Iwonicz 1

Konferencja w ramach Projektu Normalny Kraj

Z inicjatywy prezesa partii Normalny Kraj, Wiesława Lewickiego, na początku grudnia spotkali się ludzie, którym na sercu leżą losy naszej Ojczyzny i dobrostan Polaków. Zostali oni zaproszeni do udziału w projekcie, którego jednym z głównych celów jest wyłonienie zespołu specjalistów, którzy zaangażują się w pracę na rzecz odzyskania suwerenności narodu polskiego.

Dzięki hojności i gościnności właścicieli hotelu Natura Zdrój Wellness & Spa, którzy zapewnili nocleg i wyżywienie, grudniowa konferencja mogła odbyć się w jednym z najbardziej malowniczych zakątków Polski – Iwoniczu Zdroju. Hotel położony w centrum miasta posiada wyjątkową atmosferę i profesjonalny personel. Wszystko to pomogło organizatorom spotkania skupić się na sprawnym i rzeczowym zrealizowaniu merytorycznych celów konferencji.

Zaproszeni goście i sympatycy, prelegenci oraz słuchacze zjawili się niemal w pełnym składzie. Osoby, które nie mogły uczestniczyć w spotkaniu zapraszamy już na kolejną konferencję, a w międzyczasie zachęcamy do obejrzenia relacji ze spotkania w sieci.

TEMAT KONFERENCJI: Dobrobyt i Stabilizacja Życia Narodu Polskiego.

Konferencję zaplanowaną na 5-6 grudnia 2020 roku otworzył prezes partii Normalny Kraj – Wiesław Lewicki. Zaakcentował on rolę służebną organizacji wobec narodu. Wykazał, że pomimo, iż żyjemy we własnej Ojczyźnie, mamy mocno ograniczony wpływ na kierunek prowadzonej przez rząd polityki a co za tym idzie na jakość życia każdego obywatela. Ta sytuacja implikuje potrzebę natychmiastowego zwiększenia udziału Polaków w życiu społeczno-politycznym w zakresie decyzyjnym, a gwarantem tego może być tylko przygotowanie kompleksowego programu opartego na merytorycznej wiedzy i wdrożenie go w życie z pełnym zaangażowaniem ludzi, dla których misja i wizja państwa łączy się ściśle z szeroko pojętym dobrostanem wszystkich jego obywateli.

Wiesław Lewicki

Autorskie wystąpienia rozpoczął wykład Marcina Hagmajera i Tomasza Banysia traktujący o kontrwywiadzie obywatelskim, będącym czynnikiem budującym świadomość narodową. Panowie pokrótce zdefiniowali pojęcie kontrwywiadu obywatelskiego, wyjaśnili jak ważne jest dla w budowania opinii oraz celów organizacji, rzetelne pozyskiwanie i gromadzenie informacji oraz ich wierne relacjonowanie. Prelegenci poruszyli również kwestię wywiadu i kontrwywiadu gospodarczego, podkreślili rolę fachowości kadr w rozwoju organizacji i niebezpieczeństwo jakie niosą ze sobą dla niej tzw. agenci „kapturowi”, czyli nieprzygotowani merytorycznie do swoich funkcji „nieświadomi dywersanci”. Zaakcentowali umiejętność koncepcyjnego myślenia jako mocną stronę Polaków, który to potencjał wyróżnia ich na tle innych narodów. Poruszyli kwestię kanałów wpływu i sposobów diagnozowania w czyim interesie dana osoba działa, jakie są jej cele strategiczne, jak uchronić się przed atakiem, próbą przejęcia firmy czy nawet państwa. Prelegenci słusznie zaznaczyli, że gospodarka jest sercem kontaktów międzyludzkich, które poprzez działania kolektywne i szybki przepływ informacji staje się skutecznym narzędziem do przeciwstawiania się wpływom wielkich korporacji.

Tomasz Banyś i Marcin Hagmajer

Temat rynku pośrednictwa kredytowego, dobrych i złych kredytów przybliżyli uczestnikom konferencji Beata i Paweł Dudzińscy. Prelegenci zwrócili uwagę na to, że dobry kredyt nie powinien przekraczać wartości inwestycji, i że dobra wycena jest podstawą podjęcia decyzji inwestycyjnych, które powinny prowadzić do pomnożenia majątku. Zwykle niekorzystnie jest zaciąganie kredytu konsumpcyjnego lub hipotecznego, na cele dowolne, inne niż modernizacja posiadanej już i dobrze rokującej inwestycji. Pośpiech, zły pośrednik oraz brak wiedzy o strategiach banków, które dowolnie różnicują koszty oraz oferują kredyty na różnych warunkach spłaty dla swoich klientów jest poważną barierą w podejmowaniu tak ważnej decyzji. Prelegenci wskazali, że w interesie kredytoiorców powinno leżeć to, aby wykazywali się większym zainteresowaniem, czujnością, dyscypliną wewnętrzną i unikali pożyczek, zwłaszcza pozabankowych, nie podlegających prawu bankowemu, posiadali elementarną świadomość całkowitego kosztu kredytu, czyli ukrywanych w zapisach umowy kosztów. Także w aspekcie bankowości COVID-19 spowodował zmiany polegające głównie na zaostrzeniu polityki kredytowej i związanych z tym wyższych opłat okołokredytowych. Państwo Dudzińscy zreferowali również ryzyko związane z zaciąganiem kredytów hipotecznych oraz niskich stóp procentowych, które nie są stabilne i mogą zmieniać się skokowo, co zwykle niekorzystnie wpływa na całą rentowność przedsięwzięcia. Na koniec wystąpienia pan Paweł Dudziński zaprezentował swoje książki i pokrótce omówił ich treść.

Paweł Dudziński i Beata Dudzińska

Pierwszego dnia konferencji wystąpił także Piotr Jankowski. W swojej prezentacji „Uczciwy Pieniądz Polaków – projekt NISS dwuwalutowości dla Polski” odwołał się do treści książki R.A. Wernera: „Stracone stulecie w ekonomii…”, która daje wskazówki dla reformy systemu finansowego w Polsce z akcentem na odbudowę jej suwerenności. Omówił zagadnienie pułapki pieniądza dłużnego w kontekście jego sprywatyzowania oraz wynikający z niego brak suwerenności monetarnej naszego państwa. Wykazał, że NBP pełni funkcję służebną wobec banków komercyjnych. Zaprezentował cechy pieniądza wewnętrznego i zewnętrznego oraz warunki wprowadzenia systemu dwuwalutowego. Zwrócił uwagę na to, że suwerenne państwo musi mieć własną, ściśle określoną politykę monetarną z określonymi zasadami emisji suwerennego pieniądza, ujętymi w Konstytucji.

