Jakuba Bermana) usunięto przede wszystkim elementy służące do samodzielnej oceny dowodów. Przed 1948 rokiem były to 2 lata propedeutyki filozofii, 4 lata łaciny, 2 semestry logiki, na których opierała się metodologia pracy prawnika. Przedmioty te służyły za narzędzie w dochodzeniu do prawdy jako celu procesu.

W okresie stalinowskim powstała w ZSRR teoria dowodów sądowych, której głównym twórcą był Andrzej Wyszyński. W swej teorii stwierdzał, że: „Sąd nie jest skrępowany żadnymi formalnymi wymogami i wymaganiami ani odnośnie do oceny dowodów, ani też przy ich wyjednywaniu.” Teorie te były (i w zasadzie w różnych wymiarach są) stosowane zarówno w ZSRR, jak i państwach o ustrojach demokracji ludowej, w tym w Polsce.

Ta swoista swobodna ocena dowodów obowiązuje do dziś. W 2006 roku oburzył się na to minister Ziobro, który rozumując logicznie przyznał, że sąd może swobodnie zawyrokować, że siła grawitacji nie działa, albo, że 2+2=6, a nie 4 i według procedur obowiązującej w Polsce nie jest tym skrępowany. Ponadto, w wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z dnia 31 maja 2006 roku (syg. IV SA/Po 1146/04), stwierdzono, że: „w prawie polskim nie obowiązuje legalna teoria dowodów, wskazująca na większą moc dowodową jednych dowodów w stosunku do innych dowodów”.

„System dowodów (wg A. Wyszyńskiego) opiera się na zasadzie przekonania wewnętrznego, a mianowicie socjalistycznego przekonania sędziego uzbrojonego w socjalistyczną świadomość prawną i prawdziwie naukową metodologię marksizmu-leninizmu”. Praktyczne zastosowanie głoszonej przez A. Wyszyńskiego teorii doprowadziło do stosowaniu 3 zasad:

  1. Do tego by skazać oskarżonego nie jest konieczne udowodnienie mu winy w stu procentach, lecz wystarczy tylko jej uprawdopodobnienie ( w takim stopniu by sędzia nabrał przekonania o winie oskarżonego, w praktyce zaś sędzia już od początku rozprawy miał takie przekonanie, gdyż ufał socjalistycznym organom bezpieczeństwa i prokuraturze).
  2. Za współdziałanie można uznać jakikolwiek związek danej osoby z popełnionym przestępstwem lub nawet tylko z przestępcą, a zatem do skazania oskarżonego nie jest nawet konieczne uprawdopodobnienie (czy tym bardziej udowodnienie) popełnienia przez niego czynu przestępczego, wystarczy tylko wykazać jakikolwiek jego kontakt z przestępstwem lub z przestępcą; na tej zasadzie opierała się cała kategoria prawna członków rodzin tzw. „wrogów ludu”,
  3. Przyznanie się oskarżonego do winy stanowi samodzielny, pełnowartościowy dowód (w praktyce było traktowane jako tzw. „korona dowodów”), z tej zasady brała się swoista konieczność stosowania praktyk powodujących wymuszone przyznawanie się do winy oskarżonych lub wymuszanie fałszywych zeznań świadków świadczących przeciwko oskarżonym, które to zeznania mogły być jedynym dowodem w sprawie.