Kolejnym mówcą był Pan Tadeusz Rolnik. Poruszył kwestię produktów modyfikowanych genetycznie oraz alternatywnej w stosunku do GMO zdrowej żywności i ekologicznych produktów do codziennego stosowania, które są dziś bezceremonialnie zatruwane neurotoksynami oraz toksycznymi związkami o innym niż neurologiczne działaniu. Zwrócił uwagę na wpływ, jaki te toksyny wywierają na organizm ludzki. Omówił temat pszenicy, która oprócz tego, że jest skażona powszechnie stosowanym glifosatem, to jeśli jest spożywana w nadmiarze niszczy kosmki jelitowe odpowiedzialne za wchłanianie substancji pokarmowych, co z kolei przyczynia się do niedoborów składników odżywczych w organizmie oraz niedożywienia. Jako alternatywę dla tego produktu rolnego, nie mającego już wiele wspólnego ze zbożem, jakie spożywali nasi przodkowie, Tadeusz Rolnik proponuje powrót do uprawy i spożywania starych odmian zbóż, takich jak samopsza i płaskurka oraz innych roślin i produktów mających zbawienny wpływ na zdrowie człowieka i dostarczających wartościowych składników odżywczych (m.in.: pyłek pszczeli, miód, propolis, kiszonki i soki naturalne). Prelegent wskazał też na to, że długotrwałe używanie nawozów azotowych powoduje wyjałowienie gleby z takich pierwiastków jak chociażby bor, który wspomaga wbudowywanie wapnia w strukturę kości i zapobiega odkładaniu się złogów wapniowych w tkankach miękkich organizmu, przez co ogranicza np. ryzyko powstawania miażdżycy. Mówca zwrócił uwagę na stres jako przyczynę wielu schorzeń. Sam zaleca natomiast stosowanie medycyny naturalnej jako wspomaganie tradycyjnej. Zachęcił również do zakładania przydomowych ogródków i spopularyzowania akcji zamiany trawników na warzywniki.

Tadeusz Rolnik

Strategię Chin wobec Polski omówił Grzegorz Dorobek. Zaakcentował on konieczność edukowania się i zdobywania wiedzy przez polskich przedsiębiorców na temat Chin i chińskiej kultury biznesowej, która cechuje się własnym savoir vivre, jest oparta na wzajemnym szacunku i zaufaniu oraz kładzie nacisk na etyczne zachowanie. Wskazał on, że w kontekście inicjatywy „pasa i drogi, czyli budowy nowego jedwabnego szlaku stawia nas w pozycji istotnego przyszłego partnera biznesowego dla Chin. Polska może pełnić rolę strażnika tej części jedwabnego szlaku i dzięki temu czerpać korzyści. Będzie to dla nas także szansa na wsparcie ze strony tego mocnego gracza, na rozwój i kooperację z państwem, które nie będzie ingerowało w nasze życie i wewnętrzne regulacje państwowe, ponieważ priorytetem Chin jest handel i obrót pieniędzmi. Pod tym względem Chiny znacząco różnią się od krajów anglosaskich, takich jak Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, które za wszelką cenę starają się przekształcić kulturowo i zdominować te państwa, w których zdobyły wpływy. Różnice cywilizacyjne pomiędzy Polską i Chinami są dość rozległe, jednak zarówno Polacy jak i Chińczycy mają wspólne motywacje etyczne i to one będą spoiwem łączącym nasze kraje we wspólnym celu. Chińczycy jako partnerzy są dla nas bezpieczną konkurencją i nie mają ambicji zmiany kultury kraju, w którym odnajduje możliwość własnego rozwoju. Chińczycy szanują tożsamość gospodarzy, gdyż zależy im głównie na współpracy na płaszczyźnie gospodarczej, a to jest znacząca szansa dla naszego narodu na odbudowanie suwerenności i zbudowanie dobrobytu dla nas i następnych pokoleń Polaków.

Grzegorz Dorobek

Cywilna kontrola nad armią to ważny aspekt państwowości. Analizy tego zagadnienia dokonał Krzysztof Nagrabski. Na początku swej wypowiedzi zwrócił uwagę na nieuzasadnione zmiany w treści przysięgi wojskowej, z której podczas tzw. transformacji ustrojowej, po roku 1989 usunięto odwołanie do narodu, przez co obecny żołnierz jest zobowiązany bronić państwa, a nie narodu polskiego. Podkreślił wagę referendum jako narzędzia wywierania społecznego wpływu na siły zbrojne narodu i na inne, szczególnie znaczące dla państwa sfery życia obywateli. Rozważył brak zasadności z punktu widzenia interesu Polski i Polaków rozlokowania obcych wojsk na terenie RP oraz udział polskich żołnierzy w misjach stabilizacyjnych. Skomentował pozycję Polski z punktu widzenia obronności kraju, na tle współpracy z UE i członkostwem w NATO oraz zaproponował zmiany mające na celu przywrócenie suwerenności państwa polskiego i odbudowanie jego bezpieczeństwa militarnego.

Krzysztof Nagrabski

Drugi dzień konferencji rozpoczął się wystąpieniem prezesa partii Normalny Kraj, Wiesława Lewickiego, który omówił model organizacyjny projektu umożliwiającego wyłonienie takich liderów i działaczy, których interesy będą tożsame z interesami narodu. Wskazał też konieczność utworzenia mechanizmów uniemożliwiających przekształcenie organizacji w typ wodzowski, charakterystyczny dla wszystkich obecnych ugrupowań parlamentarnych i okołoparlamentarnych. Pan Lewicki określił cel organizacji jako służebny wobec narodu i nastawiony na odzyskanie przez naród suwerenności i niezależności. Zaznaczył, że cel ten jest nadrzędny wobec strategii, działań operacyjnych i taktyki, które muszą pozostać mu podporządkowane. Opisał sposób i zasady funkcjonowania działu merytorycznego, organizacyjnego, wizerunkowego i weryfikacyjnego organizacji, podkreślając przy tym konieczność ich synchronizacji i nadając im oraz ludziom w nich działającym jednakową rangę. Umiejętność gry zespołowej i motywacje uznał za ważny czynnik w dochodzeniu do celu krótkoterminowego, jakim jest udział w najbliższych wyborach a dobrobyt obywateli za efekt uboczny wszelkich działań.

Wiesław Lewicki

Izabela Walczak, kolejna prelegentka, dokonała przeglądu podstaw zarządzania w partii i korporacji wskazując na podobne cele, metody i narzędzia. Zaznaczyła, że tak partia, jak i korporacja powinny mieć jasno określoną wizję, misję i wartości, którymi będzie się kierować. Następnym krokiem jest definiowanie celów, w oparciu o misję i opracowanie strategii po ocenie i przeanalizowaniu zasobów, środków, wiedzy, doświadczenia, informacji o planach i działaniach konkurencji, ocenie trendów i prognozowaniu. Pani Izabela wskazała, iż im więcej osób włączymy w docelowe działania, tym lepiej strategia jest realizowana. Natomiast przywódca i lider musi być „dwuręczny” czyli działać tu i teraz nadążając za zmianami, oraz jednocześnie planować i prognozować. W dalszej części wykładu oceniła znaczenie struktury jednostki, czyli administracji i kultury organizacyjnej, czyli takich elementów jak wystrój, atmosfera, styl ubioru czy niepisane zasady zachowania, nadając tym ostatnim wysokie znaczenie. Prelegentka poruszyła też niezwykle interesujący temat dotyczący koncepcji człowieka Y, lidera o nieprzeciętnym talencie, koncepcji mało popularnej ze względu na powszechną ideę równości społecznej, tym niemniej wartej rozpatrzenia w kontekście wiary w człowieka i jego zdolności, talenty. Pokrótce omówiła model organizacji turkusowych – przeciwieństwo czerwonych (gangsterskich, mafijnych). Turkusowa organizacja jest ostatnią z pięciu, którym nadano kolory oraz przypisano cechy i jest wg. Tego podziału niejako ostatnim, najwyższym etapem w rozwoju/ewolucji organizacji. Na marginesie warto wspomnieć, że turkus występuje również w 8 poziomach systemów wartości motywacyjnych, stworzonych przez profesora Clare’a W. Gravesa i stanowi poziom najwyższy jednocześnie reprezentując nadrzędne wartości, jakimi są harmonia, spokój i działanie holistyczne. Organizacji turkusowa to taka organizacja, która oparta jest na współpracy i wolności, dzięki której pracownicy optymalnie się rozwijają i dają z siebie wszystko. Każdy w takiej organizacji czuje się ważny i wartościowy, atmosfera w pracy jest przyjazna a decyzje podejmowane są zespołowo. Wiąże się to z dużym wzajemnym zaufaniem, wiarą w siebie, uczciwością i brakiem konkurencji, każdy czuje, że jest częścią firmy/zespołu, jest zmotywowany, zaangażowany i odpowiedzialny. W połączeniu z przygotowaniem merytorycznym i fachową wiedzą członków takiego zespołu, organizacja taka może działać efektywniej od innych.

Izabela Walczak

W drugim dniu konferencji swoje wystąpienie miał również Hubert Kamienik, który opisał czym jest Platforma analiz obywatelskich – Forum Romanum. Platforma ta bazuje na społeczności internetowej i może pełnić rolę punktu rekrutacyjnego dla nowych inicjatyw związanych z przedsiębiorczością. Prelegent poddał analizie potrzebę syntezy spraw politycznych, działań biznesowych, ideologii przodków. Wskazał, że platforma „Forum Romanum” jest bardzo dobrym punktem działania i realizowania się dla osób chcących tworzyć własne inicjatywy gospodarcze, które postrzegają biznes jako metodę ekspansji politycznej. Pan Hubert zaakcentował eskalującą potrzebę odzyskania kontroli nad sferą informacyjną i tworzenia autonomicznych modeli biznesowych. Słusznie zauważył też, że ziemia, przemysł i handel jako podstawa materialna suwerennego narodu, powinny znaleźć się w rękach tego narodu, a obywatele powinni wzmacniać swoją tożsamość narodową i konkurencyjność poprzez wspólne inicjatywy. Na koniec kilka chwil poświęcił tematowi RODO, którego zapisy zabiją biznesy i zatrzymują gospodarkę, izolując klienta.

Hubert Kamienik

Tematykę dotyczącą szybkości obiegu pieniądza przybliżył uczestnikom Tomasz Banyś. W kontekście cybernetyki, czyli nauki o sterowaniu, rozpoczął od zdefiniowania pojęć: progres, regres, stagnacja w kontekście obiegu pieniądza. Następnie dokonał analizy zjawiska zmian dynamiki obiegu pieniądza i wskazał, że działania podejmowane przez kolejne rządy po 1989 roku ograniczały szybkość obiegu pieniądza, a to prowadziło do zahamowania rozwoju gospodarczego i duszenia gospodarki. Prelegent podkreślił, że zmiana szybkości obiegu pieniądza to tylko efekt polityki gospodarczej. Gdyby np. polityka taka była prowadzona w interesie Polski i Polaków, to szybkość obiegu pieniądza powinna wzrastać, dając obywatelom możliwość efektywnego inwestowania i pomnażania majątku indywidualnego i narodowego.

Tomasz Banyś

Prezentacje zakończyli swoim wystąpieniem Piotr Jankowski i Wojciech Dobrzyński. Pod hasłem: JUTRO NALEŻY DO NAS. Prelegenci nawoływali do społecznej inicjatywy na rzecz wolności i swobody tworzenia oraz wymiany dóbr i usług. Uzasadnili swój pogląd o toczącej się wojnie, w której orężem jest dług – pieniądz dłużny. Projekt „Husar” powstał z potrzeby odzyskania naturalnego prawa do swobody i wolności wymiany. Nie jest pieniądzem ani oprocentowanym długiem, jest za to naturalnym środkiem wymiany, jest pewnego rodzaju humanistyczną grą społeczną. Panowie w swoim wystąpieniu wymienili co w projekcie „Husar” może być przedmiotem wymiany: rzeczy, czas, przysługi, wiedza, informacja, wysiłek, udostępnianie, użyczenie, a nawet uprzejmość.

Po każdym wystąpieniu prelegenci odpowiadali na pytania zadawane przez słuchaczy. Toczyła się żywa dyskusja, podczas której nie brakowało konstruktywnej krytyki i merytorycznych opinii, a co najważniejsze konferencja ta zbliżyła jej uczestników i pozwoliła im na podniesienie swojej wiedzy na tematy związane z szansami i zagrożeniami dla współczesnego przedsiębiorcy-patrioty.

Iwonicz

Spółdzielnie

Spółdzielnie zakładano nie po to, aby być bogatym, ale po to, by nie być biednym

Kiedy Polska była pod zaborami i w okresie dwudziestolecia międzywojennego, spółdzielczość na wsi niosła poprawę bytu jej mieszkańców. Po wojnie Polskę próbowano włączyć, w jedynie słuszny kierunek – kolektywizacji, a jego wymuszanie owocowało niechęcią rolników do zrzeszania się. Toteż po 1989 roku wiele spółdzielni upadło. Dziś jest szansa na odrodzenie wiejskiej spółdzielczości i wynikającą z niej poprawę warunków ekonomicznych wsi.