W okresie, gdy władzę w ZSRR sprawował Nikita Chruszczow potępiono oficjalnie błędy i wypaczenia okresu stalinowskiego, w tym również praktyki A. Wyszyńskiego i jego teorię dowodów sądowych. Jednak do czasów nam współczesnych nie zastąpiono jej żadną inną teorią dowodów sądowych, w rezultacie czego elementy tej teorii nadal funkcjonują w praktyce nie tylko krajów powstałych w wyniku rozpadu ZSRR, ale nawet dawnych tzw. krajów demokracji ludowej – w tym Polski już w okresie istnienie III RP. Zwracał na to uwagę doświadczony sędzia Janusz Wojciechowski w artykule „Dowód koronny” (Rzeczpospolita z dnia 4 marca 1996 r.) pisząc:

„Nie zapomnę wstrząsającej sprawy chłopaka oskarżonego o zabójstwo własnej matki. Przyznał się i siedział ponad rok w areszcie zanim obiektywne dowody wykluczyły jego sprawstwo. Przepadła zarazem szansa złapania prawdziwego zabójcy. Pamiętam inną sprawę – mężczyzny oskarżonego o zabicie kobiety, wieczorem na skraju miasta. Też się przyznał, przesiedział 3 lata aż się okazało, że kobieta prawdopodobnie w ogóle nie została zamordowana, tylko ją samochód zabił.”

Ten sam sędzia w artykule „Przyznanie się do winy, czyli utrudnianie śledztwa” (Rzeczpospolita z dnia 12 grudnia 1996 r.) pisał:

„Może zabrzmi to jak herezja, ale tak to widzę na gruncie własnych sądowych doświadczeń, że nie ma nic gorszego dla śledztwa niż podejrzany ochoczo przyznający się do winy. Prowadzący śledztwo tracą wtedy głowy. Przestają myśleć o zabezpieczeniu śladów, eksperymentach, ekspertyzach, opiniach, poszukiwaniach obiektywnych, wiarygodnych świadkach. Nic tylko przesłuchują podejrzanego dziesiątki razy maglują na wszystkie strony od świtu do wieczora i kupują największe brednie. (…) A potem przed sądem oskarżony oświadcza niespodziewanie, że nie jest winien i że się nie przyznaje. Poprzednie wyjaśnienia są nieprawdziwe, bo go do nich nakłaniano, zastraszano albo bito. (…) No i wtedy wychodzi na jaw przykra prawda, że poza odwołanym przyznaniem się to właściwie innych dowodów nie ma. I oskarżenie zaczyna się sypać.”

Przytoczone wyżej fakty świadczą o tym, że w naszych organach ścigania funkcjonuje podejście zgodne z przytoczoną wyżej trzecią zasadą stalinowskiej teorii dowodów. O tym, że również funkcjonuje zasada pierwsza świadczą dość częste przypadki, gdy to, co zostało uznane za dowód przez jednego sędziego, nie jest uznawane przez innego (potwierdzać mogą to wypowiedzi Rzecznika Interesu Publicznego Bogusława Nizieńskiego). O funkcjonowaniu drugiej zasady (A. Wyszyńskiego) świadczy chociażby proces byłego prezydenta A. Kwaśniewskiego przeciwko redakcji „Życia”, która zarzuciła mu fakt kontaktu z rosyjskim dyplomatą, który miał być równocześnie oficerem rosyjskiego wywiadu, podczas pobytu w ośrodku wczasowym w Cetniewie.

Od ponad pół wieku kształceni są prawnicy nie wiedząc nawet o istnieniu takiego przedmiotu jak teoria dowodów sądowych. Uważa się, że dowodem jest to, co sąd za dowód uzna. Zapomina się niestety o tym, że w cywilizowanych krajach chodzi o niezależność od nacisków społecznych, a nie od nauki.

W systemie stalinowskim o winie oskarżonego, czy nawet tylko podejrzanego, rozstrzygały władze polityczne, sąd zaś wyrokował zgodnie z ich wolą, nie licząc się zbytnio z dowodami. Stosowanie wspomnianych zasad nie pasuje do obecnej polskiej rzeczywistości, w której sędzia wydając wyrok nie powinien działać według dyrektyw władz politycznych, czy jakichkolwiek innych, zaś brak nowoczesnej teorii dowodów – zarówno na studiach prawniczych, jak i w praktyce naszego sądownictwa – obniża sprawność i autorytet wymiaru sprawiedliwości.

Źródło: Blog TWX