Zainteresowałem się problemem spółdzielczości w Polsce , ponieważ jest to w mojej ocenie jeden z najlepszych sposobów prowadzenia działalności gospodarczej z korzyścią dla społeczeństwa i całego państwa polskiego. Dziwi mnie fakt, że w Unii Europejskiej spółdzielnie branżowe są podstawowym ogniwem struktury zorganizowanego rynku produktów rolnych, którą tworzą producenci rolni a w Polsce zostało to zniszczone. Grupy te (spółdzielnie) zrzeszając się głównie w krajowych i regionalnych spółdzielczych związkach branżowych reprezentują średnio ponad 65% udziału w sprzedaży hurtowej produktów rolnych oraz w przetwórstwie. Dzięki takiemu działaniu producenci są w stanie negocjować ceny zakupów środków do produkcji rolnej, co powoduje, że są w stanie sprzedawać swoje wytworzone dobra korzystniej , przejmując część wartości dodanej, jaka powstaje na kolejnych etapach obrotu oraz przetwórstwa produktów rolnych. Prowadzi to do dodatkowego ekonomicznego wzmocnienia gospodarstw rolnych, poza dopłatami.

Warto jeszcze wrócić na moment do roku 1989. Wielka transformacja gospodarcza wprowadziła kapitalistyczny system, który na terenie naszego kraju spowodował upadek wielu zakładów państwowych i spółdzielni. Stało się to za przyczyną celowo przeprowadzonej reprywatyzacji wmawiającej ludziom fałszywie, że to co państwowe to niczyje. Majątek po zniszczeniach wojennych był odbudowany przez cale społeczeństwo za przysłowiową miskę ryżu i należała do wszystkich obywateli Polski. Odnośnie samych spółdzielni należy postawić pytania:

Ile poradziło sobie w nowych warunkach i funkcjonowało w latach 90.?

Ile z nich nie upadło od razu po otwarciu się polskich rynków na zachodnie produkty?

Napływ konkurencji zewnętrznej w tamtym czasie niekorzystnie wpływał na ich kondycję.


Przyczyn upadku spółdzielni należy dopatrywać się w tym, że:

• Spółdzielnie były takimi quasi-prywatnymi podmiotami: należały do ludzi, ale z drugiej strony były traktowane poniekąd jak firmy państwowe, np. obowiązywał je popiwek, który z kolei nie obowiązywał spółek prawa handlowego. To spowodowało nierówność prawną (na niekorzyść spółdzielni) i tendencję do odchodzenia od spółdzielczości;

• Konkurencja rynkowa była rzeczywiście bardzo nierówna. Spółdzielnie miały zorganizowany system zaopatrzenia własnego hurtu, transportu, służb inwestycyjnych czy doradczych. To wszystko zostało zlikwidowane jednym pociągnięciem pióra: ustawą z dn. 20.01.1990 r. i Małe, słabe w gruncie rzeczy podmioty spółdzielcze zostały otwarte na bardzo silną konkurencję rynkową;

• Zafundowaliśmy sobie prawną możliwość likwidacji spółdzielni i podziału majątku w procesie likwidacji. Nie było tego w krajach Europy Zachodniej, gdzie tego majątku, nawet w procesie likwidacji, nie można spieniężyć – ma on nadal służyć systemowi spółdzielczemu.

Na dzień dzisiejszy w Polsce rynek produktów rolnych jest dobrze zorganizowany, ale w wielu przypadkach bez udziału producentów rolnych. Stawia to polskich rolników w niekorzystnej sytuacji dochodowo-konkurencyjnej. Przyczyna takiego obrotu sprawy tkwi w upadku po 1989 r. spółdzielczości rolniczej, która była uzależniona od Państwa czyli centralnego planowania, ale skupowała od rolników 60% ich produktów rolnych. Przykładem mogą być Gminne Spółdzielnie Samopomoc Chłopska. Należy stwierdzić, iż podobna wielkość skupu zboża i trzody chlewnej jest obecna w krajach UE-15. Na obecną chwilę w naszym kraju jedynie Spółdzielczość mleczarska, która kilka lat temu unowocześniła bazę przetwórczą, zachowała 70% rynku krajowego. Wniosek jaki się nasuwa potwierdza tezę, że organizowanie się w struktury spółdzielcze przynosi korzyści dla producenta rolnego, czego dowodem jest wspomniana spółdzielczość mleczarska, która przetrwała burzę transformacji ustrojowej i świadczy o tym, że forma spółdzielcza może być nowoczesna i konkurencyjna. Dlaczego spółdzielczość piszesz wielką literą?

W odniesieniu obecnie do naszego kraju spółdzielczość jaką obecnie znamy, sprowadzona została przez elity do „czystego” biznesu komercyjnego, co jest zaprzeczeniem idei istoty tworzenia ruchu spółdzielczego w społeczeństwie. Takie działanie i brnięcie w tym kierunku myślenia powoduje negatywne skutki społeczne, gdyż stajemy się społeczeństwem dwubiegunowym. Polega, to na tym, iż z jednej strony mamy do czynienia z ukształtowaną wąską grupą właścicieli majątku, a z drugiej strony najemną siłą roboczą, na którą maleje zapotrzebowanie wynikające z mechanizacji i robotyzacji technologii produkcji. Producent rolny w tym przypadku jest przedmiotowy a nie podmiotowy. Stoi to w sprzeczności z głoszonym programem budowy społeczeństwa obywatelskiego i rzeczywistej demokracji. Polityka państwa powinna sprzyjać tworzeniu warunków dla zawodowej i społecznej aktywności większości obywateli, a nie tylko dla nielicznych. Wyrwanie się z marazmu niemożności i wskazanie nowatorskich kierunków zmian w warunkach: szybko zmieniającej się rzeczywistości gospodarczej, rosnącego bezrobocia, wykluczenia społecznego, biedy i bezdomności w naszym kraju, jest imperatywem dla spółdzielczości, spółdzielców i środowisk lokalnych.

Nadmienić należy, że spółdzielnie zaczęły tworzyć się w pierwszej połowie XIX wieku, jako forma obrony ludzi biednych i średnio zamożnych przed wyzyskiem: spekulantów i lichwiarzy, najczęściej żydowskich, bogatych fabrykantów i kupców oraz ziemian. Ruch spółdzielczy szczególne znaczenie odgrywał w zaborze pruskim, w którym władze niemieckie metodycznie dążyły do wykupu ziemi z rąk polaków. Tylko że wtedy ci wyzyskiwacze byli znani z imienia i nazwiska. Dzisiejsza forma demokracji ekonomicznej stanowi furtkę, poza którą rozmywa się i zdejmuje odpowiedzialność z konkretnych osób za podejmowane przez nich negatywne decyzje.

Należy podkreślić ,że zasady spółdzielcze to zgodnie ze stwierdzeniem Deklaracji Spółdzielczej Tożsamości, wytyczne, przy pomocy których spółdzielnie wprowadzają swoje wartości do praktyki. Wartości te to: samopomoc, samoodpowiedzialność, demokracja, równość, sprawiedliwość i solidaryzm. Deklaracja przypomina też, że zgodnie z tradycjami założycieli ruchu spółdzielczego, członkowie spółdzielni wyznają wartości etyczne takie jak: uczciwość, odpowiedzialność społeczna, otwartość i troska o innych. Są to ogólnoludzkie, humanistyczne i ponadczasowe wartości. Wpisanie spółdzielni w system prawny właściwy dla spółek kapitałowych, do czego dąży się coraz powszechniej, pozbawia spółdzielnie możliwości poszanowania tych wartości. Trudno o nie w komercyjnym przedsiębiorstwie, w którym nie ma demokracji, równości, sprawiedliwości czy solidaryzmu. Odpowiedzialność, która powinna cechować wszystkich, w ostatnich latach, w wielkich instytucjach finansowych nie zdała egzaminu, co spowodowało jeden z największych kryzysów gospodarczych. Z drugiej strony w obszarze gospodarki nie można też sprowadzać spółdzielni do roli jedynie drobnych spółdzielni socjalnych, o roli wyłącznie społecznej przy zminimalizowanych funkcjach ekonomicznych, co obserwuje się w wielu opiniotwórczych środowiskach. Różnorodne spółdzielcze przedsiębiorstwa mają prawo funkcjonować we wszystkich obszarach gospodarki, przyczyniając się do rozwoju gospodarczego, tworzenia nowych miejsc pracy ,i budowania społeczeństwa obywatelskiego na miarę wyzwań XXI wieku.

Głównym celem tworzenia podmiotów spółdzielczych w gospodarce jest pomnażanie majątku wspólnego swoich członków, zapewnienie im bezpieczeństwa socjalnego oraz realizacja zadań poprzez: podnoszenie poziomu edukacji, samokształcenia, umiejętności zbiorowego zorganizowania współdziałania, poprawę warunków bytowych, dostęp do kultury, przygotowanie do świadomego uczestnictwa w życiu społecznym i politycznym, obrona interesów wobec wrogiego działania na szkodę spółdzielców, wymuszenie zmian w systemie prawnym, i zarządzaniu mieniem państwowym i komunalnym. Spółdzielnie powinny być odzwierciedleniem państwa, które dba o swych obywateli (członków spółdzielni).

Najbardziej pożądane są spółdzielnie zrzeszające rolników o podobnym profilu produkcji, jak spółdzielnie mleczarskie, spółdzielnie ogrodnicze, spółdzielnie producentów mięs i wędlin. Wokół spółdzielni zaopatrzenia i zbytu, spółdzielni kółek rolniczych oraz spółdzielni produkcji rolnej mogą i powinny powstawać grupy producentów o różnym profilu w zależności od warunków lokalnych, możliwości i potrzeb poszczególnych spółdzielni, przy czym powinny one kooperować ze sobą a nie konkurować.

Należy podkreślić, że wybujały indywidualizm, chciwość, egoizm, dominacja i bezwzględna rywalizacja to najgorsze cechy XIX-wiecznego kapitalizmu, które w XXI wieku obserwujemy w nowej, gorszej odsłonie. Obecnie ludzie na własnej skórze przekonują się o tym, że ta tzw. „konkurencja” prowadzi do samounicestwienia narodu, biedy i nierówności społecznej.

„Warto więc zastanowić się nad tym czym są, a czym powinny być w naszych spółdzielniach wartości i zasady spółdzielcze. Czy ich stosowanie w praktyce napotyka trudności, a jeśli tak to jakie i dlaczego? Czy jesteśmy zgodni co do ich ważności i konieczności ich stosowania? Czy konieczność ta powinna być zapisana w polskim Prawie Spółdzielczym?”

Nagrodę Nobla z ekonomii w 2009 r, uzyskała Elinor Ostrom, za udowodnienie, że przedsiębiorstwa wspólnotowe – spółdzielnie, były bardziej efektywne niż komercyjne, mimo że zastosowany rachunek ekonomiczny ma charakter pośredni pomiędzy rachunkiem egoistycznym i ekospołecznym.

„Nie ma żadnej teorii ekonomicznej, która potrafiłaby pokazać, że całkowicie wolny rynek ustala najbardziej korzystne społecznie ceny towarów oraz prowadzi do ich optymalizacji”
P. Ball

Krzysztof Skrzypczak

_____________________

Bibliografia:
1. Boguta W. (red.), Spółdzielczość wiejska jako jedna z głównych form wspólnego gospodarczego działania ludzi, Krajowa Rada Spółdzielcza, Warszawa 2011.
2. Boguta W. (red.), Działalność spółdzielni rolniczych ze szczególnym uwzględnieniem zarządzania spółdzielnią oraz prowadzenia działalności finansowej i marketingowej, KRS, Warszawa 2014.
3. Boguta W., Martynowski M. (red.), Organizowanie się rolników w grupy producentów głównym sposobem na podniesienie konkurencyjności gospodarstw rolnych ze szczególnym uwzględnieniem formy spółdzielczej, Krajowa Rada Spółdzielcza, Warszawa 2010.
4. Brzozowska-Wabik J, Spółdzielczość to nie przeżytek, Infos, Biuro Analiz Sejmowych, nr 21(135), Warszawa 2012.
5. Dec W., Polski model współpracy kooperacyjnej spółdzielni, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, Kraków 2012.
6. Górka M., Ruda M., Spółdzielcze formy gospodarowania na przykładzie rolniczych spółdzielni produkcyjnych, PWSZ w Krośnie, Krosno 2012.
7. Krajowa Rada Spółdzielcza, Podniesienie konkurencyjności gospodarstw rolnych poprzez zrzeszanie się rolników ze szczególnym uwzględnieniem formy spółdzielczej, KRS, Warszawa 2012.
8. Martynowski M. (red.), Organizowanie się gospodarcze polskich rolników po 1990 roku, Krajowa rada Spółdzielcza, Warszawa 2010.
9. Promocja tworzenia grup producentów rolnych, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Warszawa 2011.
10. Zawisza S.: Perspektywy rozwoju grup producentów rolnych – szanse i zagrożenia, Wyd. Uczelniane Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy, Bydgoszcz 2010.
11. Żmija J., Spółdzielczość w świadomości rolników i doradców oraz praktyczne wykorzystanie idei spółdzielczej do rozwoju przedsiębiorczości na obszarach wiejskich, Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie Oddział w Krakowie, Kraków 2013.
12. Podniesienie konkurencyjności gospodarstw rolnych poprzez zrzeszanie się rolników ze szczególnym uwzględnieniem formy spółdzielczej. Broszura szkoleniowo-informacyjna. Krajowa Rada Spółdzielcza, Warszawa, wrzesień 2012.
13. Spółdzielczość wiejska jako jedna z form wspólnego gospodarczego działania ludzi. Podręcznik dla szkół i uczelni rolniczych oraz instytucji otoczenia rolnictwa. Warszawa 2011.
14. Organizowanie się gospodarcze polskich rolników po 1990 roku. Alfred Domagalski, Krajowa Rada Spółdzielcza, Warszawa, lipiec 2010.

prawo

Teorie dowodów sądowych – obraz polskiego sądownictwa

Wymiar sprawiedliwości stanowi fundament porządku prawnego. Decydenci polityczni zauroczeni zbiurokratyzowanym wzorcem państwa prawa starają się ze wszech miar budować autorytet wymiaru sprawiedliwości zapominając o najważniejszym elemencie – wprowadzeniu w system szkolnictwa i w sądownictwie nowoczesnych teorii dowodów sądowych.

Najstarsze teorie dowodów sądowych opierały się na przekonaniu o doraźnym, bezpośrednim sterowaniu przez Boga. W związku z tym, że nie wiedziano, które zeznanie jest prawdziwe, a które nie, stosowano praktyki takie jak wrzucanie na głęboką wodę czy pojedynek. Wierzono bowiem, że opatrzność wyratuje tego, co mówi prawdę. Nowatorskim przełomem w ocenie dowodów i teorii dowodów była procedura inkwizycyjna, która wprowadziła i stosowała arytmetykę dowodów. Po pierwsze obowiązywała zasada swobodnej oceny dowodów przez sąd inkwizycyjny, ale nie tak swobodnej, żeby mogła ignorować zasadę teorii dowodów. Tym samym określono jakiego typu zeznania liczy się jako pełen dowód, jakiego typu jako półdowód, czy też ćwierć dowód. Wyrok sądu inkwizycyjnego stanowił natomiast arytmetyczną wypadkową zebranego materiału dowodowego.

Podstawą studiów prawniczych i przygotowania zawodowego przyszłych sędziów do 1948 roku był przedmiot: Teoria Prawa: część I: Socjologia, część II: Psychologiczno-socjologiczna teoria nauk prawnych, które wykładał wybitny profesor Henryk Piętka.

Ze studiów po 1948 roku (po przejęciu szkolnictwa przez Jakuba Bermana) usunięto przede wszystkim elementy służące do samodzielnej oceny dowodów. Przed 1948 rokiem były to 2 lata propedeutyki filozofii, 4 lata łaciny, 2 semestry logiki, na których opierała się metodologia pracy prawnika. Przedmioty te służyły za narzędzie w dochodzeniu do prawdy jako celu procesu.

W okresie stalinowskim powstała w ZSRR teoria dowodów sądowych, której głównym twórcą był Andrzej Wyszyński. W swej teorii stwierdzał, że: „Sąd nie jest skrępowany żadnymi formalnymi wymogami i wymaganiami ani odnośnie do oceny dowodów, ani też przy ich wyjednywaniu.” Teorie te były (i w zasadzie w różnych wymiarach są) stosowane zarówno w ZSRR, jak i państwach o ustrojach demokracji ludowej, w tym w Polsce.

Ta swoista swobodna ocena dowodów obowiązuje do dziś. W 2006 roku oburzył się na to minister Ziobro, który rozumując logicznie przyznał, że sąd może swobodnie zawyrokować, że siła grawitacji nie działa, albo, że 2+2=6, a nie 4 i według procedur obowiązującej w Polsce nie jest tym skrępowany. Ponadto, w wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z dnia 31 maja 2006 roku (syg. IV SA/Po 1146/04), stwierdzono, że: „w prawie polskim nie obowiązuje legalna teoria dowodów, wskazująca na większą moc dowodową jednych dowodów w stosunku do innych dowodów”.

„System dowodów (wg A. Wyszyńskiego) opiera się na zasadzie przekonania wewnętrznego, a mianowicie socjalistycznego przekonania sędziego uzbrojonego w socjalistyczną świadomość prawną i prawdziwie naukową metodologię marksizmu-leninizmu”. Praktyczne zastosowanie głoszonej przez A. Wyszyńskiego teorii doprowadziło do stosowaniu 3 zasad:

  1. Do tego by skazać oskarżonego nie jest konieczne udowodnienie mu winy w stu procentach, lecz wystarczy tylko jej uprawdopodobnienie ( w takim stopniu by sędzia nabrał przekonania o winie oskarżonego, w praktyce zaś sędzia już od początku rozprawy miał takie przekonanie, gdyż ufał socjalistycznym organom bezpieczeństwa i prokuraturze).
  2. Za współdziałanie można uznać jakikolwiek związek danej osoby z popełnionym przestępstwem lub nawet tylko z przestępcą, a zatem do skazania oskarżonego nie jest nawet konieczne uprawdopodobnienie (czy tym bardziej udowodnienie) popełnienia przez niego czynu przestępczego, wystarczy tylko wykazać jakikolwiek jego kontakt z przestępstwem lub z przestępcą; na tej zasadzie opierała się cała kategoria prawna członków rodzin tzw. „wrogów ludu”,
  3. Przyznanie się oskarżonego do winy stanowi samodzielny, pełnowartościowy dowód (w praktyce było traktowane jako tzw. „korona dowodów”), z tej zasady brała się swoista konieczność stosowania praktyk powodujących wymuszone przyznawanie się do winy oskarżonych lub wymuszanie fałszywych zeznań świadków świadczących przeciwko oskarżonym, które to zeznania mogły być jedynym dowodem w sprawie.

W okresie, gdy władzę w ZSRR sprawował Nikita Chruszczow potępiono oficjalnie błędy i wypaczenia okresu stalinowskiego, w tym również praktyki A. Wyszyńskiego i jego teorię dowodów sądowych. Jednak do czasów nam współczesnych nie zastąpiono jej żadną inną teorią dowodów sądowych, w rezultacie czego elementy tej teorii nadal funkcjonują w praktyce nie tylko krajów powstałych w wyniku rozpadu ZSRR, ale nawet dawnych tzw. krajów demokracji ludowej – w tym Polski już w okresie istnienie III RP. Zwracał na to uwagę doświadczony sędzia Janusz Wojciechowski w artykule „Dowód koronny” (Rzeczpospolita z dnia 4 marca 1996 r.) pisząc:

„Nie zapomnę wstrząsającej sprawy chłopaka oskarżonego o zabójstwo własnej matki. Przyznał się i siedział ponad rok w areszcie zanim obiektywne dowody wykluczyły jego sprawstwo. Przepadła zarazem szansa złapania prawdziwego zabójcy. Pamiętam inną sprawę – mężczyzny oskarżonego o zabicie kobiety, wieczorem na skraju miasta. Też się przyznał, przesiedział 3 lata aż się okazało, że kobieta prawdopodobnie w ogóle nie została zamordowana, tylko ją samochód zabił.”

Ten sam sędzia w artykule „Przyznanie się do winy, czyli utrudnianie śledztwa” (Rzeczpospolita z dnia 12 grudnia 1996 r.) pisał:

„Może zabrzmi to jak herezja, ale tak to widzę na gruncie własnych sądowych doświadczeń, że nie ma nic gorszego dla śledztwa niż podejrzany ochoczo przyznający się do winy. Prowadzący śledztwo tracą wtedy głowy. Przestają myśleć o zabezpieczeniu śladów, eksperymentach, ekspertyzach, opiniach, poszukiwaniach obiektywnych, wiarygodnych świadkach. Nic tylko przesłuchują podejrzanego dziesiątki razy maglują na wszystkie strony od świtu do wieczora i kupują największe brednie. (…) A potem przed sądem oskarżony oświadcza niespodziewanie, że nie jest winien i że się nie przyznaje. Poprzednie wyjaśnienia są nieprawdziwe, bo go do nich nakłaniano, zastraszano albo bito. (…) No i wtedy wychodzi na jaw przykra prawda, że poza odwołanym przyznaniem się to właściwie innych dowodów nie ma. I oskarżenie zaczyna się sypać.”

Przytoczone wyżej fakty świadczą o tym, że w naszych organach ścigania funkcjonuje podejście zgodne z przytoczoną wyżej trzecią zasadą stalinowskiej teorii dowodów. O tym, że również funkcjonuje zasada pierwsza świadczą dość częste przypadki, gdy to, co zostało uznane za dowód przez jednego sędziego, nie jest uznawane przez innego (potwierdzać mogą to wypowiedzi Rzecznika Interesu Publicznego Bogusława Nizieńskiego). O funkcjonowaniu drugiej zasady (A. Wyszyńskiego) świadczy chociażby proces byłego prezydenta A. Kwaśniewskiego przeciwko redakcji „Życia”, która zarzuciła mu fakt kontaktu z rosyjskim dyplomatą, który miał być równocześnie oficerem rosyjskiego wywiadu, podczas pobytu w ośrodku wczasowym w Cetniewie.

Od ponad pół wieku kształceni są prawnicy nie wiedząc nawet o istnieniu takiego przedmiotu jak teoria dowodów sądowych. Uważa się, że dowodem jest to, co sąd za dowód uzna. Zapomina się niestety o tym, że w cywilizowanych krajach chodzi o niezależność od nacisków społecznych, a nie od nauki.

W systemie stalinowskim o winie oskarżonego, czy nawet tylko podejrzanego, rozstrzygały władze polityczne, sąd zaś wyrokował zgodnie z ich wolą, nie licząc się zbytnio z dowodami. Stosowanie wspomnianych zasad nie pasuje do obecnej polskiej rzeczywistości, w której sędzia wydając wyrok nie powinien działać według dyrektyw władz politycznych, czy jakichkolwiek innych, zaś brak nowoczesnej teorii dowodów – zarówno na studiach prawniczych, jak i w praktyce naszego sądownictwa – obniża sprawność i autorytet wymiaru sprawiedliwości.

Źródło: Blog TWX

przedsiębiorczość

Ustawa Wilczka – krok w stronę normalności

Dziś przypada kolejna rocznica ustawy z dnia 23 grudnia 1988 roku – zwana potocznie „ustawą Wilczka”, która przyczyniła się do uwolnienia przedsiębiorczego potencjału Polaków.


Źródło: Prosta Ekonomia

Ustawa obowiązywała do 31 grudnia 2001 roku, jednak jej kolejne nowelizacje tylko w niewielkim stopniu przypominały swój pierwowzór i skutkowały powolnym hamowaniem rozwoju gospodarki. Proces ten przyspieszyło wstąpienie Polski do Unii Europejskiej, w tym m.in. lobbing wielkich koncernów oraz dbanie o strategiczne interesy jedynie państw – organizatorów, kosztem pozostałych członków UE, co ma na celu niedopuszczenie do wzrostu mniejszej, lecz prężnie działającej konkurencji.

Warto pamiętać, że w tym okresie sprywatyzowano również wiele państwowych zakładów, często metodą tzw. „wrogiego przejęcia” oraz z pominięciem uczciwej licytacji, czyli za bezcen.

Czy ustawa Wilczka była konieczna?
Pośredniej odpowiedzi na to pytanie dostarczy poniższy materiał archiwalny:


Źródło: TVPolandAntena na YouTube / TVP Historia

wyboryNK

Kto wybiera, kogo wybrać?

W każdym normalnym kraju narzędziem sprawowania władzy przez obywateli – czyli przez Suwerena – są referenda oraz wybory przedstawicieli zdolnych do jak najlepszego reprezentowania interesu zarówno jednostki, jaki i całego narodu. W Polsce od kilku dziesięcioleci wmawia się nam, że w trakcie wyborów (czy to do Parlamentu, czy samorządowych) możemy wybrać swoich przedstawicieli, którzy w naszym imieniu sprawują władzę.

Kto tak naprawdę dokonuje realnego wyboru i w czyim interesie?

Aby ktoś mógł zostać wybrany w dowolnych wyborach, najpierw musi znaleźć się na liście kandydatów, która zgłaszana jest przez partię lub komitet wyborczy. Zazwyczaj dosłownie kilka osób decyzyjnych w partii układa i zatwierdza listy wyborcze. Krótko ujmując: o tym, kto będzie w ogóle mógł być wybrany nie decydują obywatele, lecz działacze partyjni. W takim systemie wybrani nie muszą poczuwać się do odpowiedzialności wobec wyborców, ponieważ wystarczy, że będą lojalni wobec osób z partii, które miały wpływ na umieszczenie danego posła na listach wyborczych oraz przeznaczyły środki na jego kampanię.

Bywają przypadki, że nawet najzdolniejsze osoby o silnych motywacjach moralno-etycznych, które bardzo dobrze rozumieją realne potrzeby społeczeństwa lub są ekspertami w którejś z istotnych dziedzin życia społeczno-gospodarczego, sprzeciwiając się jakiemuś absurdalnemu stanowisku partii, bądź stanowią konkurencję dla mniej zdolnych karierowiczów, którzy są jedynie bardziej przebiegli, nie zostaną wpisane na listę. Często uczciwe osoby zostają zmuszone do „zlagrowania się” z tym patologicznym systemem, dochodząc ostatecznie do wniosku, że lepiej nie wychylać się i robić to, co góra partyjna każe, nawet jeśli jest to wbrew interesom obywateli i / lub własnym sumieniem.

Aktualna ordynacja wyborcza w Polsce.

Jeśli dana partia przekroczy pięcioprocentowy próg wyborczy i uzyskuje w danym okręgu dwa mandaty, przy czym druga osoba z największą liczbą głosów spośród wszystkich kandydatów na liście tej partii uzyskał np. tyko 10 głosów, mimo tak niskiego poparcia ze strony wyborców zostaje posłem. Natomiast jeśli na kandydata z innej partii zagłosuje 100 tys. wyborców, lecz partia nie przekroczyła progu wyborczego, osoba ta nie zostanie posłem, co jest co najmniej krzywdzące dla wybieranych oraz wyborców. Ponadto nie mamy możliwości odwołania rządzących w czasie kadencji, natomiast oni dysponują immunitetami zapewniającymi im niemal absolutną bezkarność. Taki stan rzeczy powoduje, że pozostaje nam jedynie nadzieja w to, że rządzący zechcą choć trochę zadbać o kraj i interesy narodu.

Władza wymaga od nas, abyśmy byli posłusznymi obywatelami i uczciwie płacili podatki – posłusznymi wobec norm prawnych, które sami tworzą i płacącymi podatki, których wysokość sami regulują. Jednak rządzący często nie zdają sobie sprawy z tego, że ludźmi kierują odmienne motywacje, oraz że nie każdy bodziec jest w stanie zainicjować pożądaną przez rządzących reakcję u poszczególnej jednostki. Nic więc dziwnego, że są osoby, które wypowiadają posłuszeństwo np. nie płacąc (czy unikając płacenia tych najbardziej niesprawiedliwych) podatków, gdyż często słusznie uważają, że podatki są za wysokie i nie są przeznaczane na realizację tylko niezbędnych celów, lub nie mają zamiaru spełniać jedynie marzeń i fanaberii rządzących. Podobnie na osoby o silnych motywacjach moralno-etycznych nie zadziała przymus przestrzegania niemoralnego / nieetycznego prawa.

W jakim systemie przyszło nam żyć? Jedni próbują nam wmawiać, że to demokracja i robią wszystko, aby maksymalnie zakonserwować obecny stan rzeczy w postaci jedynie „styropianowej demokracji”. Inni uważają demokrację za ustrój niesprawiedliwy, proponując zmianę na rządy elit. Następnie wmawia się nam, że obecne rządy są rządami elit, pomijając jakiekolwiek starania zdefiniowania tego pojęcia oraz pozostawiając nam jedynie wybór pomiędzy opcjami zaproponowanymi właśnie przez te „elity”. Obywatelom pozostaje ponoszenie wszelkich konsekwencji nieudolnych działań „elit”, które na końcu wmawiają nam, że wszelkie niepowodzenia to nasza wina, bo to my – obywatele wybraliśmy takich, a nie innych poprzedników i mogliśmy sobie wybrać lepszych dozorców niewolników.

Zmiana systemu na normalny.

Partia Normalny Kraj dąży do tego, by polscy obywatele stali się prawdziwymi właścicielami kraju, a władzę sprowadzić do roli realizatorów celów zgodnych zarówno z interesami jednostki, jak i całego narodu. Dlatego proponujemy m.in. likwidację immunitetów oraz subwencji na partie polityczne z budżetu państwa, możliwość odwołania posła w czasie kadencji, ustanawianie prawa w drodze referendum, które jest wiążące bez względu na frekwencję, a także zmianę ordynacji wyborczej, aby to obywatele stali się najważniejszymi osobami decyzyjnymi w państwie.

Nie istotne jest czy przy okazji jakichkolwiek wyborów zagłosujesz Szanowny Czytelniku na członka naszego, czy innego ugrupowania, bądź jakiegokolwiek partyjnego lub bezpartyjnego kandydata. Ważne, abyś kierował się własnym rozumem i sumieniem, szukał obiektywnych zalet i wad danego kandydata, oraz wybrał spójną, realną wizję zmian na lepsze dla Polski lub lokalnej społeczności. Niemniej dokonamy wszelkich starań, aby docelowy program reform Normalnego Kraju sprawił, że obywatel RP odzyska pełną podmiotowość i stanie się prawdziwym gospodarzem we własnej ojczyźnie, a Polski Naród uzyska pełną niepodległość wewnętrzną oraz zewnętrzną, stając się wzorcem dla innych narodów. Wierzymy także, że również w Tobie drzemie iskierka, która będzie zapalnikiem do prawdziwej, jakościowej zmiany na lepsze, dlatego serdecznie zapraszamy Cię do współtworzenia oraz realizacji naszej idei.

PKiN

Suweren w Pałacu

Nieustannie wmawia się Nam – obywatelom, że jesteśmy najwyższą władzą w państwie, że to do Nas należy ostateczna możność dokonywania wyborów. Zastanówmy się czy na pewno?

Niedawno toczyła się ożywiona dyskusja dotycząca tematu Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Dyskusje tę prowadzą politycy. Jedni zachwalali taką decyzję twierdząc, że marzą od lat, aby PKiN został wyburzony. Drudzy sprzeciwiali się temu pomysłowi argumentując, że Pałac Kultury i Nauki wcale im nie przeszkadza, bądź jest jedną z wizytówek Warszawy. Nikt nie bierze pod uwagę zasadniczej sprawy: to obywatele są właścicielami Pałacu. To obywatele powinni podejmować takie decyzje, gdyż będą ponosić czy to finansowe, czy moralne konsekwencje takich rozstrzygnięć. Często rządzący używają stwierdzenia „Polska jest za usunięciem pomników Armii Czerwonej” lub „Polska jest za tym, by wojska USA stacjonowały na naszym terytorium” itp. Zadajmy sobie proste pytanie, czy to stanowisko jest na pewno stanowiskiem suwerennych obywateli Polski, czy tych, którzy faktycznie Nami zarządzają.

Partia Normalny Kraj opowiada się za tym, aby Suweren rządził, a politycy słuchali. Słowo minister pochodzi od łac. sługa, pomocnik, a poseł jest to ktoś posłany. Posłany przez Suwerena, czyli przez Naród, przez każdego z Nas. Posłany, żeby wykonać wolę Suwerena. Minister ma służyć Suwerenowi, a Premier jest Pierwszym Ministrem, czyli pierwszym sługą. Premier ma służyć jako pierwszy.

Partia Normalny Kraj nie jest ani za tym, by Pałac Kultury i Nauki rozebrać, ani za tym, aby go zostawić. Partia Normalny Kraj jest za tym, by przywrócić władzę Suwerenowi oraz aby w sprawie wyburzenia PKiN podporządkować się woli Suwerena. Pałac należy do Suwerena, nie do jego sług lub wysłanników.